Biznes  / News

Facebook znalazł sposób na krytykę. Zaczął płacić znanej gazecie za bagatelizowanie jego wpadek

Mniej więcej od czasów afery z Cambridge Analytica Facebook znajduje się pod nieustannym ostrzałem ze strony krytyków za politykę ochrony prywatności. Do tego dochodzą jeszcze takie kwestie jak niewystarczająca walka z mową nienawiści i terroryzmem. Platforma znalazła jednak sposób, jak odwrócić ten niekorzystny PR i zaczęła płacić uznanej gazecie za teksty, które zaklinają rzeczywistość – ustalił Business Insider.

„Jakie działania podejmuje Facebook w celu zwalczania treści terrorystycznych” – to tytuł jednego z cyklu 26 tekstów, jakie pojawiły się na łamach brytyjskiego The Daily Telegraph. 150-letnia gazeta, opublikowała w marcu szereg materiałów dotyczących nowych technologii, które omawiały, jak Facebook radzi sobie z wyzwaniami stawianymi przez technologię i społeczeństwo w XXI wieku.

Rzeczywistość zgotowała firmie Zuckerberga nieprzyjemną siurpryzę.

Kilka dni po wrzuceniu artykułu, w którym Facebook zapewniał, że ma pod kontrolą „terrorystyczne treści”, doszło do zamachu w ChristChurch w Nowej Zelandii. Zabójca relację na żywo przeprowadził, a jak, na samym Facebooku, a nagrania video ze zdarzenia długo krążyły wśród użytkowników.

Wtedy było strasznie, bywało jednak i groteskowo. Tak jak wtedy, gdy genetyk Adam Rutherford tłumaczył na łamach dziennika, dlaczego „strach przed technologią zdominował historię”. Naukowiec „obalał” w nim takie mity, jak to, że długotrwałe wpatrywanie się w ekran źle wpływa na rozwój dzieci. Tę awangardową tezę bronił w następujący sposób:

Ten obszar nauki badacze mogą określić jako „bogaty w opinie, ubogi w dane” (…) Jesteśmy gatunkiem technologicznym i zawsze tak było. Być może szybkość zmian jest przytłaczająca, a to, co jest normalne dla naszych dzieci, dla nas jest przerażające. Ale to jest to samo, co było od zawsze. Bycie online może teraz zaoferować nam korzyści lub zastawiać pułapki, ale osiągniemy postęp tylko wtedy, gdy będziemy angażować się w ciągle zmieniającą się, ale ostatecznie stale towarzyszącą nam relację z technologią – dowodził.

Po wpisaniu frazy „ekran a rozwój dziecka” w Google Scholar wyskakuje ponad 7 tys. artykułów naukowych. Z ręka na sercu przyznam, że nie przejrzałem nawet 10 proc. z nich, to co losowo otworzyłem sprowadzało się jednak generalnie do wniosku, że telewizja i komputer hamują u dzieci prawidłowy rozwój mózgu. Zazwyczaj na podstawie badań. Ot, tyle jeśli chodzi o brak danych.

Nie, żeby cykl Facebooka był całkowicie pozbawiony sensu.

Poza karkołomnymi tezami, mającymi bronić platformę można było znaleźć też całkiem wartościowe materiały jak: „jak radzić sobie z cyberprzemocą”.

The Daily Telegraph skompromitował się jednak publikacją całej serii. Znamienne, że przedstawiciele dziennika i Facebooka nie chcieli rozmawiać z BI na temat swojej współpracy. Bo nawet teksty sponsorowane trzeba umieć pisać z głową.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst