REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Tech
  3. Foto

To najdziwniejszy sprzęt, jaki testowałem. Sony QX1 - recenzja Spider's Web

Po tym teście wiem jedno - Sony ILCE-QX1 to najdziwniejsze urządzenie z pogranicza świata foto i mobile. Zobacz, jak sprawdza się w praktyce ten aparat w obiektywie z wymiennymi obiektywami.

To najdziwniejszy sprzęt, jaki testowałem. Sony QX1 – recenzja Spider’s Web
REKLAMA
185 interakcji
dołącz do dyskusji
REKLAMA

Aparat w obiektywie? O co tu chodzi?

Sony QX1 jest przedstawicielem bardzo młodej linii aparatów, która zadebiutowała rok temu na targach IFA. Te nowe urządzenia są pozycjonowane przez Sony jako „Aparaty w obiektywie Smart-shot”. Są to specyficzne moduły fotograficzne, które zawierają w sobie wszystkie podzespoły aparatu (własną matrycę, obiektyw, baterię, kartę pamięci, wszystkie układy), poza jednym – wyświetlaczem. Brak ekranika sprawia, że moduły Smart-shot uzyskują pełną funkcjonalność dopiero po sparowaniu z urządzeniem mobilnym (smartfonem/tabletem), na którym widzimy podgląd obrazu i jednocześnie możemy sterować dotykowo funkcjami modułu Sony.

Sony QX1 (1 of 14)

W ubiegłym roku Sony zaprezentowało dwa moduły różniące się wielkością i możliwościami. Podczas tegorocznych targów IFA 2014 zadebiutowały dwa kolejne urządzenia rodziny Smart-shot. Pierwsze z nich – QX30 – to następca ubiegłorocznych modeli. Z kolei bohater dzisiejszej recenzji to Sony QX1 – najwyższy model, który pozwala na… zmianę obiektywów. Konstruktorzy zmienili tu podejście do całej koncepcji na „aparat w obiektywie”. Zamiast stworzyć moduł foto na podstawie aparatu kompaktowego, postanowili wziąć na warsztat bezlusterkowca. W ten sposób powstał aparat w obiektywie, w którym można wymieniać obiektywy.

Z czego składa się Sony QX1?

Sony QX1 (8 of 14)

Sercem modułu jest duża matryca CMOS wielkości APS-C o rozdzielczości 20,1 megapiksela. Takie parametry obiecują naprawdę wiele, ponieważ rozmiar jak i rozdzielczość przetwornika są tu na poziomie najnowocześniejszych bezlusterkowców, które pod względem jakości obrazowania idą łeb w łeb z najnowszymi lustrzankami. Uściślając, matryca w QX1 to prawdopodobnie ten sam sensor, który znajdziemy w bezlusterkowcu Sony A3000.

[gallery columns="2" link="file" ids="255715,255713"]

Matryca może pracować na czułościach ISO 100-16.000 i zapisuje pliki zarówno w formacie JPG, jak i RAW. Autofocus działa niestety jedynie w oparciu o detekcję kontrastu i to niestety czuć. QX1, delikatnie mówiąc, nie jest demonem szybkości. Migawka pracuje tu z czasami od 30 s do 1/4000 s. Sony QX1 potrafi też nagrywać filmy Full HD z kompresją MPEG-4 AVC/H.264 i z dźwiękiem stereo.

Sony QX1 (2 of 14)

Z przodu urządzenia znalazł się bagnet systemu Sony E, doskonale znany z bezlusterkowców tego producenta. Można do niego podłączyć dowolne obiektywy Sony E, a także wszelkiego typu przejściówki, obiektywy manualne, pierścienie pośrednie itd. Zasada działania jest taka sama, jak w bezlusterkowcach. Moduł Sony QX1 otrzymałem do testów wraz z obiektywem Sony 16-50 mm, czyli ze standardowym obiektywem kitowym dodawanym do wszystkich bezlusterkowców Sony.

Sony QX1 (7 of 14)

Z tyłu znajduje się klapka mieszcząca baterię oraz kartę pamięci Micro SD. Na górnej ściance modułu znajdziemy chowaną lampę błyskową. Jej konstrukcja pozwala na odchylanie jej do tyłu i odbijanie światła od sufitu, co znacznie poprawia estetykę zdjęć. U dołu znajduje się standardowy gwint statywu. Poza tym jest tu także malutki ekranik pokazujący stan baterii i sieci Wi-Fi, oraz złącze Micro USB do komunikacji i ładowania baterii. Urządzenie jest wyposażone w łączność Wi-Fi i NFC.

Jakość wykonania i obsługa

Choć moduł Sony QX1 jest wykonany z plastiku, to trudno mieć zastrzeżenia co do jego jakości wykonania. Nie jest to na pewno sprzęt „premium”, ale wszystko jest dobrze spasowane i wzbudza zaufanie. Sony QX1 ma wielkość nieco mniejszą od przeciętnego obiektywu do bezlusterkowca, przy czym waży 216 gramów z baterią.

[gallery link="file" columns="2" ids="255727,255730"]

Na module QX1 nie znajdziemy praktycznie żadnych elementów do sterowania, co oznacza, że bez smartfona nie da się zmienić parametrów ani trybów zdjęć. Przyciski są tu właściwie trzy – włącznik, spust migawki i przycisk zwalniający klapkę lampy błyskowej. Z przodu i z tyłu znalazły się też dodatkowo dźwigienki zwalniające odpowiednio obiektyw oraz tackę z mocowaniem do smartfona.

Parowanie aparatu-obiektywu ze smartfonem - nie zawsze jest różowo

Sony QX1 jest wyposażony w łączność Wi-Fi i NFC, dzięki czemu urządzenie można bezprzewodowo sparować ze smartfonem lub z tabletem, które pełnią rolę wyświetlacza. Wymagana jest do tego aplikacja Sony PlayMemories Mobile, dostępna na systemy Android i iOS. Wraz z Sony QX1 dostępne są specjalne mocowania pozwalające zaczepić urządzenie na tylnej ściance smartfona, ale nie jest to wymagane. Zasięg podglądu wynosi od kilku do kilkunastu metrów więc można fotografować na odległość.

Sony QX1 (14 of 14)

Parowanie obiektywu ze smartfonem jest bardzo proste, o ile urządzenie mobilne obsługuje NFC. Wystarczy wtedy zetknąć smartfon z "obiektywem", a po chwili uruchamia się aplikacja PlayMemories Mobile i widzimy podgląd obrazu. W przypadku urządzeń bez NFC sprawa jest bardziej skomplikowana. Najpierw trzeba połączyć się z siecią Wi-Fi obiektywu, wprowadzić do niej hasło, po czym włączyć aplikację. Trwa to zdecydowanie za długo i jest to na długą metę męczące. Obiektywy-aparaty od Sony nie wymagają do działania połączenia z Internetem – same tworzą lokalną sieć Wi-Fi, która niezależnie od warunków pozwala na sparowanie urządzeń, ale oczywiście nie ma łączności z Siecią.

PlayMemories Mobile

Podczas używania Sony QX1 wielokrotnie zdarzały mi się błędy połączeń. Dedykowana aplikacja czasami wariuje, kiedy mamy dwa obiektywy i przełączamy się z jednego na drugi. W praktyce takie sytuacje zdarzają się nieczęsto, ale czasami bywa tak, że aplikacja w ogóle nie nawiązuje połączenia, bez żadnego powodu. Co ciekawe, tego typu błędy występowały tylko na Androidzie (obiektyw testowałem ze smartfonem Sony Xperia Z1). W przypadku iPada mini Retina całość działała znacznie stabilniej.

Modułem QX1 można także wykonywać zdjęcia bez smartfona, ale fotografuje się wtedy zupełnie na oślep. Wrażenie jest trochę jak w aparacie analogowym, który też nie ma wyświetlacza. QX1 jest jednak jeszcze trudniejsze w obsłudze, ponieważ nie ma tu żadnego wizjera! Trzeba kadrować „na czuja” i w praktyce wszystkie zdjęcia są przechylone na bok. Jest to bardzo irytująca cecha zdjęć, której wprost nie znoszę.

Obsługa aplikacji Sony PlayMemories Mobile

Podgląd obrazu w dedykowanej aplikacji niestety nie jest idealny. Bardzo często obraz zamarza na około 2 sekundy, a czasami dodatkowo zaczyna klatkować. Co więcej, podgląd jest realizowany w kiepskiej jakości. Gołym okiem widać piksele, a obraz wygląda raczej słabo. Gotowe zdjęcia w pełnej rozdzielczości mają znacznie wyższą jakość.

Aplikacja PlayMemories Mobile wygląda tak samo na Androidzie i na iOS. Interfejs przypomina skrzyżowanie ekranu zwykłego aparatu z mobilną aplikacją do wykonywania zdjęć. Główną część ekranu zajmuje podgląd kadru, na dole mamy informację o parametrach zdjęcia, a na górze o wybranych trybach. Po prawej stronie jest wirtualny przycisk migawki i opcjonalnie przyciski sterowania zoomem. Z poziomu aplikacji można sterować zoomem tylko wtedy, gdy używamy obiektywu PowerZoom z własnym silnikiem zoomu. Dołączony do zestawu obiektyw 16-50 posiada taki silnik.

Dotknięcie ekranu ustawia w danym punkcie ostrość, a opcjonalnie może także od razu wyzwalać migawkę. Generalnie mamy tu dużo opcji nastaw. Możemy zmieniać tryby (dwa tryby Auto oraz tryby P, A i S – do pełni szczęścia brakuje tylko „M” oraz trybu panoramy), a w obrębie trybów także odpowiadające im zmienne, takie jak czas naświetlania, przysłona, czy ISO. Mamy także dostęp do bogatego menu ustawień. Właściwie brakuje mi tu tylko obsługi sklepu z aplikacjami PlayMemories Camera Apps, znanego z bezlusterkowców Sony. To trochę dziwne, że w urządzeniu z pogranicza świata foto i mobile zabrakło sklepu z aplikacjami.

Wykonane zdjęcie może być od razy przesyłane do smartfona w pełnej rozdzielczości, lub w miniaturce 2 Mpix. Przesyłane są tylko pliki JPG, nie ma możliwości przesłania pliku RAW. Zdjęcia mogą być przesyłane od razu po ich zrobieniu, lub w dowolnym czasie później. Wszystkie zdjęcia wykonane Sony QX1 są zawsze zapisywane na karcie pamięci urządzenia.

Jakość zdjęć

Powiedzmy sobie jasno – mimo problemów z obsługą QX1, jakość zdjęć z tego urządzenia jest świetna. Duża matryca APS-C robi swoje. Jakość zdjęć odpowiada zatem nowoczesnym bezlusterkowcom, czy lustrzankom ze średniej półki. Matryca Sony QX1 na pewno nie wyznacza nowych trendów w jakości obrazowania, ale to nic złego, bo jest solidnym sensorem.

Po przesiadce z mojego Nexa 6 dokładnie wiedziałem czego się spodziewać. Rozpiętość tonalna jest duża i wiele wybacza, a szum nie przeszkadza zupełnie do ISO 1600. Dobrze naświetlone ISO 3200 także się broni. W internetowym rozmiarze nawet wyższe wartości „dają radę”.

Dołączony do zestawu obiektyw 16-50 mm to szkiełko najbardziej podstawowe z możliwych, a więc trudno oczekiwać, by pokazało na zdjęciach jakiś pazur, lub własny charakter. Tak naprawdę dopiero zmiana obiektywu odkrywa potencjał matrycy. Jasna portretówka (u mnie było to Sony 50 mm f/1.8) spisuje się doskonale. Z kolei obiektyw ultra szerokokątny (w tym wypadku Samyang 12 mm f/2.0) daje perspektywę niespotykaną w kompaktach i urządzeniach mobilnych.

Największa siła Sony QX1 leży zatem w wymiennej optyce. Pytanie tylko, ilu użytkowników faktycznie zdecyduje się na zakup dodatkowych szkieł.

Bateria

Bateria w Sony QX1 jest wymienna, ale w zestawie nie znajdziemy dedykowanej ładowarki. Baterię ładuje się za pomocą złącza micro USB, a więc można ją ładować nawet standardową ładowarką do smartfona.

Choć akumulatorek QX1 jest identyczny z tymi, które są w bezlusterkowcach Sony, to QX1 pozwala wykonać na jednym ładowaniu nieco więcej zdjęć. W moim Nexie 6 bateria wystarcza na ok. 350 zdjęć przy fotografowaniu bez przesadnej oszczędności akumulatorka. Sony QX1 pozwoli wykonać ok. 100 zdjęć więcej. Różnica bierze się prawdopodobnie z faktu, że QX1 nie ma wyświetlacza, który musiałaby zasilać bateria.

Sony QX1 jest jednak wampirem energetycznym dla smartfona. Po sparowaniu QX1 z urządzeniem mobilnym, poziom baterii w tym drugim niknie w oczach. Czasem bywa tak, że 20 zdjęć powoduje zjazd baterii o ponad 20%. Tak wyglądała sytuacja w przypadku Sony Xperii Z1. W przypadku iPada mini Retina było sporo lepiej.

Podsumowując

Sony QX1 jest urządzeniem… męczącym. Czy jest dobrym aparatem? I tak i nie. Z jednej strony daje naprawdę świetną jakość zdjęć, na poziomie półprofesjonalnych lustrzanek. Z drugiej strony obsługa jest skrajnie niewygodna, a ergonomia właściwie nie istnieje.

Jest to ciekawa propozycja dla gadżeciarzy i geeków, ale raczej nie sprawdzi się w rękach przeciętnego „pstrykacza”. Z Sony QX1 jest trochę za dużo roboty – mamy tu bagnet i prawdziwe obiektywy, mamy wymienne mocowania do smartfonu, a nad tym wszystkim jeszcze łączność Wi-Fi, NFC i całe parowanie urządzeń. Pomysł w założeniu jest skomplikowany i często zamiast rozwiązywać problemy, tworzy nowe.

Jeżeli komuś nie wystarcza jakość zdjęć ze smartfonu, a okazjonalnie potrzebuje zoomu optycznego – lepszym pomysłem będą moduły Smart-shot bez wymiennej optyki, czyli QX10, QX30 i szczególnie QX100. Z kolei gdy ktoś podchodzi do fotografii ambitnie i chce eksperymentować z wymiennymi obiektywami, zdecydowanie lepszym pomysłem będzie zakup zwykłego bezlusterkowca.

Co więcej, wszystkie nowe bezlusterkowce Sony są wyposażone w Wi-Fi i NFC i także można je sparować z urządzeniami mobilnymi uzyskując podgląd obrazu. Ten fakt sprawia, że moduł Sony QX1 w moich oczach zupełnie traci rację bytu.

Plusy:

  • Dobra jakość wykonania,
  • Jakość zdjęć na poziomie bezlusterkowców i lustrzanek ze średniej półki,
  • Możliwość podłączania najróżniejszych obiektywów, w tym manualnych,
  • Bateria pozwala na nieco więcej zdjęć, niż w bezlusterkowcach Sony,
  • Wbudowana lampa błyskowa,
  • Tryby półautomatyczne P, A, S (brak jednak M),
  • Rozbudowane menu aplikacji PlayMemories Mobile,
  • Zapis plików RAW,

Minusy:

REKLAMA
  • Ergonomia na nieprzyzwoicie niskim poziomie, zwłaszcza z obiektywami większymi od kitowego,
  • Wolny autofocus,
  • Słaba jakość podglądu w aplikacji PlayMemories Mobile,
  • Niestabilne działanie aplikacji - lagi i problemy z nawiązaniem połączenia,
  • Brak możliwości zmiany parametrów zdjęć bez sparowania ze smartfonem,
  • Ograniczenia w stosunku do bezlusterkowców: brak niektórych trybów (panorama), brak sklepu z aplikacjami Sony PlayMamories Camera Apps.

Zdjęcia JPG w pełnej rozdzielczości wraz z kilkoma plikami RAW można pobrać klikając w ten link. Paczka ZIP, 164 MB. Uwaga - Sony QX1 jest na tyle nowym urządzeniem, że w dniu publikacji recenzji pliki RAW nie są jeszcze obsługiwane przez większość programów do obróbki (w tym Photoshop CC 2014 i Lightroom 5.6).

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA