Sprzęt  / Artykuł

Fragmentacja Androida wciąż widoczna - na szczęście niski udział KitKata w rynku nie jest już znaczącym problemem

Google stale zmaga się z problemem fragmentacji, przez co procent użytkowników Androida korzystający z KitKata jest, co tu dużo mówić, bardzo niewielki. Sytuacja poprawia się powoli i widać to po publikowanych cyklicznie co miesiąc wykresach dla deweloperów.

Android 4.4 KitKat debiutował pół roku temu, ale nadal mało który posiadacz smartfona i tabletu z oprogramowaniem mobilnym rozwijanych przez Google może się cieszyć tym wydaniem. Nie jest to zaskoczenie i - wbrew pozorom - nie jest to też aż tak zła sytuacja, jak jeszcze dwa lata temu. Problem jest jednak widoczny...

... i nierozwiązywalny.

Google udostępniając Androida na dość liberalnych zasadach samo prosiło się o fragmentację, a teraz nie ma szans na odkręcenie sprawy. Android obecny jest na milionach urządzeń, które producenci porzucili, ale użytkownicy nie mają zamiaru jak na razie ich wymieniać. Samo Google nie ma wpływu na takie firmy jak Samsung czy Sony i nie może wymusić aktualizacji sprzętów już obecnych na rynku.

Swoje trzy grosze dorzucają operatorzy, którzy wprowadzają swoje własne bloatw... usługi i aplikacje. Z tego powodu w proces aktualizacji systemu na sprzedawanych na całym świecie smartfonach i tabletach jest zaangażowane mnóstwo różnych podmiotów, a build systemu dla każdego sprzętu trzeba osobno opracować i na kilku szczeblach certyfikować. Google oczywiście próbuje wymóc na producentach te nieszczęsne aktualizacje, ale dotyczyć to będzie wyłącznie nowych urządzeń.

android fragmentacja maj 2014 3

Efekt jest taki, że KitKat zaledwie dogonił ostatnią inkarnację Jelly Beana

W najnowszym wykresie udostępnionym przez Google, owszem, widać wzrost procentowego udziału KitKata względem ostatnio udostępnionych danych na początku kwietnia. Obecnie Android 4.4 obejmuje 8,5% rynku, co jest wzrostem o 3.2 punktu procentowego w ciągu ostatniego miesiąca. Tym samym udział procentowy najnowszego Androida (ale bez wyszczególnienia tej "naj-najnowszej" wersji 4.4.2) dopiero teraz, po pół roku, zrównał się poprzednim dużym wydaniem, czyli 4.3 Jelly Bean.

Z tym Jelly Bean to w ogóle jest ciekawa historia. Google wydało pod tą samą nazwą kodową trzy kolejne “duże” wersje Androida, które w opublikowanej tabeli umieszczone są osobno. I tak jak Jelly Bean 4.3 stracił udziały na rzecz KitKata (z 8.9% na 8.5%), podobnie jak Jelly Bean 4.1 (z 34.4% na 33.5%) to… Jelly Bean 4.2 je zyskał. Środkowa wersja “żelek” urosła z 18.1% na 18.8%.

android fragmentacja maj 2014 2

Jak to się stało?

To efekt najpewniej tego, że u operatorów, w sklepach i na magazynach nadal jest masa sprzętów działających na przestarzałym Androidzie. Sprzedawcy przecież nie wyślą tych urządzeń do utylizacji, tylko będą je jeszcze przez miesiące wciskać nieświadomym klientom. Co więcej, nadal pojawiają się - głównie u tych mniejszych i mniej znanych firm - nowe telefony z Jelly Beanem 4.2.

A co z pozostałymi wersjami? Tutaj sytuacja jest… stabilna.

  • Ice Cream Sandwich 4.0 spadł z 14.3% na 13.4%.
  • Tabletowy Honeycomb twardo trzyma 0.1% i kolejny miesiąc nie chce zniknąć z zestawienia.
  • Wreszcie też poddaje się uznawany za nieśmiertelnego 2.3 Gingerbread, którego wynik spadł z 17.8% na 16.2%.
  • Tak samo zresztą traci 2.2 Froyo - odnotował on spadek z 1.1% na 1.0%.
android fragmentacja maj 2014 1

Sytuacja się nie poprawi

Producenci nie oddadzą łatwo nakładek, a operatorzy możliwości dorzucenia "czegoś od siebie". Twórcy Androida z Mountain View i użytkownicy sprzętów z tym systemem muszą pogodzić się z tym, że wszystkie nowości bedą trafiać na smartfony i tablety z zielonym robotem ze sporym opóźnieniem. Apple z iOS i Microsoft z Windows Phone bedą tutaj miały zawsze przewagę.

Pewnym ratunkiem dla Androida może być program partnerski Google Silver. Chodzą po sieci głosy, że linia Nexus nie będzie kontynuowana, a zamiast tego producenci bedą mogli wydawać z minimalnym udziałem Google swoje własne urządzenia podobne do obecnych dziś Google Play Edition. Jeśli producent spełni wymagania (brak nakładki, terminowe aktualizacje) to będzie mógł wprowadzić samodzielnie taką namiastkę Nexusa do klasycznych kanałów sprzedaży.

Na szczęście sama fragmentacja nie jest już takim problemem, jak kiedyś. Dzisiaj coraz więcej komponentów systemu przekazywana jest na starsze sprzęty za pośrednictwem Google Play Services, a same aplikacje systemowe są aktualizowane poprzez sklep Google Play. Pytanie tylko, czy to wystarczy przy wydaniu Androida 4.5 czy tam 5.0. Są dwie drogi: albo znów gigant z Mountain View uraczy nas masą nowości, z której skorzystamy za rok lub dwa, albo nowy Android będzie wtórny i nie wniesie nic nowego.

Oba scenariusze nie napawają optymizmem.

Fot. pixabay

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst