Tech  /

Zanim dasz tysiąc złotych za stronę internetową, odpowiedz sobie na jedno bardzo ważne pytanie

Picture of the author
209 interakcji
dołącz do dyskusji

Budzę się w środku nocy zlany potem. Przez moja głowę przechodzą różne myśli, ale w dużym stopniu zastanawiam się nad jednym. Gdzie do jasnej cholery popełniłem błąd i dlaczego… Dlaczego po raz kolejny nie wyciszyłem telefonu!

Kolejna nieprzespana noc tylko dlatego, że klient miał wizję i w środku nocy, zainspirowany tekstem na niszowym, marketingowym blogu uznał, że jego strona internetowa nie działa, i trzeba ją zmienić. Kolejny telefon od klienta, kolejny mail. Gdyby jeszcze było to coś ważnego, ale nie! Przecież w środku nocy i tak nikt nie korzysta z jego serwisu, temat mógł spokojnie poczekać do rana. Ale po co.

Całe szczęście nauczyłem się już, by nie reagować na każde wezwanie zawałem serca. Dzisiaj reaguję spokojem i staram się traktować wszystko z dystansem. Wiem też, że sam świata nie zbawię i nie wszystko zależy ode mnie. Są projekty, które mają wyższe priorytety, ale są też tematy, których bez sprawnego web developera nie da się przeskoczyć.

Nauczyłem się, że wielu błędów można uniknąć i jest na to bardzo prosty, i skuteczny sposób. Owszem, zdarzają się sytuacje gdy np. na Spider’s Web ruch zabija łącze, albo kolejna awaria infrastruktury sieje popłoch. Całe szczęście w skali tygodnia są to kilkuminutowe problemy, które po kilku interwencjach znikają. Zdarzają się nowe problemy, ale w dobie wciąż rozwijających się technologii i wiecznie niedziałających usług trzeba sobie z nimi radzić.

Mimo wszystko nie są to problemy, które wiążą się z plagą jaką jest rozwój usług powiązanych z takimi słowami kluczowymi jak: szablon, darmowe, bezpłatne, szybkie, dla amatorów, profesjonalne.

O tak, ostatnie słowo jest tu kluczem. Wielu ludzi myśli w ten sposób: jeżeli jakaś oferta jest droższa, ale ta tańsza i tak leży na półce o nazwie „profesjonalne” to ci, którzy dali wyższą wycenę chcą po prostu zedrzeć i zarobić jak najwięcej. W wyniku takiego toku rozumowania dochodzi do nieprawdopodobnego poziomu irytacji po stronie realnych profesjonalistów. Doprowadzające do niej biznesowe śmieszki, oferujące wykonanie “profesjonalnej” strony internetowej (na szablonie rzecz jasna) w budżecie od 500 do 1000 zł dostarczają niezmiernie dużo tematów do biurowych żartów.

Ok, być może na początek coś takiego (czyt. prosta strona za 1000 zł) wystarczy. Coś takiego wystarczyłoby również studentowi, który przedstawia swoje portfolio online. Jednak gdy mowa o biznesie, to czy myślimy o nim długofalowo, czy w perspektywie ledwie kilku miesięcy, góra lat?

Gdy sytuacja nabiera rozpędu, gdy biznes nie chce się kręcić i niestety nic z naszej strony internetowej za tysiąc złotych nie wynika, pojawia się kryzys i wtedy szukamy winnych. Kiedy strona już wisi, ale nie generuje zapytań, zamówień czy zwykłych telefonicznych połączeń, a statystyki pokazują mało wejść - tutaj niestety profesjonalizm wielu śmieszków się kończy, a klient zostaje z ręką w nocniku.

Z czego wynika problem?

Z jednej strony problemem jest to, że ludzie zachłysnęli się faktem z jaką łatwością można stworzyć własną stronę. Na Allegro, czy w innym miejscach można zakupić serwis u kogoś, kto robi to zawodowo i ma olbrzymie doświadczenie. Usługa jest tania, ale gdy pojawiają się problemy w stylu braku klientów, pojawia się prawdziwy kłopot.

Można tez kupić szablon i walczyć z WordPressem samodzielnie, ale czy w sytuacji, gdy nie mamy pojęcia jak naprawić auto, sami zabieramy się do jego naprawy? No właśnie.

Postawienie strony, sklepu czy bloga to banał. Problem pojawia się wtedy, gdy sklep nie sprzedaje, a strona nie działa tak, jak powinna. Miała być wysoko w wynikach wyszukiwania Google, ale nie jest. Miała generować nowe zapytania od klientów, ale tak się nie dzieje. Dlaczego?

