Lidl zamieszał z promocjami. Klienci się wściekli
Spieszmy się korzystać z promocji w sklepowych aplikacjach, bo nie zostaną z nami na zawsze? Brytyjczycy na własnych telefonach przekonują się, że taki scenariusz jest możliwy.

O zmianach w programie Lidl Plus w Wielkiej Brytanii informuje portal wiadomoscihandlowe.pl. Nowy model "opiera się na zbieraniu punktów zamiast odblokowywania kuponów po osiągnięciu określonego poziomu wydatków" - czytamy w serwisie.
Wcześniej użytkownicy aplikacji otrzymywali bonusy po przekroczeniu miesięcznych progów zakupowych. Podobne promocje odblokowuje się w Polsce - specjalne kupony dostaje się po wydaniu 50, 200, 300, 500 i 1000 zł w miesiącu. Np. w maju klienci korzystający z Lidl Plus, którzy łącznie przeznaczą na zakupy 1000 zł, dostaną 5 proc. rabatu na zakupy za maks. 200 zł. Z kolei wydanie 200 zł pozwala kupić taniej chleb żytni lub napój mleczny.
Teraz klienci w Wielkiej Brytanii zbierają punkty, które wymienia się na nagrody w postaci zniżek i rabatów. Użytkownikom taka zmiana się jednak nie spodobała. Jak informują Wiadomości Handlowe, głosy niezadowolenia pojawiły się na Reddicie czy Twitterze. Zdaniem konsumentów "Lidl ogranicza realne korzyści programu".
Sklep tłumaczy, że zbieranie środków nie będzie takie trudne, bo zorganizowane zostaną akcje w stylu podwajania czy potrajania punktów. Klienci uważają jednak, że poprzedni model był wygodniejszy i bardziej przejrzysty.
Na razie Lidl wprowadził zmianę na brytyjskim rynku i nie wiadomo, czy zdecyduje się na podobne eksperymenty poza Wielką Brytanią. Wiatr zmian przynajmniej w teorii zawiać może i w pozostałych krajach, gdyby nagle okazało się, że zbieranie punktów wciąga bardziej.
Wydaje się, że my jesteśmy w nieco innym punkcie
Obecnie sieci handlowe rozpieszczają zniżkami w aplikacjach. Co więcej, coraz bardziej starają się przyciągnąć klientów do siebie. Biedronka niedawno wprowadziła zniżki dostępne wyłącznie z aplikacją - wcześniej do rabatu wystarczyła sama karta Moja Biedronka. Niektóre oferty przeznaczone są tylko dla klientów ze smartfonami.
Bonusy wychodzą poza sklepy. Lidl dla użytkowników aplikacji ma program Benift Plus, który pozwala kupić taniej kawę w jednej z cukierni, zgarnąć zniżkę na ubezpieczenie roweru czy uzyskać rabat na biżuterię. W praktyce bez aplikacji przepłaca się nie tylko w samym sklepie, ale też w wielu innych miejscach.
Sklepom to się opłaca, bo tak przyciągają klientów. Pokazuje to… pogoda. Chociaż z raportu przygotowanego przez Inquiry i Grupę Blix wynika, że tylko 35 proc. ankietowanych planuje organizować grille u siebie - w 2024 r. deklarowało tak 56 proc. pytanych, więc różnica jest spora - to 46 proc. badanych zgodziło się, że atrakcyjna promocja może zmienić ich decyzję o wyborze sklepu na zakupy na grilla. 31 proc. jest gotowych wybrać inną markę niż planowali, jeśli zostaną skuszeni niższą ceną.
Eksperci podkreślili, że klienci coraz częściej planują zakupy z wykorzystaniem gazetek promocyjnych i właśnie aplikacji mobilnych.
- Choć grillowanie pozostaje ważnym elementem polskiego stylu życia, konsumenci coraz ostrożniej podchodzą dziś do wydatków związanych z organizacją spotkań towarzyskich. Widzimy wyraźnie, że o sukcesie sprzedażowym w sezonie grillowym coraz częściej decyduje nie tylko oferta produktowa, ale przede wszystkim umiejętność dotarcia do klienta na etapie planowania zakupów. Dla handlu i producentów oznacza to konieczność budowania atrakcyjnych promocji i silnej obecności w kanałach mobilnych - skomentowała Agnieszka Górnicka z Inquiry.
Można więc zaryzykować stwierdzenie, że u nas nie należy spodziewać się cięć w sklepowych aplikacjach, a jeszcze intensywniejszej walki o naszą uwagę. A co za tym idzie - o nasze portfele.
Zdjęcie wygenerowane przy pomocy SI.



















