Gry  / Recenzja

Injustice 2 zachwyca systemem rozwoju postaci. Nie powstydziłby się go żaden cRPG

"Jeszcze tylko 1000 punktów doświadczenia. Pokonam czterech, może pięciu przeciwników i wbiję ten 12 poziom. Tyle wystarczy, żebym mógł założyć nową, świetnie wyglądającą zbroję dodającą +70 do ataku” - to nie opis przygody z MMORPG, ale powód dla którego zarwałem wczoraj nockę przy Injustice 2.

Napiszę to już we wstępie - Injustice 2 jest lepsze w NIEMAL każdym obszarze względem pierwszej odsłony. Jeżeli podobała się wam poprzednia bijatyka z Batmanem, Supermanem i spółką, teraz będziecie zachwyceni. Twórcy gry odnieśli kilka spektakularnych zwycięstw, doskonale urozmaicając skostniały gatunek bijatyk. Wielki flirt z cRPG wyszedł Injustice 2 jedynie na dobre. Świetnie to sobie przemyśleli.

W Injustice 2 awansujemy czempionów z poziomu na poziom. Wybieramy im umiejętności, pancerze i bronie.

Ekran edycji postaci jest niewiele mniej złożony od rasowych gier cRPG. Weźmy takiego Batmana - najpierw zakładam mu ceramiczną maskę ze stalowymi płytami, zwiększającą wartość obrony o 12 punktów. Potem wybieram wzmacnianą stalą zbroję LW 2009, która wydłuża jego pasek życia o 36 punktów. Pas z gadżetami ze splotu aramidowego modyfikuje liczbę zdobywanych kredytów o 1,35%, z kolei nagolenice LW 0516 dają Batmanowi dodatkowe 290 punktów doświadczenia... o ile podczas starcia Mroczny Rycerz ani razu nie podskoczy.

Tak wygląda ekran dostosowania ekwipunku. Takich zmiennych nie powstydziłaby się rasowa gra cRPG

To tylko jeden z setek tak zwanych „buildów”, które można stworzyć dla każdej grywalnej postaci. Wszyscy bohaterowie i złoczyńcy w Injustice 2 posiadają własne poziomy doświadczenia, slot na hełm, slot na pancerz, slot na naramienniki, slot na nagolenniki, miejsce na akcesorium dodatkowe/broń, do tego dwa okna na umiejętności, a także slot wyboru skórki. Zawodnicy różnią się między sobą atrybutami siły, zdolności, obrony oraz punktów życia.

Brzmi przekombinowanie? Nic bardziej mylnego! Zakładanie coraz potężniejszych pancerzy to frajda sama w sobie. Projekty strojów i akcesoriów dodatkowych zostały świetnie wykonane. Z czasem początkujący Batman przeobraża się w Mrocznego Rycerza z pełną zbroją płytową, jakiej używał podczas walki z Supermanem. Naprawdę widać różnice między początkującymi oraz końcowymi wersjami postaci. Niczym w World of Warcraft, te najrzadsze, najpotężniejsze bronie i pancerze robią wielkie wrażenie.

Gdzie zdobywać ten ekwipunek? W Multiwersum - drugim najlepszym nowym elemencie z Injustice 2.

Czytelnicy komiksów DC, a także fani serialu The Flash doskonale znają termin Multiverse. Zawiera się w nim masa alternatywnych wymiarów, w których rzeczywistość może diametralnie różnić się od tej, którą kojarzy większość fanów Supermana i Batmana. Zresztą, w jednym z takich alternatywnych wymiarów rozgrywała się przecież akcja pierwszego Injustice, gdzie Superman wstępuje na drogę zabijania oraz tyranii.

Jeden z "potworów" w Multiversum - Green Arrow ze strojem dobranym tak fatalnie, że aż szczypie w oczy

[gallery link="file" columns="4" ids="566684,566682,566677,566661"]

W Injustice 2 Multiwersum otwiera graczowi dostęp do alternatywnych wymiarów, w których ten toczy szereg pojedynków. Za wygrane otrzymujemy „skrzynki” z losowo wypadającymi przedmiotami dla swoich czempionów. Starcia nie są jednak banalne i powtarzalne. Multiverse wprowadza szereg zmiennych, których nie uświadczycie przechodząc kampanię, grając online lub tocząc pojedynki PvP ze znajomym przed jednym telewizorem.

Przykładowo, jedno z wyzwań Multiverse zakłada toczenie walk, gdy na gracza oraz jego przeciwnika raz za razem spadają rakiety. Albo radioaktywny deszcz. Ewentualnie wielkie, lodowe sople. Czasami zmienne są po stronie przeciwnika, czasami po stronie gracza, a zazwyczaj przeciwko obu rywalom. Do tego w Multiversum liczą się różnice poziomów doświadczenia oraz statystyki ekwipunku - Batman na 20 poziomie zrobi jajecznicę z Batmana na poziomie 2, chociażby ten był znacznie, znacznie bardziej doświadczony. Liczby robią swoje, niczym w starych grach cRPG.

Multiverse świetnie sprawdza się w praktyce. To najciekawszy tryb dla jednego gracza, który po przejściu kampanii nie chce mierzyć się weteranami w trybach online. Wchodzisz, rozgrywasz kilka zróżnicowanych walk, awansujesz część swoich czempionów, otwierasz zdobyte skrzynki, a potem zakładasz nowe bronie i pancerze na herosów i złoczyńców. To naprawdę wciąga! Multiverse pożera czas w podobny sposób jak wizyta na serwerze w grze MMORPG. Syndrom „jeszcze tylko jednego wyzwania” od razu wchodzi w krwiobieg. Już dawno żaden tryb gry w bijatyce nie był tak wciągający!

Wzorem poprzedniego Injustice, w bijatyce znajdziecie masę efektownych, łatwych do wyprowadzenia ataków

Będąc przy kampanii - ta jest naprawdę dobra, ale akurat do tego NetherRealm zdążył nas już przyzwyczaić.

W przeciwieństwie do Tekkena czy większości Street Fighterów, kampania w Injustice 2 to coś więcej niż tylko seria walk zakończona kilkoma planszami podsumowania. W grze znajduje się masa, MASA scen przerywnikowych zrealizowanych na potrzeby filmowej narracji. Do tego gra żongluje sterowanymi przez gracza postaciami, przez co nie można przyzwyczaić się do palety ciosów. Do tego w kilku miejscach sami możemy podjąć decyzję, kim będziemy sterować. Bardzo przyjemny dodatek.

Szkoda tylko, że w NetherRealm zrezygnowali z sekwencji Quick Time Events. Te stanowiły relatywnie udaną odskocznię od kolejnych walk w Mortal Kombat X i żałuję, że nie pojawiają się również w Injustice 2. Na pocieszenie dostałem za to alternatywne zakończenie, w sam raz dla graczy lubiących opowiadać się po tej mrocznej, ciemnej stronie mocy.

Zwarcie wprowadza nowy wymiar taktyczny - albo je wygramy i zregenerujemy część życia, albo stracimy go znacznie więcej

Injustice 2 bez wątpienia opowiada jedną z najciekawszych przygód w historii interaktywnych bijatyk. Narracja mocno stawia na nowe postaci takie jak Supergirl, Blue Beetle’a, Grooda czy Firestorma, zachowując przy okazji główną oś konfliktu na linii Batman vs Superman. Bardzo dobrze się to konsumuje, chociaż muszę przyznać, że scenariusz z pierwszego Injustice podobał mi się o wiele bardziej. Tam wszystko było nowe. Szokujące. Emocjonujące. W kontynuacji „zły Superman” nikogo już nie dziwi, a producenci nie przekraczają żadnych nowych granic. Kampania jest bezpieczna i mocno zachowawcza. Trochę szkoda.

Co z samą rozgrywką i mechaniką? Akurat tutaj zmian nie ma zbyt wiele.

Tak jak poprzednia odsłona, również Injustice 2 koncentruje się wokół łączenia ciosów w sekwencje combo oraz żonglowania przeciwnikami w powietrzu. Dla mniej doświadczonych graczy pozostawiono efektowne ataki specjalne, odblokowywane po zapełnieniu specjalnego paska postępu. Czerpiemy z niego również podczas przełamywania combo oponenta oraz aktywowania potężniejszych wariacji podstawowych ciosów. Fundamenty pozostały bez zmian.

Zmieniono za to podejście do ataków z wykorzystaniem elementów otoczenia. Te są teraz bardzo łatwo blokowane. Po kilkunastu godzinach z tytułem mam też wrażenie, że Injustice 2 jest nieco szybsze od poprzedniczki. Nie oznacza to jednak, że trudniejsze. Czasowe okna potrzebne na klejenie combo, chwytanie, blokowanie oraz żonglowanie wydają się znacznie szersze niż wcześniej. W Injustice 2 nawet żółtodziób sklei coś naprawdę fajnego. Do tego ciekawą nowością jest ucieczka z krańców aren oraz spod gradu pięści, wykorzystując przewrót z użyciem wcześniej wspomnianego paska postępu.

Z takich patowych sytuacji jak ta Zielonego Bluszcza pozwala się wyrwać nowy ruch przewrotu

[gallery link="file" columns="4" ids="566658,566665,566672,566681"]

Jedyne, co średnio przypadło mi do gustu, to kolekcja nowych grywalnych postaci. Świeży narybek nie powala.

Ognisty Firestorm jest zaskakująco nijaki. Blue Beetle ma bardzo ciekawe ciosy, ale większość graczy nawet go nie kojarzy. Deadshot sprawia wrażenie nieco źle zbalansowanego. Brainiac pozwala na zbyt łatwe klejenie przerażająco długich sekwencji combo. Sytuację ratuje FENOMENALNY Grodd z niezwykle oryginalną paletą ruchów, a także Supergirl, czyli taki „efekciarski Superman” dla mniej doświadczonych graczy.

Chociaż wymieniłem zaledwie połowę wszystkich nowych czempionów, tęsknię za postaciami z pierwszego Injustice. Brakuje mi Solomona Grundy’ego, Raven i Zatanny. Zamienniki w postaci Swamp Thinga oraz Doctora Fate średnio zadziałały. Na całe szczęście imponująca kolekcja aż 28 grywalnych postaci sprawia, że każdy znajdzie przynajmniej kilku ulubionych czempionów. Co jak co, ale na wybór wojowników naprawdę nie ma co narzekać. NetherRealm wycisnął uniwersum DC niemal do sucha, sięgając nawet po trzecioligowców pokroju Kapitana Colda, Black Canary czy Cheetah.

Jedną z lepszych nowych postaci jest Black Canary. Świetna opcja dla mniej doświadczonych graczy

W ostatecznym rozrachunku Injustice 2 jest produkcją, która ugina się od zawartości.

Masa grywalnych postaci, tryb Multiverse, awansowanie czempionów z poziomu na poziom oraz kolekcjonowanie ich broni i pancerzy sprawia, że Injustice 2 staje się tytułem na tygodnie, o ile nie miesiące zabawy. To jedna z niewielu bijatyk, w których samotny gracz unikający rozgrywek online naprawdę ma co robić. Ma po co wracać.

Piotr Grabiec: Mogę potwierdzić, że Injustice 2 to jedna z tych bijatyk, które osoby niezainteresowane zmaganiami online, mogą kupić z czystym sumieniem. Nawet w przypadku amatorów nie będą to zmarnowane pieniądze. Gra zapewnia mnóstwo zabawy i to nie tylko w bardzo przyjemnej i zrobionej nie na “odwal się” kampanii.

Kampania już w pierwszym Injustice była super, a i tutaj scenariusz nie jest zły. Podoba mi się też dobór postaci. Wycofano wielu mniej znanych bohaterów na rzecz innych mniej znanych... ale w dużej mierze takich, którzy pojawiają się w serialach na licencji DC Comics będących obecnie w emisji.

Nie kryję jednak, że mam ciągle mieszane uczucia wobec nowego trybu Multiwersum i mikropłatności. Nie jestem miłośnikiem bijatyk online i zwykle odpalam je dla kampanii. Po jej zakończeniu uruchamiam takie gry okazjonalnie raz na kilka tygodni, gdy wpadną do mnie znajomi. Multiwersum z lootem za walki za bardzo pachnie mi grami free-2-play i mikropłatnościami, których w tytule sprzedawany w cenie gry AAA być po prostu nie powinno.

injustice 2 recenzja

Co się udało:

  • Przepiękna grafika oraz tak dopracowana mimika, że zbiera się szczękę z podłogi
  • Awansowanie postaci z poziomu na poziom oraz zdobywanie pancerzy niezwykle wciąga
  • Multiverse! Gracz bojący się starć online ma co robić po przejściu kampanii
  • Mechanika walki cud-miód-malina. Po co zmieniać coś bardzo dobrego
  • Solidna filmowa kampania
  • Aż 28 grywalnych postaci, z czego 27 odblokowanych na starcie
  • Kapitalny samouczek z osobnymi poradami i wyzwaniami spersonalizowanymi pod wszystkie postaci

Co się nie udało:

  • Połowa nowych postaci "nie urywa", jak mawia młodzież
  • Podczas zabawy na PS4 gra kilkukrotnie się zawiesiła
  • Hazard na skrzynkach z losowymi elementami ekwipunku kojarzy się z grami Free2Play
  • Gra ledwo miała premierę, a już jest czempion objęty DLC (Darkseid)

Ba, śmiem nawet sądzić, że pomysł z awansowaniem postaci oraz kolekcjonowaniem lootu jest lepszy niż bardzo dobra kampania! W Injustice 2 spędziłem znacznie, znacznie więcej czasu, niż bym się po sobie spodziewał. Rzadko kiedy tak się dzieje, aby bijatyka kradła mój czas przeznaczony na pierwszoosobowe strzelaniny oraz wciągające produkcje cRPG z otwartymi światami. O dziwo Injustice 2 się to udało, co samo w sobie najlepiej świadczy o tym tytule.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst