REKLAMA

Polacy ćwiczą obronę wyspy. Ogień z HIMARS, czegoś takiego nie było

Polscy spadochroniarze lądują na Bornholmie, HIMARS-y strzelają znad polskiego wybrzeża, a duńskie i polskie wojska specjalne ćwiczą przejęcie podejrzanego statku na Bałtyku. To nie film wojenny, lecz Baltic Shield 2026, manewry, które pokazują, że mała duńska wyspa stała się jednym z kluczowych punktów bezpieczeństwa Polski i NATO.

Polacy ćwiczą obronę wyspy, która trzyma Bałtyk za gardło. Takiej akcji jeszcze nie było
REKLAMA

Na mapie wygląda niepozornie. Mała wyspa między Polską, Szwecją i Danią, kojarzona raczej z wakacjami, rowerami i śledziem niż z wojskiem. Ale w czasie kryzysu Bornholm przestaje być turystyczną pocztówką. Staje się punktem, od którego może zależeć bezpieczeństwo żeglugi, rurociągów, kabli, portów i całej południowej części Bałtyku.

Od 8 do 14 maja duńscy i polscy żołnierze ćwiczą obronę Bornholmu w ramach manewrów Baltic Shield 2026. To pierwsze w historii tak duże dwustronne ćwiczenia wojskowe Polski i Danii, prowadzone na terytorium obu państw oraz na wodach Bałtyku. Duńskie siły zbrojne zapowiedziały, że działania będą widoczne dla mieszkańców, bo obejmą ląd, morze i powietrze, a ich celem jest przygotowanie do reagowania na zagrożenia fizyczne i hybrydowe w rejonie Bornholmu.

REKLAMA

Polscy spadochroniarze na duńskiej wyspie

Najbardziej widowiskowym elementem ćwiczeń będzie lądowanie polskich spadochroniarzy z 6 Brygady Powietrznodesantowej na Bornholmie. Żołnierze mają przeprowadzić desant połączony ze zrzutem sprzętu. Dla mieszkańców wyspy oznacza to niezapomniany widok. Polscy żołnierze, padochrony, wojskowe pojazdy, niskie przeloty samolotów i drony nad wyspą.

Policja na Bornholmie już wcześniej poprosiła mieszkańców i turystów o zachowanie spokoju, jeśli natkną się na żołnierzy lub zobaczą pojazdy opancerzone. Do 14 maja wojsko ma być obecne m.in. w porcie w Rønne, w rejonie lotniska oraz na strzelnicy Raghammer. To nie tyle pokaz siły, ale realistyczne ćwiczenie scenariuszy.

Bornholm leży w miejscu, którego nie da się pominąć, myśląc o bezpieczeństwie Bałtyku. Kto kontroluje tę wyspę i przestrzeń wokół niej, ten może wpływać na ruch między Cieśninami Duńskimi a otwartymi wodami Bałtyku. To właśnie przez ten obszar przebiegają ważne szlaki morskie, a także infrastruktura energetyczna, w tym Baltic Pipe, którym Polska sprowadza gaz z norweskiego szelfu.

Więcej na Spider's Web:

Baltic Shield 2026 nie ogranicza się do desantu. W scenariuszu znalazły się także strzelania rakietowe, działania morskie, osłona lotnisk, patrole, operacje wojsk specjalnych oraz monitorowanie podwodnej infrastruktury krytycznej. Według informacji podanych przez Polskę Zbrojną, system HIMARS z 1 Mazurskiej Brygady Artylerii, rozmieszczony na poligonie w Ustce, ma razić cele na dystansie przekraczającym 70 km w kierunku Bornholmu. Takiego zadania polscy artylerzyści wcześniej nie wykonywali.

W realnym kryzysie czas byłby najcenniejszym zasobem. Jednostki musiałyby szybko wykryć zagrożenie, przekazać dane, wskazać cel, podjąć decyzję i wykonać uderzenie, zanim przeciwnik zmieni pozycję albo zdąży zakłócić łączność. Właśnie takie ćwiczenia pozwalają sprawdzić, czy procedury działają poza prezentacjami i sztabowymi mapami.

Bornholm to nie tylko wyspa

Bornholm ma znaczenie podobne do Gotlandii, choć jest mniejszy i leży w innym punkcie bałtyckiej układanki. Gotlandia jest często nazywana lotniskowcem pośrodku Bałtyku, bo pozwala kontrolować ogromny obszar morza i powietrza. Bornholm pełni inną, ale równie istotną funkcję. Znajduje się bliżej południowego Bałtyku, Polski, niemieckiego wybrzeża i podejść do Cieśnin Duńskich.

To położenie sprawia, że wyspa ma znaczenie dla transportu morskiego, energetyki i działań wojskowych. W razie konfliktu nie chodziłoby wyłącznie o sam Bornholm, lecz o możliwość utrzymania komunikacji morskiej, ochrony kabli i gazociągów, zabezpieczenia portów oraz wsparcia państw bałtyckich.

Współczesna wojna na morzu nie zaczyna się już od wielkich bitew pancerników. Może zacząć się od uszkodzonego kabla, podejrzanego tankowca, drona nad portem albo zakłóceń GPS.

Dlatego w Baltic Shield 2026 pojawia się również wątek zagrożeń hybrydowych. To działania, które mają utrudnić reakcję państwa i sojuszu, a więc sabotaż, dezinformacja, prowokacje, wykorzystanie cywilnych jednostek, zakłócenia łączności, rozpoznanie prowadzone przez drony albo działania wymierzone w infrastrukturę krytyczną.

Jednym z kluczowych elementów ćwiczeń będzie operacja VBSS, czyli Visit, Board, Search and Seizure. To procedura wejścia na pokład jednostki, jej przeszukania i przejęcia kontroli, jeśli zachodzi taka potrzeba. W scenariuszu Baltic Shield 2026 polskie i duńskie wojska specjalne mają zająć się jednostką podejrzewaną o przynależność do tzw. floty cieni.

Dania wzmacnia Bornholm, Polska patrzy na Bałtyk coraz poważniej

Ćwiczenia nie są oderwanym epizodem. Dania już wcześniej zapowiedziała wzmocnienie stałej obecności wojskowej na Bornholmie. Na wyspie ma powstać jednostka piechoty licząca od 500 do 900 żołnierzy, podczas gdy dotychczas stacjonowało tam około 200 wojskowych. To zmiana, która dobrze pokazuje, jak bardzo zmieniło się myślenie o Bałtyku po rosyjskiej agresji na Ukrainę.

Polska również patrzy na morze inaczej niż jeszcze kilka lat temu. Przez długi czas debata o bezpieczeństwie koncentrowała się przede wszystkim na lądzie, czołgach, artylerii, obronie przeciwlotniczej i wschodniej granicy.

REKLAMA

To nadal ważne, ale Bałtyk stał się obszarem, którego nie można traktować jako tła. Przez morze biegną kable, gazociągi, szlaki handlowe i wojskowe linie komunikacyjne. Bez ich ochrony nawet najsilniejsza armia lądowa może mieć problem z utrzymaniem odporności państwa.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-08T15:16:03+02:00
Aktualizacja: 2026-05-08T15:12:10+02:00
Aktualizacja: 2026-05-08T13:47:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-08T12:10:31+02:00
Aktualizacja: 2026-05-08T11:50:36+02:00
Aktualizacja: 2026-05-08T11:07:54+02:00
Aktualizacja: 2026-05-08T10:18:41+02:00
Aktualizacja: 2026-05-08T08:29:26+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA