Tech  / News

Nie potrzebujesz już zwykłej szczoteczki do zębów - wystarczy CLEARsmile

Otwarcie powiem: nie lubię myć zębów. I choć robię to co najmniej dwa razy dziennie, to podczas stania przed lustrem i wykonywania rytmicznych, kołowych ruchów ręką czas dłuży mi się niemiłosiernie. Jednak już niebawem możliwe będzie porzucenie szczoteczek i pasty do zębów bez obawy o problemy ze stanem naszego uzębienia.

To za sprawą CLEARsmile, czyli urządzenia do mycia zębów, którego używanie jest możliwe bez pomocy rąk. Jego włożenie do ust na kilka minut dziennie ma sprawić, że wasz oddech będzie świeży, a zęby zdrowe. Dzięki temu, że sprzęt jest praktycznie bezobsługowy, idealnie nadaje się również dla dzieci, które mają największy problem z regularnym myciem zębów. Ogólnie rzecz biorąc, CLEARsmile ma za zadanie w najbliższej przyszłości zastąpić tradycyjne metody dbania o nasze uzębienie.

Sprzęt ten został wymyślony przez mieszkającego w Atlancie dr Igora Reizensona, który pracował w szpitalu weteranów.

W trakcie pracy zauważył on, że jego obłożnie chorzy, starzy pacjenci mają problem z dbaniem o higienę jamy ustnej. Jako że personel szpitala nie mógł w całości poświęcić się szorowaniu zębów każdemu pacjentowi, doktor zaczął się zastanawiać, czemu jeszcze nie powstała maszyna, która pozwalałaby na łatwe mycie zębów bez jakiegokolwiek wysiłku. O dziwo okazało się, że nie ma większych przeciwskazań, by takie urządzenie stworzyć.

By skorzystać ze sprzętu, konieczne jest umieszczenie w nim tabletki czyszczącej i dolanie wody. Wówczas tabletka zmienia się w bąbelki szorujące. Te są pompowane przez rurę do ustnika urządzenia i bardzo dokładnie szorują nasze zęby, przestrzeń pomiędzy nimi i dziąsła. Urządzenie to jest w stanie w zaledwie 15 sekund szybko wyczyścić naszą jamę ustną i zabić znajdujące się w niej bakterie. To ostatnie jest możliwe dzięki zastosowaniu aktywnego składnika, który przez trzy minuty przelewa się przez jamę ustną myjącego.

Oznacza to, że CLEARsmile jest w stanie wyczyścić ją w każdy możliwy sposób – mechaniczny, mikromechaniczny oraz chemiczny.

Choć do większości pomysłów proponowanych w różnego rodzaju serwisach crowdfundingowych podchodzę z dużą rezerwą, to ta idea przemówiła do mnie od razu. Sprzęt ten nie należy do tanich, bo ma kosztować 199 dol. Jednak tyle kosztują też najdroższe elektryczne szczoteczki do zębów, które… i tak trzeba obsługiwać własnoręcznie. Co prawda nie wiem, czy zdobyłbym się na zapłacenie za ten sprzęt 199 dolarów, ale jestem pewien, że bardzo szybko potanieje.

Wszystko dlatego, że koszt całkowitej produkcji takiego sprzętu to 66 dolarów, do czego przyznał się jego twórca. Można zatem podejrzewać, że jeśli urządzenie nie będzie się sprzedawać, szybko obniży jego cenę lub… jego pomysł zastosują konkurenci i sami zaczną produkować podobne urządzenia. I mam nadzieję, że któryś z tych pomysłów się sprawdzi, bo o ile chętnie zapłaciłbym za takie urządzenie około 300 złotych, to niemal 3 razy większy koszt przewyższa możliwości nie tylko moje, ale znacznej większości Polaków.

---

Zdjęcie główne pochodzi z serwisu Shutterstock.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst