Gry  / Recenzja

Trudno o lepszą krytykę współczesnej piłki nożnej niż Inazuma Eleven Go – recenzja Spider’s Web

Na taki tytuł mogli wpaść tylko Japończycy. Producenci z kultowego Level 5 po raz kolejny zmieszali ze sobą ukochaną przez Europejczyków piłkę nożną, Pokemony oraz gry RolePlay. Osobliwe połączenie jest nie tylko dobrą i niezwykle egzotyczną produkcją na handhleda Nintendo 3DS, ale również bardzo trafną polemiką ze stanem światowej piłki nożnej, regulowanej przez kilku mężczyzn w garniturach.

Dlaczego Messi dostał wczoraj złotą piłkę? Dlaczego Mundial w 2022 roku będzie miał miejsce na Bliskim Wschodzie, wbrew taki wielu naturalnym przeciwnościom? Dlaczego FIFA nie zdecyduje się na system powtórek pomagających sędziom w dokonywaniu sprawiedliwych wyborów? Dlaczego wielu z nas miało dziwne wrażenie, że podczas oglądania zmagań w Brazylii chciało się doprowadzić do finału gospodarza z Argentyną? Osoby, dla których piłka nożna to prawdziwa pasja doskonale wiedzą, że to jedynie wierzchołek góry lodowej.

Inazuma Eleven Go 9

FIFA coraz częściej postrzegana jest na świecie jako „klub leśnych dziadków”

Inazuma Eleven Go 4

Niezwykle wpływowych, niezwykle bogatych, niezwykle potężnych leśnych dziadków, których decyzje pozwalają wpływać na gospodarki krajowe, międzynarodowy prestiż i geopolityczne relacje. Football kontrolowany, football regulowany, w całości zależny od kilku decyzyjnych osób na samym szczycie karmiącej miliony ludzi piramidy – właśnie o takiej wizji umiłowanego bez wzajemności przez Polaków sportu opowiada Inazuma Eleven Go. Trzeba przyznać, że przesłanie tej produkcji jest bardziej aktualnej, niż kiedykolwiek wcześniej.

Oczywiście świat wykreowany przez twórców z Level 5 jest jedynie krzywym zwierciadłem naszego, wzbogaconym o charakterystyczne dla japońskiej kultury elementy. Miast FIFY Platiniego mamy tak zwany Piąty Sektor, na czele którego Imperator niepodzielnie dogląda wszystkiego. To on ustala kto ma wygrać i kto ma przegrać. On dobiera zespołom trenerów, a nierzadko podaje dokładny wynik, z jakim ma zakończyć się rozgrywka. Władza Piątego Sektora rozszerzyła się wraz z niezwykłą popularnością piłki nożnej, która zaczęła wpływać na zbyt wiele czynników – gospodarkę, dobrobyt miast, edukację i kondycję szkół czy całe lokalne społeczności.

Dbając o równowagę w świecie, Piąty Sektor reguluje wyniki meczów, aby ten nie popadł w ruinę i nie pogrążył się w chaosie. Wszechpotężna organizacja czerpie przy tym garściami z „Księcia” Machiavellego, nie zważając na poniesione dla ładu ofiary. Jedną z nich jest oczywiście sama piłka nożna, która z emocjonującego sportu zamieniła się dla piłkarzy – marionetek w smutną rutynę, której nawet największa gwiazda musi być w pełni podporządkowana. Oczywiście w tym momencie pojawiasz się Ty, drogi graczu, z wywrotową misją przywrócenia footballowi dawnego, dzikiego piękna.

Inazuma Eleven Go 6

To niesamowite, jak gra poświęcona miłości do piłki nożnej może być podobna do Pokemonów

Inazuma Eleven Go 2

Również tutaj głównym bohaterem jest dzieciak z głową wypełnioną ideałami oraz marzeniami. Tak jak w świecie Poków, gracz podróżuje od miasta do miasta, walcząc na stadionach. Tyle tylko, że robi to ramię z ramię z własną drużyną. Tę oczywiście musi dopiero skompletować, natomiast po zebraniu złotej 11-tki piłkarze awansują z poziomu na poziom, zdobywając specjalne zdolności. Nie mogło przecież zabraknąć przesadzonych, typowo japońskich motywów jak piłka uderzona tak silnie, że zamienia się w ognistą kulę czy obrońca, który przekształca się w średniowieczny, warowny mur. To zaledwie początek! Różnorakie wymyślne techniki stanowią clou samej gry i to na nich opiera się taktyczna rozgrywka.

Nie będzie chyba dla nikogo zaskoczeniem, że mecze w Inazuma Eleven Go nie mają zbyt wiele wspólnego z grami pokroju FIFY i Pro Evolution Soccer

Jasne, wciąż decydujemy komu podajemy, gdzie kopiemy i w jaki obszar bramki celujemy. Problem polega na tym, że nie ma to żadnego, absolutnie żadnego znaczenia. Gra stawia na bezpośrednie pojedynki, w których liczą się statystyki zawodników, ich specjalne umiejętności oraz efektowne animacje, za którymi tęskni każdy fan kapitana Tsubasy. Inazuma Eleven Go nawet nie stało obok gry zręcznościowej, zamieniając murawę boska na arenę walk RPG, z piłką toczącą się gdzieś w tle. Dla osób niemogących oderwać się od konsolowej FIFY to na pewno nie do pomyślenia, ale miłośnicy Pokemonów czy Fire Embem: Awakening powinni mieć uśmiech od ucha do ucha.

Inazuma Eleven Go 5

Inazuma Eleven Go pęka w szwach od dodatkowych trybów i wyzwań. Sam główny wątek fabularny to zabawa na kilkadziesiąt godzin. Naprawdę nie przesadzam. Scenariusz prowadzony jest powoli i systematycznie, wzbudzając coraz większą ciekawość gracza. Oczywiście charakterystyczna dla japońskich gier naiwność, niewinność oraz ekspresywność bohaterów może być dla wielu z posiadaczy 3DSa irytująca, ale wydaje mi się, że produkcje Level 5 zdążyły nas do tego już przyzwyczaić.

Ponadto zawsze istnieje możliwość odskoczenia od głównego wątku scenariusza, realizując misje poboczne oraz trenując ulubionych zawodników oraz szukając innych, ciekawych nabytków do drużyny

Inazuma Eleven Go 1

Ci przydają się tak samo, jak dobre Pokemony. Wysokopoziomowi zawodnicy są na wagę złota podczas starć w trybie Ad Hoc z drugim graczem. Wtedy zmagania nabierają prawdziwych rumieńców. Okazuje się, że kopana w realiach RPG również może być niezwykle emocjonująca. Mnogość taktyk, specjalnych ustawień, wyjątkowych umiejętności i zabójczych ruchów sprawia, że Inazuma Eleven Go to zaskakująco dobre miejsce dla domorosłych taktyków, którzy uwielbiają krok po kroku dążyć do perfekcji. Dla całej reszty omawiane dzieło może być niezwykle dziwnym tworem, ciekawą hybrydą, która starcza na wiele, ale niczym więcej.

Sam z Inazuma Eleven Go bawię się bardzo dobrze, chociaż gra niestety nie posiada tego czegoś, co nie pozwala oderwać się od Pokemonów. To po prostu solidna mieszanka kultur z ładnymi animacjami przerywnikowymi, patetyczną historią do opowiedzenia, ciekawym przesłaniem do ogłoszenia oraz niezwykle frustrującą muzyką, która działa mi na nerwy jak mało inna ścieżka dźwiękowa. Już dawno wyłączyłbym głos podczas rozgrywki, gdyby nie kapitalny dubbing w europejskiej wersji językowej. Zachwycone powinny być zwłaszcza osoby uwielbiające angielski akcent.

Inazuma Eleven Go 7

Inazuma Eleven Go nie jest tytułem, o którym piszę się codziennie. Wielu z Was na pewno nie słyszało o tej serii, a jeszcze większa grupa Czytelników pozostanie zapewne przy FIFIE oraz (w mniejszej ilości) Pro Evolution Soccer. Jeżeli jednak dałeś się ponieść niezwykle zaskakującym i nieprzewidywalnym mistrzostwom w Brazylii, odnajdujesz się w produkcjach jRPG oraz zjadłeś zęby na Pokemonach – naprawdę warto. Stosunek wysokiej ceny do bogatej zawartości wypada korzystnie, natomiast tryb zmagań z innymi graczami wynosi ten tytuł na jeszcze wyższy i bardziej emocjonujący poziom. To jedna z tych egzotycznych produkcji, dla których kupuje się handheldy Nintendo.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst