Polskie wojsko ma nową broń. AIRON to sztuczna inteligencja wkurzona na ruskich
Boty nie biorą jeńców. Atakują w dzień i w nocy, seryjnie i bez emocji, zalewając Twoje powiadomienia kłamstwem o rzekomej mobilizacji czy ruchach wojsk, albo zmyślonymi informacjami na temat programu SAFE. To nie jest zabawa w komentarze pod postem, to regularna ofensywa, w której amunicją są fake newsy, a ofiarami polskie społeczeństwo.

Wojsko Polskie wyciąga z arsenału zupełnie nową broń. To AIRON, wojskowa platforma sztucznej inteligencji, która ma dać polskim oficerom przewagę w starciu z rosyjską i białoruską propagandą.
Wojna informacyjna nie wybacza spóźnień
Od wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie polska przestrzeń wirtualna jest bezustannie bombardowana fałszywymi narracjami. Zmanipulowane zdjęcia, masowo powielane wpisy o rzekomych ukrytych celach Tarczy Wschód czy absurdalne, ale zyskujące zasięgi teorie o planowanym podziale terytorium Ukrainy.
To codzienność, z którą muszą mierzyć się wojskowi rzecznicy. Problem polega na tym, że za tymi atakami stoją zautomatyzowane sieci botów. Kłamstwo obiega internet z prędkością światła, podczas gdy człowiek potrzebuje czasu na jego weryfikację i przygotowanie dementi.
Ministerstwo Obrony Narodowej zrozumiało, że w tej walce tradycyjne metody to za mało. Jeśli oficer prasowy zareaguje zbyt późno, informacyjna bitwa jest już przegrana, a oficjalny komunikat wojska po prostu tonie w morzu zaplanowanej dezinformacji.
Odpowiedzią na ten wyścig z czasem jest wdrożenie algorytmów, które potrafią pracować ułamki sekund po wykryciu zagrożenia. Zamiast walczyć z maszynami gołymi rękami, polska armia postanowiła zatrudnić własne, znacznie lepsze maszyny.
Wojskowy ChatGPT w zamkniętej klatce
Rozwiązaniem, nad którym intensywnie pracuje resort obrony, jest AIRON. Nie mówimy tu jednak o darmowym chatbocie z internetu, do którego każdy ma dostęp. To dedykowana, w pełni bezpieczna platforma sztucznej inteligencji stworzona na potrzeby sił zbrojnych.
System działa jak odizolowany hub, co jest kluczowe z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego. Pozwala on na przetwarzanie ogromnych ilości danych, analizę wzorców publikacji i wyłapywanie skoordynowanych ataków botów, ale bez ryzyka, że wrażliwe informacje wypłyną na zewnątrz. Wojsko buduje po prostu własny, zamknięty ekosystem AI.
Co więcej, platforma nie będzie przykuta wyłącznie do biurek w sztabach dowodzenia. MON planuje wdrożenie wersji mobilnej pod nazwą AIRON EDGE. To oprogramowanie zaprojektowane specjalnie z myślą o działaniach w terenie, gdzie łączność bywa ograniczona, a czas reakcji w warunkach operacyjnych decyduje o sukcesie lub porażce misji.
Dzięki centralizacji narzędzi sztucznej inteligencji polska armia zyskuje pełną kontrolę nad danymi i ustandaryzowany proces, który ma być swoistą cyfrową tarczą ochronną.
Przeczytaj także:
Komandosi od promptów szkoleni przez NATO
Nawet najlepszy algorytm jest bezużyteczny, jeśli człowiek po drugiej stronie ekranu nie potrafi z niego korzystać. Dlatego w Dowództwie Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni przeprowadzono właśnie bezprecedensowe szkolenie.
To jest pierwszy kurs sztucznej inteligencji poświęcony komunikatorom w siłach zbrojnych. Oficerowie prasowi nie zawsze wiedzą, jak korzystać z narzędzi AI i jak budować prompty. Ten kurs ma to zmienić – tłumaczy w rozmowie z Polską Zbrojną Jakub Block, zastępca dyrektora Departamentu Komunikacji i Promocji MON.
Zamiast wysyłać pojedynczych oficerów do centrum kompetencyjnego NATO w Rydze, co zajęłoby całe lata, MON ściągnęło łotewskich instruktorów do Polski. Dzięki temu jednorazowo przeszkolono kilkudziesięciu wojskowych oficerów prasowych i analityków z różnych szczebli dowodzenia.
To nie były standardowe wykłady z komunikacji kryzysowej. Polscy żołnierze uczyli się tam rzemiosła przyszłości: budowania skutecznych promptów, planowania całych kampanii informacyjnych z wykorzystaniem agentów AI oraz błyskawicznego monitorowania sieci pod kątem fałszywych narracji.
Wojsko uczy się, jak zaprząc sztuczną inteligencję do czarnej roboty, analizy trendów i szkicowania komunikatów, aby oficer mógł skupić się na strategii i podjęciu ostatecznej decyzji.
W planach jest też wersja mobilna, AIRON EDGE, przeznaczona do działań w terenie i w warunkach operacyjnych. AIRON jest centralnym, bezpiecznym punktem dostępu do narzędzi AI dla całego resortu. Pomaga ustandaryzować korzystanie ze sztucznej inteligencji w oficjalnych procesach i zapewnia pełną kontrolę nad danymi, dostępem i audytem. Reagować błyskawicznie bez ryzyka, że dane wyciekną poza sieć wojskową. AIRON ma dać nam przewagę w wojnie informacyjnej, gdzie tempo rozpowszechniania fałszywych treści jest często niewiarygodnie szybkie - tłumaczy w Polsce Zbrojnej ppłk Paweł Augustynowicz z Centrum Implementacji Sztucznej Inteligencji MON.
Halucynacje i ostatnie słowo człowieka
Mimo ogromnych nadziei pokładanych w systemie AIRON, dowództwo podchodzi do nowej technologii z chłodną głową. Generatywna sztuczna inteligencja ma to do siebie, że potrafi być nie tylko genialna, ale i potwornie omylna.
Zjawisko tak zwanych halucynacji, czyli zmyślania faktów przez modele językowe, w środowisku wojskowym mogłoby doprowadzić do katastrofy wizerunkowej i operacyjnej. Co więcej, AI nigdy nie będzie miało pełnej świadomości sytuacyjnej z pola walki.
Dlatego w strukturach MON panuje żelazna zasada: sztuczna inteligencja to tylko zaawansowane narzędzie wspierające, swoisty egzoszkielet dla oficera prasowego, a nie jego zastępca. Algorytm może w sekundę wykryć zorganizowaną farmę trolli i napisać propozycję sprostowania, ale przycisk "publikuj" zawsze musi kliknąć żywy człowiek.
Inwestycje w systemy takie jak AIRON udowadniają jednak jedno, Polska armia przestała ignorować wirtualny front i zamierza w tej cybernetycznej wojnie dyktować własne warunki.



















