Cyfrowe kopie gier zamiast płyt - czy to się opłaca? Policzyłem
Sony strzeliło sobie z armaty w kolano, do tego trafiło w stopę, ale to gracze oberwali rykoszetem mocniej. Porównaliśmy ceny gier w PS Store z tymi na płytach Blu-Ray. O ile faktycznie droższe są dziś cyfrówki?

Do premiery konsol kolejnej generacji pozostało jeszcze kilka lat i nie znamy ich dokładnej specyfikacji, ale łączyć je będzie jedno: brak fizycznego napędu. Do tego Blu-Raye do PS5, które Sony nam sprzedaje, już za dwa lata w kontekście nowych gier staną się drogimi przyciskami do papieru. GTA6, które dostępne będzie wyłącznie w wersji cyfrowej, było zwiastunem końca gier na płytach.
Do tego Sony ogłosiło przejście na model całkowicie cyfrowy i porzucenie pudeł na jednym wdechu z poinformowaniem nas o tym, iż… zamyka cyfrowe sklepy na konsole PS3 i PS Vita (i to parę dni po tym, jak zabrało ludziom przypisane do ich kont filmy…). Przyszłość gamingu rysuje się w naprawdę ciemnych barwach, bo wszystko wskazuje na to, iż Xbox pójdzie w dokładnie tym samym kierunku.
A jak mocno brak płyt z grami uderzy nas po portfelu?
Postanowiłem sprawdzić, jak dzisiaj wygląda krajobraz w kontekście cenników gier wideo. Nie jest to przy tym łatwe zadanie, bo Sony zaczęło ostatnio bardzo brzydko kombinować - nie ma już jednego cennika dla wszystkich, a ceny gier w PS Store są ustalane dynamicznie dla każdego gracza (no a za tak antykonsumencki pomysł jakiś krawaciarz, który to wdrożył, powinien mocno beknąć…).
Tak czy inaczej wybrałem pięć tytułów z ostatnich lat, w tym gier na wyłączność na konsole PlayStation (które mają już nie trafiać z czasem na pecety…) oraz tytułów multiplatformowych. Sprawdziłem, ile trzeba zapłacić za nie dzisiaj w PS Storze oraz na jakie kwoty wyceniają nowe pudełka z nimi sklepy. No i wpadłem na OLX, aby oszacować, ile mniej-więcej trzeba zapłacić za używaną kopię.
No i nikt mi nie wmówi, że granie w cyfrówki się opłaca.
Na pierwszy ogień weźmy jedną z nowszych produkcji na wyłączność na konsole PlayStation, czyli Ghost of Yotei z 2025 r. W tym przypadku na OLX zapłacimy za używaną płytkę 130 zł, podczas gdy nówka w Amazonie wyceniona jest na nieco ponad 240 zł. A jak ma się do tego PS Store? Nijak, bo za cyfrową kopię tej gry, której po przejściu już nie odsprzedamy, musimy zapłacić aż 339 zł.
Na tegoroczny multiplatformowy hit, czyli Resident Evil Requiem, trzeba wysupłać z kolei odpowiednio 160 zł (OLX), 220 zł (Allegro) i 339 zł (PS Store). Pragmata? Tutaj za używkę zapłacimy od 120 zł w górę, nową płytę dorwiemy za ok. 190 zł, a za cyfrę zapłacimy 259 zł. Clair Obscure: Expedition 33, czyli Gra Roku 2025? Niecała stówka na OLX, niecałe półtorej w Empiku i… 219 zł w PS Storze.
Jeszcze gorzej jest w przypadku God of War: Ragnarok z 2022 r. czyli głośnego tytułu sprzed pięciu lat. Sony szykuje już jego kontynuację, więc wiele osób, które nie zagrały w tę grę na premierę, mogłoby go chcieć teraz nadrobić. Na platformie OLX używki można kupić już za skromne 80 zł, a Ceneo najtańszą ofertę na nowe pudełko z płytą znalazło na Allegro, a cena to dokładnie 127,99 zł.
A ile kosztuje God of War: Ragnarok w PS Store? Pięcioletnia gra nadal wyceniona jest na… 339 zł. Mógłbym tutaj sobie liczyć, ile dokładnie w procentach przepłacamy kupując cyfrową kopię gry, ale nie ma to sensu. Kilkukrotna różnica w cenie nie tylko jest niesmaczna, ona jest niczym strzał w pysk, a Sony powinno teraz zmienić swoje hasło #4thePlayers na #4thePaYers.
Będziesz kochał Wielkiego Brata i grał w to, co jest w promocji lub w abonamencie.
Konia z rzędem graczom, których stać na ogrywanie nowości na premierę za pełną kwotę w wersji cyfrowej z polską wypłatą. Sam zainwestowałem w napęd do PS5, bo policzyłem sobie, iż po przejściu zaledwie kilku gier na płytach, jeśli je potem sprzedam, by kupić kolejne, jego zakup się zwróci. Sony jest jednak nie w smak taki model i już w 2028 r. mój Blu-Ray do PlayStation 5 stanie się bezużyteczny.
Jeśli z równania znikną używki, to gracze będą czuli się jak klienci dyskontów, gdzie opłacalny jest zakup jedynie tych produktów, które akurat dziś opatrzone są metką z przeceną - w przeciwnym razie na myśl o ich pełnej cenie aż zęby zgrzytają. W przypadku gier wideo będzie tak samo, a Sony samodzielnie sterować całym rynkiem i kierować graczy w stronę tych tytułów, które teraz mają „zejść”.
Najśmieszniejsze jest zaś to, iż pudełka… wcale nie muszą zniknąć z oficjalnej dystrybucji - bo te nadal mogą pojawiać się w sklepach. Dla gry obecność na półce dobra promocja, tylko w środku, tak jak w przypadku GTA6, znajdziemy jedynie kod pozwalający na przypisanie gry do konta. Ba, sklepy pewnie mogły robić swoje przeceny na pudełka, aby wypchnąć je wreszcie z magazynu…
…a to już scenariusz rodem z Barei.
Oczami wyobraźni już widzę tę hipotetyczną sytuację, w której aby nabyć taniej grę, będę szedł do okolicznego Media Marktu, aby kupić kawałek plastiku z karteczką z nadrukowanym kodem. Płacąc więcej za cyfrową kopię bez pudełka, czułbym się jak kretyn - a wystarczy mi, że będę się czuł jak idiota, płacąc kupę kasy za pudełko, którego od 2028 r. w górę nie będę mógł odsprzedać…
Jednocześnie będę się czuł jak jeszcze większy kretyn, gdy podczas tej samej wycieczki po tańsze od wersji cyfrowej plastikowe pudełko z kodem, który posłuży mi wyłącznie do tego, by pobrać grę z serwera, a które to wcześniej zwiedziło pół świata, podróżując z magazynku aż do sklepu, zwiększając ślad węglowy, będę odnosił do kaucjomatu skrzętnie zbierane plastikowe butelki. No litości.
Korporacja ma przy tym czelność zasłaniać się tym, iż odpowiada „na trendy rynkowe”, podczas gdy jest, tak po prostu, pazerna. Strzelam, że ze względu na fakt, iż na fizycznych wydaniach gier Sony zarabia teraz mniej niż na cyfrach, a do tego pewnie nie może przeboleć, że część osób wydaje kasę na używki, zamiast na nowe produkcje, uznano, że pora odciąć pępowinę.
Trzymam kciuki, aby Sony się teraz przeliczyło.
Wiatru w żagle i odwagi firmie zapewnie dodał fakt, iż GTA6, które będzie dostępne wyłącznie w wersji cyfrowej, rozchodzi się jak świeże bułeczki. Mówimy tu jednak o preorderach na Grę przez duże G, na którą miliony ludzi czeka od dekady. W jej przypadku mogą zagryźć zęby i zapłacić pełną cenę, ale co z tymi zwykłymi grami zbierającymi średnie noty? Te mogą umrzeć śmiercią naturalną.
Krezusów stać na cyfrę, ale wiele osób kupuje cyfrowe gry, gdy akurat mają chrapkę na konkretny tytuł na premierę, mówimy o tytule multiplayer na lata lub gdy promocyjna cena jest niezła - ale często fundusze na zakup pochodzą… ze sprzedaży pudełka z inną grą. Jeśli wersje fizyczne wylecą z równania, to nagle może się okazać, że wyniki PlayStation polecą nie na łeb, tylko na pysk.
Czytaj inne nasze teksty poświęcone PlayStation:
Nie mówiąc już o tym, iż rozczarowani tym wszystkim posiadacze PlayStation 5, który korzystają dzisiaj z płyt, mogą całkowicie zrezygnować z zakupu PS6. Nowa konsola będzie pieruńsko droga ze względu na globalny kryzys związany z cenami pamięci, a jeśli do tego dojdzie brak możliwości kupowania używanych gier, to mało kogo będzie na konsolę Sony i granie, tak po prostu, stać.
Chytry dwa razy traci i życzę Sony, aby się wywróciło prosto na tę swoją piękną buźkę, a szefowi szefów, odpowiedzialnemu za tę nową strategię PlayStation, aby stanął dzisiaj w nocy bosą nogą na klocku Lego. No i niech potem nie płacze, że drogiego PS6 nie kupuje pies z kulawą nogą, bo sam będzie sobie winien.
Dziennikarz działu technologie. W Grupie Spider’s Web od 2012 r. W swoich tekstach skupia się na Apple’u, telekomunikacji i grach wideo. Jest też felietonistą Rozrywka.Blog, gdzie prowadzi cykl #Nerdcorner poświęcony komiksom, superbohaterom, Gwiezdnym wojnom i wszystkiemu innemu, co geekowe. Jako nastolatek pisał do czasopisma Bike Action i administrował jego forum, a w latach 2011-2016 współpracował z IDG Poland przy magazynie PC World. Odwiedza najważniejsze branżowe targi na całym świecie, wizytuje plany zdjęciowe i pojawia się jako ekspert w telewizji oraz w radiu. W wolnym czasie jeździ na rowerze i łapie Pokemony, a w sieci używa nicka pgkrzywy.