Oddajesz butelkę, kasa leci na konto. Rząd mówi o szansach na taki system
Nie drukują kodów, które potem skanuje się przy kasie albo wymienia na gotówkę, tylko przelewają pieniądze bezpośrednio na konto – wielu Polaków marzy o takim automacie i niewykluczone, że ich modły się spełnią.

Aktualnie obowiązujące zasady nie są dla mnie wielkim utrapieniem. Przed zakupami zwracam opakowania, maszyna drukuje kod, zgarniam kwitek, który później skanuję przy kasie i w ten sposób odzyskuję kaucję. Rozumiem jednak, że zdarzają się wyjątkowe sytuacje. Na spacerze kupujemy małą puszkę lub butelkę, a opakowanie zostaje w ręku. Może gdyby kosze wyposażone były w specjalne półki to łatwiej byłoby pogodzić się ze stratą 50 gr. Byłaby w końcu szansa na to, że ktoś kaucję przejmie i skorzysta.
Można wprawdzie wejść do sklepu objętego systemem kaucyjnym, skorzystać z automatu, wziąć kod i odebrać pieniądze przy kasie od pracownika, ale to jednak trochę zajmuje. A przecież szybsze rozwiązanie nasuwa się samo.
W opinii wielu idealny byłby automat, który od razu przelewa pieniądze na konto
Powyższe bolączki zostałyby wyeliminowane, a przy okazji nie czulibyśmy się zobowiązani do zakupów w sklepie. Moim zdaniem tak jest wygodnie - przykłady innych państw, gdzie system kaucyjny wprowadzono wcześniej, pokazują, że to popularna metoda zwrotu - ale niektórzy mogą uznać, że stali się zakładnikami kaucji. "Kupon już wydrukowany, to skorzystaj, nie idź do naszych rywali" – mówią poniekąd sieci.
- Sama wolałabym, żeby pieniądze od razu trafiały na kartę bankową – przyznaje w rozmowie z Polskie Radio 24 wiceministra klimatu i środowiska Anita Sowińska.
Przedstawicielka resortu zauważa, że tego typu maszyny już się pojawiają. Zaznacza jednak, że "to w dużej mierze kwestia komercyjnych umów między operatorami a sklepami".
Na automat zwracający kaucję bezpośrednio na konto zdecydowała się Ikea
Rozwiązanie jest rzeczywiście wygodne i szybkie. Szwedzkiej sieci łatwiej było wykonać ten krok, bo tych kilka odzyskanych złotych z kaucji raczej i tak nie będzie motywacją, żeby zrobić zakupy w sklepie. "O, mamy do odbioru 12 zł, to jednak weźmiemy tę szafę" raczej nie zadziała. Z drugiej strony brak automatu sprawiłby, że być może niektórzy zrezygnowaliby z zakupów napojów, więc sprytna maszyna sprawia, że wilk jest syty, a owca cała.
Z kolei firma Czysta Polska Recyklomaty zapowiedziała rozwój sieci urządzeń zintegrowanych z terminalem płatniczym od Fiserv Polska, co umożliwi zwrot kaucji bezpośrednio na kartę płatniczą. Jeszcze w tym roku w całej Polsce stanie 400 takich maszyn, "zlokalizowanych w placówkach pozahandlowych oraz przestrzeniach publicznych". Docelowo do końca 2028 r. w kraju znaleźć ma się 1200 urządzeń.
To niby niedużo – tysiąc maszyn w samym marcu postawiła Biedronka – ale zawsze będzie to jakiś wybór. A przy okazji rośnie presja na inne sieci i producentów, aby podobne butelkomaty się pojawiały.
I mam wrażenie, że doczekamy się ich raczej prędzej niż później. Dobrym przykładem mogą być kolosy, które pochłaniają worki z butelkami i puszkami. Nie trzeba wrzucać opakowań pojedynczo, maszyna bierze wszystko jak leci. Najpierw było narzekanie "a czemu u nas takich nie ma", potem pojawił się pierwszy sprzęt, a teraz w kolejce ustawiają się kolejni chętni, jak wynika z deklaracji jednego z producentów.
"Wszyscy uczymy się systemu kaucyjnego" to nieco wyświechtane hasło, którym łatwo wytłumaczyć wszelkie wpadki i niedociągnięcia. Sęk w tym, że mimo wszystko jest w nim sporo racji. Jasne, sklepy powinny wcześniej przewidzieć, że klienci będą oddawać więcej opakowań – w końcu wiedzą, ile plastiku sprzedają, prawda? – i że jedna maszyna może nie wystarczyć. Uczą się na błędach, stąd pomysły, by dokładać większe automaty, które mogą zjeść więcej i od razu, bez pojedynczego karmienia.
Dlatego nie wykluczam, że podobnie będzie z oddawaniem kaucji prosto na konto. Owszem, kod jest zachętą, aby zrobić zakupy, ale wystarczy, że konkurent pozwoli przyłożyć kartę do automatu i sieć nie będzie miała wyboru.
Na żywym organizmie poznajemy, co się sprawdza, czego chcą ludzie, a co im nie odpowiada.
Zdjęcie główne wygenerowane przy pomocy AI



















