Polskie F-16 wskażą cele dla francuskich głowic jądrowych. Oto sojusz Paryż - Warszawa
Polskie myśliwce namierzą cele, a francuskie maszyny uzbrojone w głowice nuklearne zasymulują ostateczne uderzenie. Tak w praktyce wygląda nowy, bezprecedensowy sojusz Warszawy i Paryża, który ma stanowić odpowiedź na atomowe groźby Władimira Putina.

Francja wraz z Polską będzie regularnie ćwiczyć wykorzystanie broni jądrowej na wschodniej flance NATO - wynika z informacji, do których dotarła Wirtualna Polska. Na terytorium Polski nie powstaną jadnak stałe magazyny z francuskimi głowicami jądrowymi. Zamiast tego czeka nas model rotacyjny, w którym nad północną Polską i Morzem Bałtyckim będą pojawiać się maszyny Rafale, uzbrojone w pociski ASMP, które przenoszą głowice atomowe. Pierwsze takie ćwiczenia mają rozegrać się już wkrótce.
W scenariuszach planowanych gier wojennych polskim pilotom F-16 przypadnie w udziale kluczowe, choć konwencjonalne zadanie. Będą oni odpowiedzialni za daleki zwiad, precyzyjne namierzanie celów oraz symulowane uderzenia pociskami manewrującymi JASSM-ER "w kierunku tzw. celów wysokiej wartości w rejonie Petersburga".
W tym samym czasie załogi francuskich Rafale B, prosto z baz we Francji, będą trenować procedury ataku z wykorzystaniem ostatecznego argumentu siły na strategiczne cele w Rosji i na Białorusi.

Biznes musi się kręcić, czyli wojskowy atom za cywilny
Co bardzo ważne, polskie władze nie będą miały przysłowiowego czerwonego guzika. Decyzja o użyciu broni atomowej zawsze pozostanie w rękach Pałacu Elizejskiego.
Kluczowym elementem tego porozumienia jest jego specyficzna struktura decyzyjna. W przeciwieństwie do amerykańskiego programu Nuclear Sharing, o którym w Polsce dyskutowano latami bez konkretnych rezultatów, współpraca z Francją ma być niejako wyjęta poza nawias biurokracji NATO - podaje źródło WP. Oznacza to, że w sytuacji kryzysowej decyzja o wykorzystaniu francyskiej broni jądrowej nie będzie musiała czekać na żmudne konsultacje w ramach artykułu 5. Paktu Północnoatlantyckiego.
Rozszerzenie francuskiego parasola ochronnego ma swoją bardzo konkretną cenę biznesową.
W zamian za ofertę czegoś na wzór francuskiego parasola atomowego Emmanuel Macron oczekuje wejścia spółki EDF w projekt drugiej dużej elektrowni atomowej w Polsce. I zwiększenia zakupów zbrojeniowych przez polskie wojsko w firmach francuskich. Kluczowa jest jednak zasada "wojskowy atom za cywilny atom" - podaje Wirtualna Polska.
Więcej na Spider's Web:
Błyskawiczna reakcja poza strukturami NATO
Dlaczego Francuzi tak chętnie zwrócili się w naszą stronę? Odpowiedź kryje się w szerszej układance geopolitycznej. Od dłuższego czasu Władimir Putin bezkarnie eskalował napięcie, przenosząc broń nuklearną na Białoruś i strasząc pociskami Oriesznik. Amerykańska administracja konsekwentnie ignorowała polskie prośby o włączenie do programu Nuclear Sharing. Kreml odczytał tę bierność jako słabość.
Emmanuel Macron postanowił wypełnić tę próżnię. Dziś Francja ma w arsenale około 75 aktywnych pocisków ASMP i pracuje z europejskimi partnerami, w tym z Polską, nad nowym hipersonicznym pociskiem o zasięgu do 2500 km. Z takim zapleczem i z polską siłą uderzeniową w powietrzu, nowa oś Warszawa-Paryż staje się potężnym graczem, który może realnie zmienić układ sił na Starym Kontynencie.
Pociski ASMP - atomowy miecz Francji
Francuskie pociski ASMP i ich nowsza wersja mają 5,38 m długości i ważą okło 860 kg. Zastosowano w nich naddźwiękowy napęd oparty na silniku strumieniowym zasilanym paliwem ciekłym (ramjet), który pozwala rakiecie rozpędzić się do prędkości nawet Mach 3.
To klasyczna broń typu stand-off, odpalana spoza zasięgu obrony przeciwlotniczej wroga. W zależności od wybranego profilu lotu, starsza wersja ASMP potrafiła precyzyjnie uderzyć w cel oddalony od 80 do 300 km, natomiast zmodernizowany wariant ASMP-A wydłużył ten niszczycielski zasięg do 500 km.
Prawdziwy powód, dla którego ten sprzęt budzi taki respekt, kryje się w jego wnętrzu. Pociski ASMP przenoszą termonuklearne głowice jądrowe TN 81, które posiadają moc uderzeniową w przedziale od 100 do 300 kiloton trotylu.



















