REKLAMA

Nikt nie będzie patrzył ci się na ekran. Bo ten masz na nosie

Nie potrzebujesz superbezpiecznego telefonu, by chronić dane. Wystarczy założyć okulary Xreal 1S i przenieść całe biuro na niewidzialny dla innych ekran.

Nikt nie będzie patrzył ci się na ekran. Bo ten masz na nosie (Xreal 1S)
REKLAMA

Od lat próbujemy bronić swojej prywatności w najbardziej oczywisty, ale też wysoce zawodny sposób: patrząc komuś na ręce, zamiast schować własny wyświetlacz. Telefony ze specjalnym trybem prywatności czy filtry prywatyzujące na matrycach zakładają, że twoje dane i tak są wyświetlane publicznie, tylko odrobinę trudniej je podejrzeć.

Tymczasem prawdziwa poufność zaczyna się tam, gdzie treści całkowicie znikają z pola widzenia osób postronnych. Po dłuższym testowaniu zaryzykuję wręcz stwierdzenie, że mamy do czynienia z najciekawszym gadżetem od czasu debiutu pierwszych czipów Apple’a z serii M.

REKLAMA

Wyobraź sobie, że twoje maile, umowy, arkusze finansowe, prezentacje i czaty z zespołem nie lądują na wyświetlaczu laptopa czy smartfona, który w każdej chwili może zobaczyć pasażer obok. 

Lądują w wirtualnej przestrzeni, metr przed twoimi oczami - na ekranie, którego fizycznie nie ma. Patrzysz tylko ty. Cała reszta widzi co najwyżej kogoś w okularach, które wyglądają jak nieco bardziej futurystyczne oprawki przeciwsłoneczne.

Lekcja z przyszłości w Pendolino

Chwilę temu jechałem Pendolino. Klasyczna sytuacja: przedział cichy, ale każdy i tak próbuje domknąć dzień w pracy - trochę maili, firmowy  komunikator, szybki montaż. Obok mnie usiadła dwójka biznesmenów, którzy od razu wyciągnęli klawiatury... i wtedy zobaczyłem, że zamiast wpatrywać się w urządzenia, gapią się w przestrzeń przed sobą, jakby oglądali film zawieszony w powietrzu.

Szybko zorientowałem się, że prowadzą pełnoprawne spotkanie biznesowe na okularach AR, bardzo podobnych do modelu Xreal 1S. Laptopów nie widziałem, smartfony były schowane, a na stoliku nie leżała żadna plątanina kabli. 

Dyskutowali o liczbach, omawiali slajdy, odnosili się do konkretnych wykresów, ale ja - siedząc ramię w ramię z nimi - nie widziałem absolutnie niczego. Stuprocentowa prywatność, zero podglądania, a jednocześnie pełny komfort pracy w transporcie publicznym.

To był moment, w którym uderzyło mnie, że prywatność to nie jest kolejny tryb w ekranie telefonu. To sytuacja, w której nikt fizycznie nie ma dostępu do twojej treści, ponieważ brakuje ekranu, który można by podejrzeć. Jeśli potrzebujesz skupić się na robocie, okazuje się, że taki niewidzialny monitor jest znacznie ważniejszy niż kolejna warstwa szyfrowania oprogramowania, o której i tak zapomnisz po tygodniu.

Wyobraź sobie, że następnym razem to ty jedziesz pociągiem. Laptop zostaje w plecaku, telefon może nawet leżeć ekranem skierowanym do blatu stołu. Zakładasz okulary, podpinasz je jednym przewodem, a przed tobą pojawia się ogromny, wygodny pulpit roboczy. Widzisz go tylko ty.

Technologiczne meandry wyświetlacza

Xreal 1S to lekki sprzęt rzeczywistości rozszerzonej, który potrafi wygenerować wirtualny ekran o przekątnej sięgającej 500 cali. Całość przypomina prywatną salę kinową zawieszoną w powietrzu.

Urządzenie imponuje swoimi parametrami:

  • każde oko otrzymuje obraz w rozdzielczości 1920×1200 pikseli, co oznacza przejście na niesamowicie praktyczne proporcje 16:10,
  • odświeżanie dobija do 120 Hz, co gwarantuje ostry tekst i wyjątkowo płynny ruch,
  • jasność podbito do 700 nitów, a pokrycie barw wynosi 108 proc. palety sRGB,
  • pole widzenia (FoV) wynosi 52 stopnie, stanowiąc rozsądny kompromis między skalą obrazu a ostrością,
  • całość waży zaledwie około 85 gramów.

Warto zatrzymać się przy tych liczbach na dłużej. Zmiana proporcji z 16:9 na 16:10 względem poprzednika oraz podbicie rozdzielczości w pionie to ogromne ułatwienie przy pracy z dokumentami, kodowaniem czy przeglądaniem stron internetowych. Dodatkowa przestrzeń robocza odczuwalnie zmienia komfort użytkowania, zbliżając doświadczenie do pracy na pełnoprawnym monitorze laptopa.

Co więcej, wyższa jasność i sensowne odwzorowanie kolorów sprawiają, że obraz jest nasycony, ale daleki od sztucznego przerysowania. Kąt widzenia na poziomie 52 stopni to z kolei bardzo świadoma decyzja inżynieryjna - unika się w ten sposób winietowania i rozmyć na krawędziach soczewek, które potrafią skutecznie popsuć zabawę w konstrukcjach stawiających na jeszcze szersze pole widzenia.

Wewnątrz pracuje autorski układ Xreal X1. Odpowiada on za obróbkę obrazu i natywne śledzenie 3DoF. Dzięki temu wirtualny wyświetlacz zachowuje się jak prawdziwy monitor - zostaje przyklejony do jednego punktu w przestrzeni, nawet gdy swobodnie poruszasz głową. Dopełnienie specyfikacji stanowi system audio strojony we współpracy z inżynierami firmy Bose.

Na nosie wyglądają całkiem jak normalne okulary. Minus kabel USB-C

Dźwięk trafia bezpośrednio w twoje uszy, a osoby obok słyszą co najwyżej bardzo delikatne tło. Waga sprawia, że konstrukcji zdecydowanie bliżej do lekkich okularów przeciwsłonecznych niż do potężnego kasku VR, który po pół godziny zdejmujesz z ulgą.

Magia sprzętowego 3D i wielozadaniowość

Zastosowany procesor skrywa jeszcze jednego asa w rękawie. Funkcja Real 3D potrafi w czasie rzeczywistym przekonwertować płaski materiał wideo w 2D na obraz trójwymiarowy.

Oprogramowanie oferuje cztery stopnie intensywności tego efektu. Algorytmy radzą sobie z tym zadaniem fenomenalnie, wyciągając nieprawdopodobną głębię z klasycznych kadrów. Choć proces ten obniża płynność do około 30 klatek na sekundę - co bywa zauważalne w dynamicznych grach - to podczas oglądania filmów efekt “obecności” całkowicie wynagradza ten techniczny kompromis.

Ten jeden gadżet może pełnić funkcję pięciu różnych wyświetlaczy. Służy jako gigantyczny telewizor do gier, malutki ekran przypięty w rogu pola widzenia podczas domowych porządków, a także jako wielki, zakrzywiony monitor o proporcjach 32:9. Ta ostatnia opcja pozwala na swobodne ułożenie trzech lub czterech okien obok siebie, zamieniając pociąg czy kawiarnię w zaawansowane stanowisko do multitaskingu.

Z czym połączysz wirtualny monitor

Kluczowym atutem modelu 1S pozostaje fakt, że nie tworzy on kolejnego, zamkniętego ekosystemu wymagającego dedykowanego smartfona. Traktujesz go jak klasyczny zewnętrzny monitor podłączany przez złącze USB-C z przesyłem sygnału wideo, wpinając go dokładnie tak samo, jak do laptopa, konsoli czy handhelda.

Sprzęt współpracuje z szeroką gamą urządzeń:

  • laptopy z systemem Windows 10 i 11 wyposażone w złącze z DisplayPort Alt Mode lub w port HDMI (przy użyciu huba),
  • komputery marki Apple, od MacBooków Air i Pro z układami M1 i M2 wzwyż, gdzie okulary działają w trybie rozszerzonego pulpitu,
  • flagowe smartfony z Androidem, szczególnie urządzenia Samsung Galaxy (serie S21-S24) oferujące tryb DeX,
  • nowa generacja smartfonów Apple, czyli iPhone 15 i 16, a także tablety z linii iPad Pro oraz Air,
  • konsole stacjonarne i hybrydowe, takie jak PlayStation 5 czy Nintendo Switch (tutaj przydaje się dedykowany adapter zasilający),
  • przenośne komputery dla graczy pokroju Steam Decka oraz ROG Ally.

Ekosystem uzupełniają akcesoria opcjonalne. Xreal Hub to mały adapter łączący w jednym kablu zasilanie i sygnał wideo, co znacząco rozszerza kompatybilność, na przykład podczas długich sesji ze Switchem. Z kolei Xreal Beam dodaje zaawansowane funkcje przestrzenne i pozwala jeszcze precyzyjniej zakotwiczyć ekran w otoczeniu.

Po co ci to w życiu

Z punktu widzenia codziennej pracy - szczególnie jeśli często jesteś w podróży - takie okulary rozwiązują trzy problemy naraz: zapewniają prywatność, poprawiają ergonomię i ułatwiają koncentrację. W pociągu czy samolocie nie musisz już polować na idealne miejsce przy oknie, aby nikt nie widział twojego Excela z budżetem. Zakładasz Xreal 1S, udostępniasz obraz z telefonu, a cały twój świat biznesowy ląduje przed tobą, całkowicie niewidoczny dla otoczenia.

Scenariuszy użycia jest jednak znacznie więcej. Znakomitym przykładem jest uczelnia - podczas wykładu na zatłoczonej auli możesz dyskretnie przeglądać notatki lub dodatkowe materiały źródłowe, nie martwiąc się, że studenci w rzędach za tobą czytają twoje dokumenty.

Co ważne, korzystanie z tego sprzętu nie odcina użytkownika od fizycznego otoczenia tak drastycznie, jak ma to miejsce w goglach VR. To wciąż lekkie, półprzepuszczalne okulary. Jeśli zakotwiczysz wirtualny monitor w przestrzeni, wystarczy obrócić głowę poza jego obręb, aby od razu wyraźnie zobaczyć świat rzeczywisty. Taka konstrukcja pozwala na błyskawiczną, naturalną rozmowę ze znajomym, wykładowcą czy konduktorem. Utrzymujesz pełen kontakt wzrokowy i reagujesz na bieżącą sytuację bez konieczności uciążliwego ściągania urządzenia z nosa.

Dochodzi do tego bezcenny komfort. Zamiast kulić się nad trzynastocalowym ekranem laptopa, ustawiasz wirtualny monitor na naturalnej wysokości i w optymalnej odległości. Oczy męczą się mniej, znika ból karku, a ty możesz skupić się na treści - niezależnie od tego, czy domykasz prezentację, montujesz wideo, czy prowadzisz firmową wideokonferencję z podglądem na poufny czat.

W warstwie rozrywkowej to luksus, którego nie zagwarantuje żaden tryb prywatny w smartfonie. Wieczorem w hotelu uruchamiasz ulubiony serial lub konsolę i nagle przenosisz się do prywatnej sali kinowej, choć fizycznie leżysz na łóżku w małym pokoju. W domu możesz natomiast oglądać zupełnie inne treści niż reszta domowników, unikając walki o pilota i świecenia ekranem po całym salonie.

REKLAMA

Patrząc na wspomnianych biznesmenów w Pendolino, odniosłem wrażenie, że podglądam solidny kawałek przyszłości mobilnej pracy. Zero parcia na najbardziej prywatny smartfon na rynku, zero wyścigu na kolejne marketingowe hasła o szyfrowaniu. Zamiast tego wdraża się skuteczną ideę: skoro ekran znajduje się wyłącznie w twojej głowie, to otoczenie nie ma czego podglądać.

Okulary Xreal 1S działają dokładnie w ten sposób, a co istotne, producent zdecydował się ostatnio obniżyć ich cenę do 2199-2399 zł, czyniąc ten technologiczny przeskok jeszcze przystępniejszym. Zamiast kupować obietnicę poufności opartej na programowych blokadach, zabierasz w drogę własny wyświetlacz i łączysz go z tym, co masz pod ręką.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-08T12:10:31+02:00
Aktualizacja: 2026-05-08T11:50:36+02:00
Aktualizacja: 2026-05-08T11:07:54+02:00
Aktualizacja: 2026-05-08T10:18:41+02:00
Aktualizacja: 2026-05-08T08:29:26+02:00
Aktualizacja: 2026-05-08T06:31:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-08T06:21:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-07T21:50:02+02:00
Aktualizacja: 2026-05-07T20:57:01+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA