Nauka  / Felieton

Jest w nas cecha, która sprawia, że jako ludzkość jesteśmy wyjątkowi

Jest w nas jedna cecha, która sprawia, że jako ludzkość jesteśmy w pewien sposób wyjątkowi. Nie wiem tylko, czy to pozytywne czy negatywne. Lubimy zresztą myśleć, że jesteśmy wyjątkowi i mamy skłonność do uważania, że jesteśmy mądrzejsi, niż faktycznie jesteśmy.

Ostatnio odkryliśmy nową galaktykę w naszym najbliższym sąsiedztwie, czwartą co do wielkości obok Drogi Mlecznej. Niby tyle wiemy, a przegapialiśmy ją raz po razie.

Puchar 2 (Crater 2), bo tak nazwano nowego-starego sąsiada, to galaktyka karłowata, jedna z około pięćdziesięciu sąsiednich galaktyk naszej Drogi Mlecznej. Znajduje się około 380 tysięcy lat świetlnych od nas i gdybyśmy mogli ją zobaczyć, miałaby dla nas dwukrotny rozmiar księżyca. Po Saggitariusie i Obłokach Magellana jest czwarta co do wielkości z naszych sąsiadów z promieniem półświetlnym wynoszącym około 7 tysięcy lat świetlnych.

Puchar 2 jest jedną z galaktyk, które w odległej przyszłości dołączą do Drogi Mlecznej, staną się jej częścią.

Wydawałoby się, że skoro potrafimy zajrzeć we Wszechświat tak głęboko, by zobaczyć jego początki, to powinniśmy znać swoich bezpośrednich sąsiadów. Przegapialiśmy Puchar 2, bo jego gwiazdy porozrzucane są dosyć daleko od siebie i wydawały się częściami innych zbiorów.

To niesamowite - co jeszcze znajduje się w naszym sąsiedztwie a tego nie widzimy?

Lubimy przeceniać własne zdolności. Widzimy lądującego na wodnej platformie Falcona-9, choć podobno miało mu się to nie udać i utwierdzamy się w przekonaniu, że wiemy niemal wszystko, i że jeśli minie trochę czasu osiągniemy wszystko, o czym tylko marzymy.

To mechanizmy wytłumaczalne ewolucyjnie do życia, prawdopodobnie są nam potrzebne lub przynajmniej były. Jednak są też bardzo niebezpieczne.

Przez ostatni tydzień zapisywałam sobie różne artykuły do przeczytania później i dzisiaj w końcu na nie zerknęłam. Niemal jedna czwarta dotyczyła problemów globalnego ocieplenia: a to lód na Grenlandii topnieje szybciej niż kiedykolwiek, a to NASA musi bronić swoich statystyk, które są błędnie używane przez zaprzeczających globalnemu ociepleniu, a to sądy decydują, że dzieci w Stanach Zjednoczonych mogą pozwać rząd za brak odpowiednich działań na rzecz zahamowania zmian mimo znanego ryzyka i w związku z tym niszczenia środowiska i szans dla przyszłych pokoleń, a to trzeba było ewakuować mieszkańców wyspy, która najpierw została zniszczona przez powodzie a teraz po prostu znika przez globalne ocieplenie.

Nie lubimy o tym myśleć jako o sieci powiązanych ze sobą przyczynowo zdarzeń, bo nie tylko jest to nieprzyjemna myśl, ale ciężko nam objąć i przetworzyć ogrom oraz złożoność tych wszystkich zjawisk. Zrozumiemy pojedynczą powódź czy trzęsienie ziemi, to nas ruszy. Katastrofa powodowana globalnym ociepleniem jest tak ogromna, rozrzucona po świecie i ma tak wiele aspektów, że łatwiej o niej nie myśleć.

Jednocześnie w jakiejś części wierzymy, że przetrwamy, wierzymy, że jesteśmy mądrzejsi i mamy więcej możliwości, niż w rzeczywistości. Przecież tak jak w filmach science-fiction ktoś wpadnie na genialny pomysł, wymyśli rozwiązanie i w panice szybko je wprowadzimy. Uratujemy ludzkość.

To, że dopiero teraz odkrywamy sąsiednią, ogromną galaktykę, powinno dać nam do myślenia i skłonić do większej rozwagi.

Wszyscy wiemy, że tak się jednak nie stanie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst