Social media / News

YouTube wreszcie dogonił strony porno

143 interakcji
dołącz do dyskusji

Jakiś czas temu spotkałem na ulicy dawnego znajomego i okazało się, że był on kiedyś na jednej z popularnych stron pornograficznych oferujących filmy dostępne z poziomu przeglądarki. 

Chciałbym, żeby to było jasne. Gdy tylko dowiedziałem się, że człowiek ten ogląda w internecie pornografię, natychmiast zakończyłem naszą znajomość i pospiesznie udałem się w przeciwnym kierunku, niż napotkany mężczyzna. Niestety, najwyraźniej wzburzony moją przyzwoitą, po prostu normalną i ludzką reakcją, zaczął wykrzykiwać za mną na ulicy informacje na temat owych stron pornograficznych.

Nie chciałem, nie chciałem tego słuchać, niestety dotarły do mnie strzępki informacji, których nie byłem w stanie wyrzucić z mojej głowy. I jedną z takich informacji był fakt, że (podobno) serwisy pornograficzne są skonstruowane w taki sposób, że po najechaniu na miniaturę filmu, jesteśmy w stanie zobaczyć podgląd tego filmu – nie tylko miniaturę, ale wybrane slajdy, a czasem nawet część animacji – w zależności od techniki przyjętej przez twórcę strony pornograficznej.

Nie wiem, ile jest w tym prawdy, nie wiem, jak mógłbym to zweryfikować, w każdym razie spieszę donieść, że od kilkudziesięciu godzin YouTube też to ma. Po najechaniu na miniaturkę polecanych filmików możemy zobaczyć kilka sekund pochodzących z samego filmu.

Rozwiązanie jest o tyle dobre i pożądane, że na YouTubie roi się od różnego rodzaju oszustw. Wgrywane miniaturki oraz fałszywe nagłówki wprowadzają w błąd co do treści materiału filmowego. Podgląd pozwoli też upewnić się, czy materiał jest dokładnie tym, czego szukamy (lub czy już nie widzieliśmy danego odcinka), co w dzisiejszych czasach internetowego pośpiechu oszczędzi nam przecież cenne nanosekundy.

Z litanii hedonistycznych obrazów wykrzykiwanych ku mojemu oburzeniu przez byłego i dawno zapomnianego znajomego, odniosłem wrażenie, że strony pornograficzne nadal robią ten element lepiej, niż ma to miejsce w przypadku YouTube’a – zwykle pozwalając podejrzeć wybrane klatki (czy nawet wybrane fragmenty animacji) na całej długości filmu. Nie wiem, ile może być w tym prawdy, ale w tej sytuacji YouTube powinien jeszcze trochę nad sobą popracować. Podgląd sytuacji wprawdzie jest, ale minimalistyczna realizacja tej funkcji pozostawia jeszcze nieco do życzenia.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst