Uber bez kierowcy już w Europie. Jest plan na kolejne rynki
Uber uruchomił robotaxi w Europie. Mam nadzieję, że autonomiczne auta bez kierowców nie dotrą prędko do Polski. Boję się ich jako pasażer i pieszy.

Nie jest żadnym zaskoczeniem, że tak jak Uber oraz inne usługi tego typu wykosiły klasyczne taksówki, wciągając je na wielu rynkach pod swoją banderę, tak następnym krokiem jest pozbycie się samych taksówkarzy. Dla firm zajmujących się dostarczaniem ludzi z punktu A do B ich „partnerzy” (bo kto lubi słowo „pracownicy”…) są dziś złem koniecznym.
Stawiam dolary przeciwko orzechom, że docelowo korporacje będą chciały zastąpić meatbagów clankerami, czyli kierowców pojazdami autonomicznymi. Robotaxi w końcu nie domagają się lepszych warunków pracy i podwyżek. No i mogą wozić ludzi przez niemal 24 godziny na dobę z krótkimi przerwami na ładowanie. A dla Uberów tego świata to z pewnością marzenie.
Robotaxi od Ubera już w Europie
Uber właśnie ogłosił, że Zagrzeb w Chorwacji jest pierwszym miastem w Europie, gdzie zamówimy przejazd autonomicznym autem z poziomu jego aplikacji. Usługę uruchomił przy wsparciu partnerów (Pony.ai i Verne) oraz planuje już ekspansję na kolejne rynki. Które dokładnie? Tego nie podano, ale firma ma ogłosić je jeszcze w tym roku. Możliwe, że jednym z nich będzie Polska.
Co ciekawe, Uber podaje, że „w początkowej fazie, w ramach stopniowego wprowadzenia rozwiązania, za kierownicą będzie znajdował się licencjonowany operator”. Ma on monitorować przebieg jazdy i, jak można domniemywać, reagować w razie, gdyby algorytmy zawiodły. W oficjalnym komunikacie czytamy, że „w pełni bezzałogowa eksploatacja” zostanie wdrożona, ale w przyszłości.

W ramach tej komitywy Pony.ai dostarcza technologię autonomicznej jazdy, Verne swój ekosystem, zaplecze operacyjne i obsługę floty, a Uber globalną platformę oraz integrację z siecią przewozową. Samochody już wcześniej jeździły i zrealizowano z ich użyciem tysiące kursów, a teraz można je zamawiać w tej samej popularnej aplikacji, co kursy z żywym kierowcą.
Uber bez kierowcy w Europie? Ja wysiadam!
Robotaxi korzystają z algorytmów analizujących dane z czujników zamontowanych w pojazdach, a te bywają zawodne. Co rusz słyszymy o łamaniu przepisów i kolizjach autonomicznych samochodów, co czasem kończy się tragicznie. Nie wyobrażam sobie, że w obliczu postępującego gównowacenia miałbym zaufać maszynie, skoro jedna z firm markujących projekt swym logo ma „AI” w nazwie.
Od kiedy sztuczna inteligencja weszła do mainstreamu za sprawą ChatuGPT, ze względu na jej halucynacje moje zaufanie do tego typu systemów spadło i po kilku latach szoruje już po dnie. A jak tylko pomyślę, że autonomiczne pojazdy mógł projektować inżynier, który sobie radośnie vibecode’ował z Gemini albo innym Claude’em i jego omylnym agentem, to włos jeży mi się na łbie.
Każdy kontakt z botem na infolinii lub chacie w Biurze Obsługi Klienta, i to zarówno w Uberze, jak i w przypadku dowolnej innej firmy, sprawia ostatnio, że coś we mnie umiera. Zwykle po takiej wymuszonej sesji ze sztuczną inteligencją mam ochotę ruszać na krucjatę razem z papieżem w kierunku najbliższego data center. Zdecydowanie od tej całej sztucznej inteligencji wolę naturalną głupotę.
Człowiek za kółkiem kontra maszyna
Oczywiście można podnieść argument, iż kierowcy też bywają nieprzewidywalni: mogą być zmęczeni lub pijani, a zdarza się, że za kierownicą np. zasłabną, no i taksówkarze też mają swoje za uszami. To jest mimo wszystko jednak bardziej, hm, naturalne i akceptowalne z mojej perspektywy niż komputer, który doda sobie 2 do 2, ale wyjdzie mu 5 i w rezultacie rozbije się ze mną w środku na drzewie.
Sprawdź inne nasze teksty poświęcone aplikacji Uber:
Uber oczywiście przekonuje, że bezpieczeństwo „jest najważniejsze”, a jego autonomiczne pojazdy mają spełniać wymogi regulacyjne, standardy bezpieczeństwa itd. Do tego wiemy, że na start w robotaxi będą siedzieć na miejscu kierowcy żywi ludzie. Firma wprost jednak mówi, że przygotowuje się do przejścia na w pełni autonomiczne przejazdy. A mnie to przeraża. W tym jako pieszego.
Do tego dochodzi oczywiście kwestia robotów zabierających pracę, jej uberyzacji i wpływu autonomicznych pojazdów na lokalne sklepy. Platforma podkreśla, że „w najbliższych latach robotaxi i kierowcy będą współistnieć”, ale nie dodaje, co będzie później. Między wierszami można wyczytać, iż to nie ostatnie słowo korporacji, a Uber bez kierowcy z czasem stanie się standardem. Ech, smutna to wizja.
Źródło grafik: informacja prasowa Uber
Dziennikarz działu technologie, w Grupie Spider’s Web od 2012 r. Ekspert w tematyce Apple'a, który w swoich tekstach skupia się również na telekomunikacji i grach wideo. Jest też felietonistą działu Spider's Web Rozrywka, gdzie prowadzi cykl #Nerdcorner poświęcony komiksom, superbohaterom, Gwiezdnym wojnom i wszystkiemu innemu, co geekowe. Jako nastolatek pisał do czasopisma Bike Action i administrował jego forum, a w latach 2011-2016 współpracował z IDG Poland przy magazynie PC World. Odwiedza najważniejsze branżowe targi na całym świecie, wizytuje plany zdjęciowe i pojawia się jako ekspert w telewizji oraz w radiu. W wolnym czasie jeździ na rowerze i łapie Pokemony, a w sieci używa nicka pgkrzywy.