Otóż dlatego, że UX i SEO nie można zrobić za darmo, na pół gwizdka, czy też najmniejszym nakładem sił. Owszem, wiele rzeczy można zrobić samemu, jest w końcu tyle szablonów, darmowych platform, CMS-ów, animacji, skryptów i przyjemnych efektów, ale później przychodzi aktualizacja Google i nagle bum. Ruch spadł, zapytań nie ma, winnych też brakuje. Dlaczego tak się dzieje? Ano dlatego, że strona nie ma po pierwsze ładnie wyglądać. Strona po pierwsze ma działać. I coś ma z tego działania wynikać.

A po drugie: szablony WordPressa czy innych systemów CMS-ów to na pierwszy rzut oka genialna sprawa, ale czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego dobrze funkcjonująca strona kosztuje przynajmniej kilka tysięcy złotych, a szablon WordPressa kilkadziesiąt dolarów?

Odpowiedz niestety nie jest tak prosta, by można ją było podać na tacy w kilku złotych punktach. Mimo wszystko spróbuję.

Przyjmijmy, że jesteś właścicielem serwisu w dwóch wersjach językowych. Masz ruch, który w mniejszym lub większym stopniu cię satysfakcjonuje i prędzej czy później stajesz przed dylematem: co zrobić, by nie stracić wyrobionej pozycji i jak stworzyć dwa odmienne językowo serwisy, gdy umiejętności techniczne ledwo pozwalają na sprawną obsługę WordPressa? Jakie domeny wybrać i jak przenieść serwis, by ruch z Google został tam gdzie był, albo jeszcze wzrósł?

Dlaczego masz to robić? Bo prędzej czy później przyjdzie czas na to, by rozwinąć skrzydła i wyjść do ludzi w bardziej profesjonalnej formie.

Inna sytuacja. Masz bloga, na nim sporo ruchu i kilkanaście miesięcy po starcie dochodzisz do wniosku, że czas na zmiany. Pora pożegnać szablon i pójść na swoje. Stworzyć własną identyfikację, logo, grafikę, etc. Wybierasz studio projektowe - jest tanio, więc nie myślisz nad tym, czy po zmianach wszystko będzie działać jak wcześniej. Pracujesz tygodniami nad nowym projektem graficznym swojego bloga. Po kilku dniach testów odpalacie go i nagle bum! Ruch z Google spada o 80%.

Zachodzisz w głowę i zadajesz sobie wciąż to samo pytanie: co się stało? Przecież niczemu nie zawiniłem. A jednak. Jednym z częstszych błędów, jakie musimy poprawiać po różnych agencjach interaktywnych i studiach projektowych, jest właśnie złe wdrożenie, lub złe przepięcie serwisu, co w krótkiej perspektywie czasu wiąże się ze spadkiem ruchu nawet o 80-90%.

Inna droga, która na szczęście w ostatnich czasach została mocno ukrócona, a która prowadziła do klęski, to korzystanie z systemu wymiany linków. Oj, ilu to już było klientów, którzy zaufali obietnicom szybkiej poprawy pozycji w SERP-ach i wzrostowi ruchu. Sam do dziś mocno zastanawiam się nad tym, czego spodziewali się właściciele Nokaut.pl. Serwisu korzystającego z systemu wymiany linków w tak nachalny sposób, że w pewnym momencie było to wręcz męczące.

Innym przykładem niewłaściwego pojdeścia jest brak myślenia o UX jako podstawie w projektowaniu serwisu internetowego, czy aplikacji. Postawić stronę może każdy. Wielu zrobi ją ładnie, ale jak wielu zrobi to tak, by strona spełniała pokładane w niej nadzieje? Pal licho, gdy jeszcze mamy jakiekolwiek pojęcie o konstrukcji stron internetowych, ale gdy tego brakuje i zaczynamy budowę serwisu od szablonu - zawsze kończy się tak samo. Wszystko trzeba zrobić od zera.

Zebranie danych, szkice, projektowanie, wdrożenie, poprawki, optymalizacja i analiza projektu. Później znów poprawki i kolejna analiza. Końca realizacji nie widać, bo zarówno biznes, jak i optymalizacja nigdy nie mają końca, i zależą od bardzo wielu zmiennych.

I teraz pytanie, czy ktoś, kto robi dla was stronę za tysiąc złotych, zważając na to, co napisałem powyżej, na pewno wie co robi? Czy za tysiąc polskich złotych można poświęcić klientowi tyle uwagi i czasu, by faktycznie pomóc mu prowadzić jego biznes?

Z tym może być różnie… ale jeżeli mimo wszystko macie do takiego podmiotu zaufanie, nie oczekujcie, że ostateczny rezultat będzie w pełni satysfakcjonujący. Czasem warto zasięgnąć pomocy, nawet w ramach konsultingu u kogoś, kto dogłębnie zaudytuje wasz serwis internetowy, wskaże błędy i możliwe ścieżki rozwoju.

Kogoś, kto naprawdę będzie stanowił odzwierciedlenie słowa “profesjonalny”.

Polecam ten stan rzeczy.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst