Szef NASA odleciał i przywrócił Plutonowi status pełnoprawnej planety
Jim Bridenstine, szef agencji kosmicznej NASA, który został mianowany na to stanowisko przez Donalda Trumpa stwierdził właśnie, że Pluton… jest planetą. Stwierdzeniem tym wywołał ogólną wesołość w środowiskach naukowych.
Misja sondy New Horizons zapewniła ludzkości nie tylko wrażenia estetyczne w postaci zdjęć planety karłowatej. Naukowcy analizują dane przesłane przez statek i próbują lepiej poznać to odległe ciało niebieskie.
Zapomnij o tym, czego uczyli cię w szkole. Naukowcy chcą zmiany definicji planety
Gdy chodziłem do szkoły podstawowej i liceum w latach 80. i 90. ubiegłego wieku, uczono mnie na geografii, że Układ Słoneczny składa się z dziewięciu planet. Ostatnie miejsce na ich liście zajmował oczywiście Pluton. Sytuacja tego obiektu uległa z ludzkiej perspektywy (bo przecież nie dla samego Plutona) diametralnej zmianie kilkanaście lat później. W 2006 roku Międzynarodowa Unia Astronomiczna (IAU) dokonała degradacji i sklasyfikowała go jako planetę karłowatą.
Obiekt 2007 OR10 zasługuje na bardziej romantyczną nazwę. Jest bratem Plutona
Ciągle dociera do nas, jak niewiele wiemy o naszym mateczniku, Układzie Słonecznym. Nadal go poznajemy. Tym razem chodzi o obiekt o mało romantycznej nazwie 2007 OR10, nazywany nieoficjalnie Śnieżką. Wiele wskazuje na to, że jest on trzecią, co do wielkości planetą karłowatą po Plutonie i Eris.
Pluton ma własną pogodę - czy w związku z tym powinien jednak być uznany za planetę?
Fotografie opublikowane niedawno przez zespół zajmujący się opracowywaniem wyników pracy New Horizons pokazują, jak bardzo złożone zjawiska występują w atmosferze tej planety karłowatej. Nad górami unoszą się mgły, a w wyższych partiach atmosfery tworzą się chmury. Pluton na tych fotografiach w niczym nie przypomina małego kawałka skały, jak zwykło się o nim ostatnio myśleć.