Nowy rekordzista kaucji. Skosił kilkaset złotych za jednym podejściem
Nowa dyscyplina sportu się rozkręca – Polacy podnoszą poprzeczkę coraz wyżej, przychodząc do sklepów z setkami butelek i puszek. Nagroda może być pokaźna.

Kiedy jedni martwią się, że kilka butelek i puszek zabierze im cenną przestrzeń do życia w mieszkaniu, drudzy najwyraźniej już dysponują magazynami, w których mogą składować dosłownie setki butelek i puszek.
Mistrzostwa Polski w zbieraniu opakowań trwają w najlepsze
Na początku marca Biedronka ogłosiła, że najwyższy pojedynczy voucher – 367,50 zł – dotyczył zwrotu 735 opakowań w ramach zbiórki manualnej. Został wydany w sklepie w Białce Tatrzańskiej (ul. Środkowa 294A). Rekord w przypadku automatycznego butelkomatu wynosił 298 zł.
Wynosił, bo to wszystko jest już nieaktualne. Patrzcie, jak ten czas leci. Dopiero co zebrano 298 zł przy maszynie, a tu, proszę, nowe rekordy.
Cały miesiąc w systemie kaucyjnym to naprawdę długi okres, co tylko pokazuje, że wbrew internetowym narzekaniom Polacy przyzwyczajają się do nowych regulacji i odnoszą opakowania. I to w naprawdę pokaźnych liczbach. Wczorajsi rekordziści szybko przechodzą do historii, a i do najnowszego najlepszego wyniku lepiej się nie przyzwyczajać, bo ani się nie obejrzymy, a ktoś wyładuje większe toboły przy butelkomacie.
Na razie jednak doceńmy aktualnego mistrza. W rozmowie z "Faktem" Jan Kołodyński, menedżer ds. komunikacji korporacyjnej w sieci Biedronka, ujawnił, że odnotowano nowy rekord wartości zwróconej kaucji w ramach zbiórki opakowań.
Najwyższy voucher uzyskany w zbiórce manualnej wyniósł 403,50 zł i został wydany w sklepie we Wrocławiu przy ul. Rogowskiej 119. Odpowiada to 807 zwróconym opakowaniom - przekazał Kołodyński.
Nowy rekord pobito też przy automacie. Teraz najwyższa odnotowana kwota to 377 zł 50 gr. w sklepie w Rudzie Śląskiej przy ul. Goduli 13. Konsument oddał 755 opakowań.
Możemy zastanawiać się, czy są to osoby, które nie przejmują się magazynowaniem powietrza i we własnych mieszkaniach czy domach gromadzą opakowania do zwrotu, za które wcześniej zapłacili kaucję, czy może rekordy to zasługa drobnych przedsiębiorców. Coraz głośniej o inicjatywach polegających na tym, że pomysłodawcy odbierają butelki i puszki od sąsiadów czy firm.
Różnica jest znacząca. Ci pierwsi po prostu odzyskują własne pieniądze, natomiast ci drudzy zarabiają na tym, że inni wolą machnąć ręką niż fatygować się do sklepu.
A może już doczekaliśmy się momentu, kiedy ktoś traktuje zbiórkę jako rzucone wyzwanie. Ponad 700 sztuk w Białce Tatrzańskiej? To patrzcie teraz, na co stać Wrocław. Ekologia ekologią, ale tu pachnie czystą sportową rywalizacją. Już dawno mówiłem, że powinno odpalić się Ligę Kaucyjną, niech miasta konkurują ze sobą o palmę pierwszeństwa. Bo liczy się ekologia i dobra zabawa.
Żarty żartami, ale tego typu rekordy dla sklepu są świetną reklamą – w końcu pojawia się sugestia, że zwrot jest bezproblemowy, skoro za jednym zamachem można oddać ponad 700 sztuk opakowań nawet do butelkomatu. Pytanie tylko, co na to inni konsumenci, którzy pewnie musieli odstać swoje, zanim tak pokaźny zbiór został przekazany maszynie.
Wszystko jest więc kwestią logistyki i… szczęścia
W weekend widziałem, że do sklepów z torbami pełnymi butelek zmierzali ci, którzy zapasy szykowali przez resztę tygodnia. Sam wchodząc na zakupy miałem ze sobą dwie czy trzy puszki, a przy butelkomacie stały dwie osoby. Poszedłem po produkty, a po kilku minutach przy maszynie nikogo nie było, więc wykorzystałem wolne okienko, bez tracenia czasu na kolejkę. Czyli - da się.
Oczywiście rozumiem, że jeśli ktoś przychodzi z torbą odpadów z całego tygodnia czy miesiąca, to później nie będzie paradował po sklepie z dodatkowym ciężarem. Swoje trzeba odczekać. To jednak nie zawsze jest tak, że maszyna zajmowana jest na długie minuty – zapewne tak bywa, ale przynajmniej w moim przypadku nie jest to reguła.
Liczby opakowań znoszonych do maszyn odkrywają też inną prawdę
Nieco bolesną – Polacy kupują naprawdę potężne ilości plastikowych opakowań. To dobrze, że surowiec wraca, ale dla nas wszystkich najlepiej by było, gdyby takich butelek PET – a to one są najczęściej zbierane, jak wynika ze statystyk – krążyło mimo wszystko mniej.
Zdjęcie główne: FotoDax / Shutterstock



















