Gry  / Felieton

Jak to jest być miliarderem? Okazuje się, że to traumatyczne doświadczenie

129 interakcji
dołącz do dyskusji

Rok temu Markus „Notch” Persson sprzedał Minecrafta Microsoftowi za 2,5 mld dol., z czego do jego osobistej kieszeni trafiła ponad połowa z tej ogromnej sumy. Od tego czasu życie Notcha to istny koszmar. Przynajmniej takie wnioski można wysnuć czytając dzisiejsze tweety Perssona.

Okazuje się, że bycie miliarderem oznacza brak jakichkolwiek powodów by się starać o cokolwiek w życiu, a interakcja z ludźmi jest niemożliwa ze względu na brak równowagi.

Co więcej, okazuje się, że wieczne imprezowanie z samymi znanymi ludźmi na Ibizie oznacza totalną izolację.

Bycie miliarderem również oznacza wieczne patrzenie na własne odbicie w monitorze komputera czekając na kumpli, którzy muszą pracować i poświęcać nieco czasu rodzinom.

Strasznie trudno jest także znaleźć dziewczynę. Persson mówi, że wspaniała dziewczyna, którą poznał boi się jego i jego stylu życia. Wybrała więc „normalnego faceta”.

Jak widać, życie Notcha po sprzedaży Minecrafta to prawdziwy dramat, prawie nie do zniesienia. Mieszka więc w najdroższym domu w Beverly Hills, kupionym za rekordowe 70 mln dol., czym przebił ofertę Beyonce/Jaya Z, w którym znajduje się 15 łazienek, sala kinowa, wieże z M&M-ami (tak, tymi słodyczami) i barkami z tequilą, i się zastanawia chłopina „jak żyć”.

Jest jednak nadzieja, bo - jak pisze Notch - inni miliarderzy mówią mu, że takie depresyjne stany to normalność i to minie.

Uff, całe szczęście.

Tagi:
przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst