Warszawa pilnie potrzebuje schronów. "Metro to za mało"
Miasta nie potrzebują kilku dużych, spektakularnych inwestycji, a "setek obiektów rozmieszczonych równomiernie"– zwracają uwagę autorzy nowej analizy skupionej na stolicy.

W Warszawie ogłoszono program "Podziemna tarcza". Władze deklarowały, że stacje metra będą miejscem schronienia dla ponad 100 tys. osób.
Wspólnie ze strażą pożarną przystosujemy stacje metra tak, aby mogły pełnić funkcję schronów, a pustki technologiczne wykorzystamy na magazyny kryzysowe z wodą, łóżkami polowymi czy kocami. Dzięki temu w sytuacjach zagrożenia mieszkańcy będą mieli pewność, że miasto jest przygotowane – deklarował Rafał Trzaskowski, prezydent m.st. Warszawy.
Z analizy firmy Holdfort dotyczącej zapotrzebowania Warszawy na budowle ochronne wynika, że stolica potrzebuje "co najmniej 619 schronów i ukryć", które gwarantowałyby schronienie dla przynajmniej 500 tys. osób.
"Podstawowym standardem dostępności przyjętym w analizie jest maksymalna odległość 500 metrów dojścia od miejsca stałego pobytu do budowli ochronnej, wynikająca z obowiązujących przepisów" – zaznaczają twórcy raportu.
619 to "matematyczne minimum wynikające z równomiernego pokrycia powierzchni administracyjnej miasta"
- 619 to liczba, którą można narysować na mapie Warszawy, jednak miasto to nie jest siatka na papierze, ale realne bariery architektoniczne, rzeki, zamknięte osiedla i tereny przemysłowe. Gdy weźmiemy pod uwagę rzeczywiste drogi dojścia i przeszkody urbanistyczne, faktyczna liczba potrzebnych budowli ochronnych będzie znacznie wyższa - komentuje Piotr Jarosz, ekspert w dziedzinie planowania infrastruktury ochronnej w firmie Holdfort.
Jarosz zwrócił uwagę na to, że w Polsce nierzadko szuka się cudownego lekarstwa, jednego rozwiązania, które niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki rozwiąże wszystkie problemy. Tak ma być również w przypadku dyskusji o ochronie ludności. Tymczasem potrzeba szerszego myślenia.
- Skuteczny system to setki obiektów, w tym ukrycia i schrony, rozmieszczone równomiernie, gotowe całą dobę, projektowane z myślą o ochronie ludności, a nie adaptowane w pośpiechu, bez całościowego planu i rachunku kosztów – stwierdził ekspert.
Na wady warszawskiego schronu w 2024 r. w rozmowie z PAP zwracał uwagę były dowódca GROM generał Roman Polko. Jego zdaniem tuneli w stolicy nie można porównywać z tymi w Kijowie, bo różni je głębokość. Warszawskie metro jest płytkie. Mogłoby zapewnić jedynie "niewielką ochronę przed odłamkami".
O tym, że warszawskie metro nie jest schronem, mówiła też w 2024 r. Najwyższa Izba Kontroli. Raport NIK był zresztą druzgocący nie tylko z tego powodu.
W Polsce na miejsce w schronach i ukryciach może liczyć niecałe 4 proc. mieszkańców (raport Państwowej Straży Pożarnej), obrona cywilna nie istnieje, a obywatele nie wiedzą, gdzie w razie zagrożeń mogą szukać bezpiecznego miejsca schronienia. Sześć z 32 gmin skontrolowanych przez NIK nie zapewniło takiego miejsca żadnemu ze swoich mieszkańców, a 68 proc. poddanych oględzinom schronów i ponad połowa ukryć nie spełniały wymaganych warunków technicznych – mogliśmy wówczas przeczytać.
Autorzy najnowszej analizy z firmy Holdfort podkreślają wprawdzie, że inicjatywa "Podziemna Tarcza" jest krokiem we właściwym kierunku, to trzeba zastanowić się, "w jakim stopniu istniejąca infrastruktura metra odpowiada rzeczywistemu zapotrzebowaniu Warszawy na budowle ochronne".
Zdjęcie główne: Dmytro Falkowskyi / Shutterstock.



















