Social media  / Felieton

Włącz kamerę, polej ciało benzyną i podpal się - popularny przepis na pięć minut sławy w internecie

137 interakcji
dołącz do dyskusji

Od kilku dni natrafiam w sieci na filmiki, których główni bohaterowie się… podpalają. Najpierw włączają kamerę, następnie polewają gołe ciało oraz często ubranie łatwopalną substancją i podpalają. Finał tego małego pożaru zwykle jest pod prysznicem lub w basenie.

W ciągu ostatniego tygodnia lub dwóch trafiłem na kilka filmów, które zostały nakręcone według powyższego scenariusza. Nie zwracałem uwagi na ich daty, ani inne szczegóły, gdyż byłem przekonany, że pojawienie się kilku filmów o podobnej tematyce na moim Facebooku i Twitterze było czymś na wzór mody w odkopywaniu tego typu idiotycznych wyczynów.

Okazuje się jednak, że sytuacja jest znacznie bardziej poważna - o czym uświadomił mnie Wykop. Po modzie na picie browara “na raz”, filmowaniu tego i wrzucaniu w sieć, przy jednoczesnym wzywaniu znajomych do popełnienia równie śmiałego wyczynu, przyszła pora na kolejny etap zabawy. Teraz śmiałkowie podpalają się przy uciesze filmujących ich znajomych. Filmy obowiązkowo muszą trafić do internetu, najlepiej chwilę po tym jak pożar został opanowany.

Oto kompilacja wyczynów domorosłych kaskaderów

Aktualizacja: wrzuciłem inny film, bo poprzedni zniknął z YouTube'a

Powyższa kompilacja może szkokować. Przeraża jednak fakt, iż te kilka filmów zebranych w jeden to tylko mała część tego co każdego dnia ląduje na Facebooku, YouTubie czy Instagramie.

Polewanie ciała np. benzyną i podpalanie go, to nie jest najrozsądniejszy sposób na spędzanie wolnego czasu. Wzywanie do takich działań znajomych można podciągnąć pod nakłanianie do samookaleczenia i narażenie na utratę zdrowia lub życia.

Ciekawostką jest też fakt, iż nowa moda mogła zostać zapoczątkowana przez Polaków. Poniżej filmik sprzed kilku lat z wyczynem grupki intelektualistów.

I tak się zastanawiam…

Co będzie następne? Do czego zdolny jest człowiek, chcący zasmakować chwili sławy w internetowym świecie?

W tym miejscu muszę się przyznać, że jako dziecko również eksperymentowałem z zapałkami i benzyną - kto tego nie robił? Jednak zabawa ta odbywała się na świeżym powietrzu we względnie bezpiecznym otoczeniu. Zestawiając nasze wyczyny, z tym co robią autorzy powyższych filmów wiem, że byliśmy złotymi dziećmi.

A co najważniejsze, nie nagrywaliśmy tego wszystkiego i nie dzieliliśmy się tym w sieci. To zaś nie rodziło naturalnej rywalizacji w stylu “kto zrobi coś bardziej szalonego”.

Teraz cieszę się, że dorastałem w latach 80. i 90. Jednocześnie boję się, że kiedyś będę miał dziecko i świadomość tego, jak bawią się jego rówieśnicy.

---

Grafika główna pochodzi z Shutterstock

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst