1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Social media

Dzięki Rolkom coraz więcej korzystam z Instagrama, ale... coraz mniej go lubię

„Rolki” miały być odpowiedzią serwisu na dominację TikToka. Odkąd Instagram Reels trafiły do Polski, spędzam na Instagramie zauważalnie więcej czasu, ale jednak lubię go znacznie mniej. Już tłumaczę.

Rolki kompletnie zmieniły sposób, w jaki korzystam z Instagrama

Instagram od dłuższego czasu cierpi na swoisty kryzys tożsamości. Po medium społecznościowym dla fotografów nie pozostał ślad; Insta od lat stoi w rozkroku między chęcią zadowalania użytkowników i zaspokajaniu potrzeb akcjonariuszy, co poskutkowało tym, że na pięć wyświetlanych postów co najmniej trzy są reklamą, najważniejszym elementem aplikacji jest sklep, a sam Instagram częściej klonuje rozwiązania konkurencji, niż wymyśla własne.

Tak było ze Stories, podkradzionymi od Snapchata i tak właśnie jest z Instagram Reels, które są ni mniej, ni więcej bezczelną zrzynką z TikToka. Z samego TikToka nie korzystam i nieszczególnie za nim przepadam. Nie dlatego, że jestem zblazowanym 30-latkiem, który nie rozumie „tej dzisiejszej młodzieży”, a dlatego, że serwis opierający się wyłącznie na krótkich filmach wideo, w znakomitej większości totalnie bezwartościowych, jest totalnie nie dla mnie. Vine’a również nie poważałem.

Instagram Reels nie są jednak wartością samą w sobie. I tak jak TikToka nie znoszę, bo nie ma w nim różnorodności contentu, tak po wprowadzeniu Rolek Instagram stał się dla mnie znacznie ciekawszym miejscem.

Instagramowi brakowało strawnego formatu wideo.

Wszyscy mogą chyba przyznać, że IGTV, czyli samodzielna aplikacja do dłuższych filmów na Instagramie, okazała się spektakularną porażką. Z kolei Stories pozwalają na umieszczanie maksymalnie 15-sekundowych fragmentów nagrań, co skutkuje tym, że oglądanie tam jakiegokolwiek wideo jest dość męczącym doświadczeniem.

Rolki rozwiązują obydwa problemy. Z jednej strony nie wymagają dodatkowej aplikacji, by obejrzeć wideo, a z drugiej są dłuższe niż 15-sekundowe klipy ze Stories. A jako że dodatkowo są lepiej dostosowane do formatu urządzeń mobilnych, ogląda się je o wiele przyjemniej w pionie niż zwykłe wideo wrzucane w formie postu na Instagrama, które jest docięte do kwadratu.

Wprowadzenie Instagram Reels kompletnie zmieniło sposób, w jaki korzystam z Instagrama.

Przez ostatnie dwa lata moje użycie Instagrama skupiało się w znakomitej większości dookoła przeglądania Stories. Często bywały dni, w których nawet nie przewijałem serwisu w dół, tylko w bok. Odkąd jednak Instagram proponuje mi Rolki i odkąd twórcy, których obserwuję, sami te rolki dodają, zacząłem znacznie więcej czasu spędzać na przeglądaniu postów.

Nie licząc garstki znajomych, ludzi z branży i ulubionych lokali gastronomicznych w okolicy, mój Instagram to przede wszystkim zlepek artystów. Muzyków, malarzy, grafików, etc. Bardzo miłym efektem ubocznym wprowadzenia Rolek jest fakt, że nie tylko już obserwowani przeze mnie artyści wrzucają treści w nowym formacie, ale też na Instagramie nagle zaroiło się od twórców, którzy dotąd byli obecni tylko na TikToku. A warto nadmienić, że dziś TikTok jest np. dla niezależnej sceny muzycznej ważniejszy nawet niż YouTube. TikTok wręcz kipi od utalentowanych artystów, którzy z jednej strony nie muszą się obawiać konkurencji ze strony dużych wytwórni (bo te TikToka nie rozumieją), a z drugiej mają dość dyktatury YouTube’a. Ci artyści zaczęli teraz wrzucać swoje nagrania także na Instagrama, bo nic ich to nie kosztuje – format i rodzaj treści jest dokładnie ten sam. I dzięki temu od kilku tygodni mogę odkrywać artystów, których inaczej nigdy bym nie zobaczył, bo TikToka nie dzierżę, a z Instagrama korzystam codziennie.

Dzięki tym zmianom zacząłem spędzać w serwisie więcej czasu niż dotąd, więc można uznać, że nadrzędny cel wprowadzenia Rolek został w tym przypadku osiągnięty. Sęk w tym, że wraz z wydłużeniem czasu w serwisie nie wzrosła moja sympatia do niego.

Rolki sprawiły, że coraz mniej lubię Instagrama.

Niestety ten kij ma dwa końce. Obok napływu genialnych artystów, których obserwuję z przyjemnością, na Instagrama szturmem wparowały też inne treści z TikToka – w tym takie, które sprawiają, że uważam go za serwis z grubsza bezwartościowy. Głupie czelendże i pseudo-śmieszne klipy widzę w Rolkach znacznie częściej niż jakkolwiek ciekawe treści z dowolnych dziedzin. Co gorsza, o ile Instagram względnie trafnie podsuwa mi Rolki w boksie „polecane”, tak gdy chcę wejść do głównego panelu Rolek, może 1 na 10 jest trafiona. Reszta to totalny ściek, przez który trzeba się przebijać, by dotrzeć do czegokolwiek ciekawego. Co gorsza – Rolki mają domyślnie włączone odtwarzanie muzyki, więc można się nieźle naciąć, gdy przewijamy Instagrama, a tu nagle rozlega się męski pijacki rechot, kobiecy pisk albo K-Pop. Zwykle nie mam też nic przeciwko śmiesznym filmom z psami czy kotami, ale w Rolkach są one zwykle podszyte absolutnie horrendalnym podkładem dźwiękowym, rodem z TikToka.

Dotąd tego typu treści mogłem w prosty sposób omijać. Teraz, chcąc ominąć całe to szambo, muszę też omijać treści, które mogłyby mnie potencjalnie zainteresować. A nachalność większości Reelsów sprawiła, że choć korzystam z Instagrama coraz więcej, tak lubię go coraz mniej. Bo nie po to spędziłem długi czas, ograniczając liczbę obserwowanych kont i polecanych postów, by teraz Rolki podrzucały mi content najniższych lotów.

Drugą stronę medalu ma też wspomniana wyżej różnorodność treści. Z jednej strony to dobrze, że w Instagramie można spotkać różnego rodzaju posty, ale z drugiej serwis kompletnie traci tożsamość, zaś sama aplikacja robi się coraz bardziej zaśmiecona. I obawiam się, że jeszcze 1-2 zmiany i Instagram stanie się drugim Facebookiem; przeładowaną opcjami kobyłą.

Patrząc też na to, jak silnie Instagram promuje Rolki, wcale się nie zdziwię, gdy wkrótce staną się one dominującą formą publikacji w serwisie, tak jak miało to miejsce ze Stories. I o ile Stories z czasem przekonały mnie do siebie na 100 proc., tak Reelsy – choć dziś przeglądam je regularnie, zwabiony efektem świeżości – mogą szybko zmęczyć.

*Grafika główna: Ascannio / Shutterstock.com