Ryanair walczy ze spóźnialskimi. Musisz być wcześniej
Nowy ruch Ryanaira ma ułatwić życie tym, którzy dziś spóźniają się na lot ze względu na duże kolejki na lotniskach. Niezwykle ciekawe jest jednak to, dlaczego te w ostatnim czasie się tworzą i kto w nich stoi.

Ryanair ogłosił, że od wtorku 10 listopada pasażerowie będą mieli do dyspozycji stanowiska odprawy i nadania bagażu do 60 minut przed planowanym odlotem. Dotychczas punkty zamykane były na 40 minut przed startem.
- Dzięki temu 20 proc. naszych klientów (którzy nadają bagaż) będzie miało więcej czasu na przejście przez kontrolę bezpieczeństwa i odprawę paszportową oraz na dotarcie na czas do bramki odlotowej, zwłaszcza w okresach wzmożonego ruchu, kiedy kolejki na lotniskach mogą być dłuższe – przekonuje Dara Brady, Chief Marketing Officer w Ryanair.
Do października przewoźnik planuje zamontowanie samoobsługowych kiosków w ponad 95 proc. portów lotniczych obsługiwanych przez Ryanair. "Oznacza to szybszą obsługę nadania bagażu, krótsze kolejki przy stanowiskach na lotniskach oraz jeszcze bardziej punktualną obsługę" – zapewnia firma.
Linia zaznacza, że pozostałe 80 proc. pasażerów, którzy nie nadają bagażu, "nie odczuje żadnych zmian i nadal będzie dokonywać odprawy online (przed przybyciem na lotnisko), a po przybyciu na miejsce uda się bezpośrednio do bramki odlotowej".
Ryanair oczekuje, że zmiana "zmniejszy bardzo niewielką liczbę pasażerów", którzy teraz spóźniają się na odlot z powodu kolejek na lotnisku.
Skąd te kolejki? Kluczowe są trzy litery
Linia lotnicza nie skupiła się wprawdzie na przyczynach kolejek, ale trudno pominąć wątek aktualnych problemów wielu podróżnych na europejskich lotniskach. Te zaś wynikają z wprowadzenia nowoczesnego systemu Entry/Exit System (EES).
Jak wyjaśniało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, system dotyczy wyłącznie obcokrajowców spoza Unii Europejskiej. Celem EES wychwycenie tych, którzy próbują wjechać do państw wspólnoty wbrew przepisom, ale także tych, którzy "nadużywają gościnności Polski i innych krajów Unii Europejskiej".
Resort opisywał, że EES to prawdziwa w kontroli ruchu granicznego.
Tradycyjne, manualne sprawdzanie pieczątek w paszportach zostaje zastąpione przez automatyczny licznik pobytu oraz zaawansowaną weryfikację biometryczną (odciski palców, wizerunek twarzy). System w czasie rzeczywistym wykrywa osoby, które przekroczyły dozwolony czas pobytu (90 dni) lub próbują wjechać do strefy Schengen pod zmienioną tożsamością - opisano zasady.
Pobranie odcisków palców i wizerunku twarzy wydłuża cały proces odprawy. Przy kolejnych przekroczeniach granicy UE funkcjonariusze straży granicznej będą weryfikować jedynie odciski palców i zdjęcie, ale najpierw trzeba te dane pozyskać.
W Europie nowe regulacje dotykają głównie Brytyjczyków, którzy muszą stać w długich kolejkach. Do ich problemów odniósł się zresztą Michael O’Leary. Szef Ryanaira uznał, że to konsekwencja brexitu. Mieszkańcy Wielkiej Brytanii chcieli wyjścia z Unii Europejskiej, to teraz muszą swoje odcierpieć, rezygnując z przywileju, jakim jest swobodne przekraczanie granic.
Być może jesienią kolejki spowodowane EES będą już przeszłością, ale Ryanair i tak woli nie ryzykować. Podróżni po prostu będą musieli być wcześniej.



















