REKLAMA

Metro 2039 to frontalna krytyka ruskich. No i bardzo dobrze

Twórcy Metro 2039 opublikowali pierwszy zwiastun gry, z kolei redakcja Spider’s Web mogła zapoznać się z materiałem zza kulis, gdzie ukraińscy producenci wprost mówią o politycznym wydźwięku nadchodzącej, mrocznej gry wideo.

Metro 2039 to frontalna krytyka ruskich. No i bardzo dobrze
REKLAMA

Metro 2039 to więcej niż kolejna odsłona gry w popularnej serii. Mamy do czynienia z dziełem powstałym pod presją nalotów i ataków, rękoma ukraińskiego studia 4A. Z kolei presja, jak pamiętamy z chemii, może prowadzić do powstania diamentów.

REKLAMA

Łapie za serce, gdy ukraińskie studio 4A pokazuje schron przed nalotami

Za masywnymi metalowymi drzwiami znajduje się spora pusta przestrzeń, niemalże magazynowa. Płytki, surowe ściany, do tego kilka plastikowych stołów i krzeseł ogrodowych. W takie miejsce schodzą twórcy Metro 2039, gdy szum komputerów rozdziera syrena alarmowa. Tam czekają godzinę, dwie lub więcej, aż Kijów znów stanie się względnie bezpieczny.

Trudno mi sobie wyobrazić, jak tego typu komplikacje muszą utrudniać proces tworzenia gier. Jak to jest, dłubać program przy PC, gdy kraj znajduje się w stanie wojny, a żadne miejsce nie jest poza zasięgiem rażenia wroga. Gdy twoi bliscy walczą na froncie. Ten ekonomiczny i psychologiczny ciężar znajduje odzwierciedlenie w Metro 2039. Nadciągająca produkcja to zdecydowana krytyka Rosji oraz jej regionalnego imperializmu.

Jest w tym coś wymownego: zarówno autor książek Metro, jak i pracownicy studia 4A zostali wyklęci przez Rosję.

Rosjanin Dimitri Głuchowski, który dał życie serii Metro za sprawą bestsellerowych książek, został uchodźcą politycznym. Opuścił Rosję po tym, jak krytykował bezprawną inwazję Federacji na Ukrainę. Głuchowski otwarcie mówił o zbrodni i potępiał wojnę, zyskując status zagranicznego agenta. Obecnie przebywa na emigracji, współpracując ze studiem 4A.

Samo 4A także przeszło przez kilka zawirowań. Studio zostało początkowo wykupione przez Saber Interactive – amerykańską spółkę, ale z silnym rosyjskim rodowodem i ruskim zapleczem deweloperskim. Dwóch współzałożycieli Sabera to Rosjanie, a największe studio podległe firmie znajdowało się w Piotrogrodzie. Inny spory oddział działał na Białorusi. Dla Ukraińców z 4A posiadanie takiego właściciela było gorzej niż policzkiem.

Na szczęście ukraińskie 4A wróciło na łono spółki-matki, czyli szwedzkiego Embracer Group. Ten sam Embracer sprzedał Saber Interactive w 2024 roku, odseparowując się od rosyjskich studiów deweloperskich. Powstała więc przestrzeń, w której 4A mogło swobodnie tworzyć, a właściciele pozwolili studiu na dużą swobodę artystyczną. Wliczając w to krytykę Rosji.

Główne motywy Metro 2039 to totalitaryzm, dominacja silniejszego oraz opór. To najstraszniejsza odsłona serii

Na twórców z 4A wojna wpłynęła tak silnie, że nie zostawiają w Metro 2039 nawet milimetra przestrzeni na post-apokaliptyczny czarny humor, delikatnie wyczuwalny w poprzednich odsłonach. Być może z inspiracji Falloutem. Zamiast tego nowe Metro będzie znacznie bliżej rasowego horroru w stylu Silent Hilla albo Resident Evil, z potworami zarówno realnymi, jak i tymi straszącymi w głowie głównego bohatera.

W świecie Metro 2039 podziemne społeczności zostały zunifikowane, co zakończyło odwieczne tunelowe wojenki. Brzmi jak wspaniałe osiągnięcie, ale tylko z dalszej perspektywy. W praktyce pełną władzę nad metrem przejął bezwzględny tyran proklamujący nową Rzeszę, trzymający wszystkich twardo pod butem. Indoktrynacja, propaganda, kontrola, przemoc – to cechy podziemnego imperium, czerpiącego garściami ze współczesnej Rosji, a także spuścizny nazistowskich Niemiec.

Metro 2039 jest zatem historią oporu oraz sprzeciwu. Walki z narzuconymi kajdanami, tak obrazowo przedstawionymi w pierwszym zwiastunie. Twórcy zapowiadają powrót do ciemnych i ciasnych korytarzy, gęsty klimat grozy oraz obfite w detale otoczenie, opowiadające czytelną historię bez grama zbędnych dialogów.

Stajemy przed pytaniem: chcemy politykę w grach wideo?

Dla mnie odpowiedź jest banalnie prosta: oczywiście, że tak. Gra wideo to nie tylko rozrywka. To dzieło kultury, zazwyczaj masowej, podobnie jak książka, film czy serial. Skoro taki Folwark Zwierzęcy mógł przemycać krytykę ówczesnego Związku Radzieckiego, mimo sprzeciwu strachliwego Zachodu, tym bardziej Metro 2039 może przemycać krytykę współczesnej Rosji. Na tym polega specyfika dzieła: ma rezonować, budzić emocje, oddziaływać.

Jasne, są gry wideo, od których oczekujemy wyłącznie prostej rozrywki. Tak samo istnieją seriale, które odpalamy do kotleta. Na szczęście zasada „nie chcesz, nie graj” jak zawsze obowiązuje. Dlatego jeśli komuś przeszkadza odbicie wojennej presji w kodzie gry, nie musi jej kupować. Za to dla mnie ta sama wojenna presja stanowi wartość dodaną. Swoiste drugie dno, dzięki któremu Metro 2039 nabiera dodatkowej, choć w gruncie rzeczy dołującej głębi.

Więcej o serii Metro na Spider's Web:

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-16T19:16:34+02:00
Aktualizacja: 2026-04-16T16:04:43+02:00
Aktualizacja: 2026-04-16T15:23:17+02:00
Aktualizacja: 2026-04-16T14:49:38+02:00
Aktualizacja: 2026-04-16T14:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-16T14:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-16T13:44:46+02:00
Aktualizacja: 2026-04-16T12:33:03+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA