Tech  / News

Zwykli obywatele wiedzą więcej o PRISM niż żołnierze, których Armia USA odcina od informacji

Dziennikarz The Guardian – Gleen Greenwald – był tym, który ujawnił aferę z PRISM. Więc co zrobiła amerykańska armia? Zablokowała swoim żołnierzom dostęp do stron internetowych brytyjskiej gazety. Poziom żenady przekroczył dopuszczalny poziom?

O całej sprawie poinformował Monterey County Herald. Dziennikarze skontaktowali się nawet z rzecznikiem prasowym amerykańskiej armii – Gordonem Van Vleetem, który potwierdził te doniesienia.

- Departament Obrony rutynowo podejmuje środki bezpieczeństwa sieciowego. Nikt nie ustala, jakie strony są blokowane. Cały mechanizm opiera się na filtrach automatycznych. Dzieje się tak, ponieważ musimy zachować odpowiednie proporcje między dostępem do informacji, a bezpieczeństwem operacyjnym – powiedział rzecznik.

zolnierz-przed-laptopem

I w sumie na tym sprawa mogłaby się zakończyć. Blokują, bo blokują. Jednak dziennikarze Monterey County Herald dowiedzieli się, że żołnierze amerykańskiej armii, przebywający w bazie Presidio of Monterey, otrzymali wiadomości e-mail, w których zostali poinformowali o zablokowaniu strony internetowej The Guardian. Poza tym zostali także ostrzeżeni, aby nie próbowali pobierać na swoje dyski tajnych dokumentów ze stron gazety, bo może się to skończyć zniszczeniem ich dysków twardych. A jeśli świadomie pobiorą je na nieautoryzowany komputer, to może im grozić postępowanie dyscyplinarne.

Poziom żenady przekroczył dopuszczalny poziom? Zdecydowanie tak. Nie wiem, kto podjął decyzję o tym, aby zablokować żołnierzom dostęp do strony internetowej The Guardian, ale musiał być strasznie naiwny. No bo jaki inaczej nazwać sytuację, w której cały świat może oglądać tajne dokumenty, a zabrania się tego żołnierzom? Poza tym jak owe dokumenty można nazywać tajnymi skoro każdy ma do nich dostęp?!

Nie potrafię tego w żaden sposób racjonalnie uzasadnić. Nie mam pojęcia, dlaczego taka decyzja została podjęta. Albo z powodu naiwności, albo z poczucia własnej nieomylności. Jak tak dalej pójdzie, to jeśli armia będzie miała taki kaprys, to nawet zablokuje dostęp do jedzenia, albo nawet powietrza. W końcu bez tlenu nie może być pożaru, a przecież bezpieczeństwo jest najważniejsze.

Zdjęcia "Deployed Military Man Chats With Family on Computer" oraz "Soldier works on his laptop" pochodzą z serwisu Shutterstock

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst