REKLAMA

Polacy mają sposób na system kaucyjny. W kuchniach nowy król

Efekt systemu kaucyjnego przede wszystkim widać w okolicach butelkomatów, ale też coraz bardziej dostrzegalny jest w naszych kuchniach. I wcale nie chodzi o wypadające z szafek puste butelki i puszki - wręcz przeciwnie. 

alternatywa dla systemu kaucyjnego
REKLAMA

Liczby mówią same za siebie. Z najnowszych danych Ministerstwa Klimatu i Środowiska wynika, że zebrano już przeszło 1 mld butelek i puszek. "System kaucyjny stał się naturalną częścią codziennych zakupów" - zwraca uwagę resort.

Zmianę nawyków potwierdzają też analizy. Np. w badaniu przeprowadzonym na zlecenie firmy Zwrotka 63 proc. ankietowanych przyznało, że dzięki kaucji rzadziej wyrzuca puste opakowania do zwykłych koszy na śmieci. Różnicę już widać w środowisku. Organizatorzy akcji sprzątania rzek zdążyli zauważyć, że rzadko kiedy natrafiają na opakowania z logo systemu. Puszki i butelki bez znaczka kaucji dalej da się złowić, ale za sprawą systemu kaucyjnego śmieć stał się cennym surowcem i jest szybko wychwytywany. 

REKLAMA

Głównym celem jest możliwość ponownego wykorzystania materiału do produkcji nowych opakowań, ale nikt nie będzie załamany, jeżeli system kaucyjny sprawi, że Polacy zaczną kupować mniej produktów w plastikowych opakowaniach. Przekroczenie miliarda - z czego większość do właśnie butelki PET - pokazuje, że na razie wielkiego odwrotu nie ma. Pewną zmianę da się jednak dostrzec. 

Hanny Bernatowicz, dyrektor komunikacji w Auchan Polska, w rozmowie z portalem Wiadomości Handlowe zdradziła, że dostrzeżono już wzrost zainteresowania zarówno urządzeniami pozwalającymi nagazować wodę, jak i dedykowanymi do nich syropami. 

Sami producenci nie zdradzają liczb, ale także deklarują, że obserwują wzrost zainteresowania urządzeniami oraz akcesoriami. Skok zauważalny jest od początku roku. To raczej nieprzypadkowy termin, bo właśnie od 1 stycznia 2026 r. w sklepach zaczęły pojawiać się opakowania z logo systemu kaucyjnego. 

Jak czytamy w serwisie wiadomoscihandlowe.pl, kategoria koncentratów notuje "spektakularne, blisko stuprocentowe wzrosty" w ciągu ostatniego roku.

Tę zmianę widać gołym okiem w sklepach

Kiedy kilka lat temu kupowałem swój saturator nie było specjalnego wyboru. Nie pamiętam, czy w sprzedaży była wersja z rączką zamiast przycisku ulokowanego na górze obudowy. A jeśli tak, to pewnie traktowałem ją jako zbędną fanaberię, za którą nie warto dopłacać. Pewnie, wygląda ładniej, ale przecież to sprzęt do gazowania wody, a nie podziwiania w kuchni. Ma stać w kącie, nie przeszkadzać, nie rzucać się w oczy i grzecznie wykonywać swoje zadanie. 

Dziś wiedząc, jak często korzystam z saturatora, kierowałbym się też bardziej estetycznymi argumentami. 

I chyba nie tylko ja tak mam.

Zdziwiłem się, jak wygląda dziś segment z saturatorami w sklepie z elektroniką. Do wyboru jest kilka różnie wyglądających urządzeń. Jedne węższe, drugie wyższe, z butelkami plastikowymi albo stalowymi, designerskie, niektóre wręcz futurystyczne. Po prostu przyjemne dla oka gadżety.

Jeszcze rok temu prof. Agata Gąsiorowska, psycholożka z Uniwersytetu SWPS, w rozmowie z wrocławską "Wyborczą" powątpiewała, czy saturatory mogą powtórzyć sukces Thermomiksów, stając się nowym symbolem statusu. Na przeszkodzie miała stanąć zbyt niska cena takich urządzeń. 

- W psychologii status dzieli się na ten budowany przez prestiż – oparty na wiedzy i trosce o innych – oraz przez dominację, czyli demonstrację luksusu, np. przez drogie auta czy ubrania. Thermomix może wpisywać się w ten drugi model - tłumaczyła naukowczyni.

Przyznawała jednak, że saturatory pasowały z kolei do pierwszego modelu, pozwalając zasygnalizować "oszczędność i troskę o środowisko". 

Z drugiej strony dziś na rynku znajdziemy nie tylko podstawowe, tanie sprzęty, ale też takie kosztujące 600 zł czy nawet 750 zł. To wciąż nie jest cena Thermomiksa ani nawet alternatywy z dyskontu, ale ich producenci zwracają uwagę nie tylko na wygodę, ekologię czy oszczędność, jaką daje niekupowanie plastikowych butelek. Podkreślają nowoczesność, minimalistyczną estetykę czy pełną personalizację. W domyśle to coś więcej niż tylko sprzęt do nagazowania wody. Można pokazać swoją troskę o środowisko i praktyczność, a przy okazji gust i styl. 

Ten praktyczny element jest oczywiście najważniejszy, ale saturatory pozwalają przekazać coś więcej. I co paradoksalne, sprzęt łączy zwaśnione strony. Kupią go osoby mające w sercu ekologię i dlatego nie chcą generować plastiku oraz ci, którzy nie przejmują się ochroną środowiska, ale po prostu chcą odegrać się na systemie kaucyjnym. "Nie będę płacił kaucji, sam nagazuję sobie wodę i zrobię napój u siebie". 

REKLAMA

Oto sprzęt, który łączy wszystkich: zaangażowanych, kłótliwych, jak i obojętnych czy wręcz leniwych.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-12T12:58:32+02:00
Aktualizacja: 2026-05-12T11:23:57+02:00
Aktualizacja: 2026-05-12T10:22:06+02:00
Aktualizacja: 2026-05-12T09:58:59+02:00
Aktualizacja: 2026-05-12T08:59:06+02:00
Aktualizacja: 2026-05-12T06:27:56+02:00
Aktualizacja: 2026-05-12T06:05:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA