Tech  / Recenzja

Dwa monitory 4K, laptop, smartfon i tona peryferiów - norma dla docka za 1300 zł. Corsair TBT100 - test

Galaktyka: Droga Mleczna. Planeta: Ziemia. Misja: znaleźć idealną stację dokującą. Elementy testowe: dwa monitory 4K, MacBook, komputer osobisty, smartfon, aparat, mysz, klawiatura, słuchawki i wolant samolotowy (?!). Pretendent: Corsair TBT100. Ocena sprawności: niejednoznaczna.

Corsair zbiera pierwsze owoce po przejęciu Elgato - firmy wyspecjalizowanej w produkcji grabberów wideo i stacji dokujących. Piraci zrobili użytek ze zdobytego skarbu, wykorzystując know-how drużyny Elgato do stworzenia własnej stacji dokującej z kategorii premium. Takiej z własnym zasilaniem, mnóstwem portów i gniazd oraz zdolnością do zasilania urządzeń zewnętrznych. Tak powstał Corsair TBT100.

Powstaje pytanie o zasadność istnienia stacji Corsair TBT100, gdy na rynku jest tyle świetnych docków Elgato.

Raptem rok temu testowałem dla was cudowną stację dokującą Elgato Thunderbolt Pro Dock, z której wciąż codziennie korzystam. Wydawało mi się, że Elgato stworzyło produkt niemal doskonały, który nie będzie potrzebował następcy przez kilka długich lat. Wtem pojawia się Corsair TBT100 w cenie 1300 zł. Nieco tańszy, ale nie na tyle, aby wylądować w średniej półce. Po co więc Corsair wypuścił nowy produkt? Być może chodzi o ambicje związane z marką. Powód może również tkwić w dwóch gniazdach HDMI.

Tak czy inaczej, TBT100 stał się faktem, a ja staram się ocenić go na tle nieco droższego lidera Elgato. Zasadnicza różnica między tymi dwoma stacjami - moim zdaniem na niekorzyść Corsaira - to brak gniazda DisplayPort w obudowie TBT100. Co prawda monitor DP podłączymy za pomocą przejściówki HDMI, ale przecież nie po to kupujemy hub premium, aby potem kupować dodatkowe przejściówki, prawda?

Zamiast gniazda DisplayPort mamy aż dwa gniazda HDMI, dzięki którym stacja dokująca Korsarzy obsłuży jednocześnie dwa monitory 4K60Hz. Oczywiście o ile posiadamy odpowiednio wydajny sprzęt, aby pracować na dwóch ekranach o takiej rozdzielczości. Na tym zasadnicze różnice między Elgato i Corsairem się kończą. Wszystko zależy więc od tego, z jakiego typu łączy korzystamy. Elgato oferuje gniazda HDMI i DP, z kolei Corsair stawia na podwójne HDMI. Osobiście wolę wariant numer jeden.

Thunderbolt 3 nie tylko łączy stację dokującą z komputerem, ale również go zasila, tak samo jak peryferia.

Corsair TBT100 posiada własne źródło zasilania, bez którego dock nie zadziała. Dzięki dedykowanemu akumulatorowi stacja potrafi ładować urządzenia z maksymalną mocą 85W. W przypadku podłączenia peryferiów wymagających zasilania TBT100 rezerwuje 30W dla gniazd USB. W ten sposób hostowi pozostaje 45W. Wciąż wystarczy do utrzymania komputera przy życiu, a nawet powolnego ładowania, o ile nie pracujemy z maksymalnym obciążeniem.

Równie ważny jak moc jest transfer. Corsair TBT100 przenosi dane z maksymalną prędkością 40 Gbps, wykorzystując standard Thunderbolt 3 w USB-C. Trzeba jednak mieć na uwadze, że 40 Gbps to transfer maksymalny między dockiem i hostem. Każde podłączone urządzenie czerpie z tej puli zgodnie z własną specyfiką i potrzebami. Przykładowo, podłączony przez HDMI monitor działający w trybie 4K60Hz zabiera 10 Gbps. Dwa takie monitory to już 20 Gbps. A przecież w odwodzie pozostały dwa gniazda USB-C 10 Gbps, dwa gniazda USB-A 5 Gbps, gigabitowy LAN czy czytnik kart SD. Nie trzeba być matematykiem, aby odkryć, że łącznie wychodzi nam więcej niż 40 Gbps. Sporadycznie dochodzi więc do zawężenia transferu, ale głównie podczas maksymalnego, ponadnaturalnego obciążenia docka.

Pod względem codziennego działania Corsair TBT100 to cudo, igła, rakieta. Za takie pieniądze nie może być inaczej.

Wystarczy tylko włączyć stację dokującą w systemowych ustawieniach Thunderbolt. Sprzęt działa niezawodnie. Nie miałem żadnych problemów z przejściem sygnału, transferem danych czy wąskimi gardłami. Do docka podłączyłem dwa monitory, PC z Windows 10, myszkę, klawiaturę, słuchawki, kartę SD, kontroler Xboksa, wolant Logitecha do Microsoft Flight Simulator 2020, nawet lotnicze pedały pod biurkiem - wszystko to działało poprzez TBT100 i nie było mowy o żadnym problemie.

Stacjonarną jednostkę zamieniłem później na gamingowy laptop. Następnie na MacBooka. W żadnym przypadku nie natrafiłem na problemy. Corsair TBT100 świetnie dogaduje się nie tylko z Windows 10, ale również MacOS. Dock ma nawet swoją dedykowaną ikonkę na górnej belce w laptopach Apple. Stacja jest niemal idioto-odporna. Przeszkadza mi tylko jeden, mały, ale zasadny detal - symbol gniazda USB-C z Thunderbolt 3 dedykowany hostowi nie wyróżnia się na tle innych gniazd. W ten sposób użytkownik albo musi zajrzeć do instrukcji, albo podłączyć jednostkę metodą prób i błędów. Dla porównania Elgato Thunderbolt Pro Dock ma na obudowie małą ikonkę laptopa, która tłumaczy wszystko.

Przewagą Corsaira nad Elgato jest za to temperatura. Nowa stacja dokująca lepiej radzi sobie z odprowadzaniem ciepła. Również się nagrzewa, ale nie tak znacznie jak topowy dock Elgato. Dodatkowym atutem modelu TBT100 jest jego wygląd. Idealnie pasuje do szarości MacBooka, a ścięte rogi nadają mu bardziej dynamicznego charakteru. Dobrym pomysłem jest także umieszczenie przycisku ON/OFF na obudowie, tworzącego dodatkowy poziom kontroli. Brakuje mi go u Elgato.

Nie mogę za to wybaczyć Corsairowi brak wsparcia technologii daisy chain.

To trochę dziwna sytuacja, gdy stacja dokująca za 1299 zł nie wspiera łańcuszkowego połączenia urządzeń przy pomocy USB-C. Daisy chain obsługuje zarówno wymieniany wcześniej Elgato Thunderbolt Pro Dock, jak i tańsze produkty konkurencji. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy korzysta z połączenia łańcuszkowego, ale w urządzeniu premium nie chodzi o to, z czego korzysta większość. Ma być pełen serwis, koniec i kropka. Jeśli korzystacie z daisy chain, to nie jest dock dla was.

Trudno jest wskazać, kto wygrywa rodzinne starcie stacji dokujących. Elgato oferuje gniazdo DP, ma lepiej oznaczony port hosta i wspiera technologię daisy chain. Corsair jest z kolei nieco tańszy, lepiej radzi sobie z temperaturą, ma praktyczny włącznik na obudowie, a do tego oferuje aż dwa gniazda HDMI 4K60Hz. Dlatego, zamiast wskazywać zdecydowanego faworyta, zalecam dopasować stację dokującą do własnych potrzeb, własnego gabinetu, własnych urządzeń i własnych peryferiów.

Największe zalety:

  • Wystarczający w 9 na 10 biurowych sytuacji
  • Dobra praca pod dużym obciążeniem, utrzymuje temperaturę w ryzach
  • Aż dwa monitory 4K60Hz jednocześnie
  • Włącznik z diodą
  • Świetna współpraca z Windows 10 oraz MacOS

Największe wady:

  • Oczywiście cena (1299 zł)
  • Brak gniazda DisplayPort
  • Brak specjalnego oznaczenia dla gniazda hosta
  • Brak wsparcia dla USB-C daisy chain

Osobiście wybieram Elgato, ale to tylko i wyłącznie kwestia posiadanych monitorów.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst