Zagłosujemy, czy planeta płonie. Prezydent ma chory plan
Trzeba przyznać, że prezydent Karol Nawrocki symbolicznie trafił z ogłoszeniem propozycji referendum - jest susza, płoną lasy, a my mamy zagłosować w sprawie polityki klimatycznej.

Prezydent złożył wniosek do Senatu o przeprowadzenie ogólnokrajowego referendum. Mielibyśmy odpowiedzieć na następujące pytanie:
Czy jest Pan/Pani za realizacją unijnej polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?
Jak podkreślił prezydent, referendum "nie jest przeciwko ochronie środowiska czy naszemu członkostwu w zjednoczonej Europie".
- Ono jest za prawem Polaków do decydowania o tempie zmian, ich zakresie i kosztach, jakie ponoszą. Jest decyzją za przyszłością, za normalnością, ale przede wszystkim jest wyrazem prawa do wolnego i suwerennego decydowania o własnym losie - wyjaśnił Karol Nawrocki.
Rosnące koszty energii, wyższe ceny żywności, zwiększone obciążenia dla przedsiębiorców i rolników to konkretne wyzwania, z którymi mierzymy się w Polsce na co dzień. Efektem są wyższe rachunki za energię w naszych domach, ale też poważne obciążenia dla rozwoju gospodarczego Polski i Unii Europejskiej - sugeruje Karol Nawrocki.
Prezydent przypomniał, że złożył wcześniej deklarację podjęcia działań hamujących "negatywne skutki", które mają wynikać z polityki Europejskiego Zielonego Ładu. Jak wyjaśnił, jego zdaniem "Zielony Ład i ETS to wyższe ceny energii, spadek konkurencyjności gospodarki czy upadek produkcji rolnej", a "Polacy muszą mieć prawo bezpośredniego wyrażenia opinii w sprawie konsekwencji Zielonego Ładu".
Jakub Wiech w swoim facebookowym wpisie słusznie zauważył, że prezydent zadając pytanie z tezą "nawet nie stara się zachować neutralności".
- To tak, jakby pytać "czy jesteś za złem?". Ale mało ma to wspólnego z ideą referendum - podkreśla Wiech.
Wyobraziłem sobie to samo referendum, ale z innym pytaniem: "czy jesteś za tym, aby płonęły polskie lasy?"
To naprawdę symboliczne, że propozycja głosowania pada akurat w takim momencie. Gdyby prezydent wstrzymał się dwa tygodnie albo ogłosił pomysł trzy tygodnie wcześniej, pod względem sensu i treści niewiele by się zmieniło, ale dziś taka koncepcja brzmi szczególnie.
Jak zauważa WWF Polska, ogromnym problemem jest susza, z którą nie tylko my zmagamy się od lat.
Zmiana klimatu i ingerencja w system hydrologiczny (m.in. tzw. prace utrzymaniowe na rzekach, rowy melioracyjne osuszające Polskę, regulacja rzek) sprawiają, że sami i za własne pieniądze pozbywamy się zasobów wodnych. Mamy nadzieję, że pożar w Puszczy Solskiej przyniesie otrzeźwienie rządzącym. Przyroda jest naszym sprzymierzeńcem w walce z klęskami żywiołowymi, takimi jak pożary, susza czy powodzie.
No cóż, właśnie widzimy, na jakie otrzeźwienie możemy liczyć
W swoim poruszającym tekście Arek Braumberger pisze, że sezon pożarowy przestaje być letnim incydentem, on trwa już niemal cały rok.
Przez lata oglądaliśmy w telewizji płonącą Kalifornię, idący z dymem busz w Australii czy spalone greckie wyspy z bezpiecznego dystansu. To „egzotyka”, która nas nie dotyczy – wmawialiśmy sobie. No to mamy tę swoją egzotykę. Rok 2026, środek maja, a Puszcza Solska idzie z dymem, bo takiej suszy ten region jeszcze nie doświadczył w tym ani w poprzednim stuleciu.
Przykładów na katastrofę klimatyczną mamy bez liku, ale teraz możemy obserwować jej skutki na własne oczy, patrząc, jak zmiany klimatu co rusz uderzają w miejsca, które znamy. Zima pełna śniegu jest już wspomnieniem - i tak, nie zmienia tego fakt, że w tym roku opadów białego puchu było nieco więcej niż ostatnio. Tylko co z tego, skoro to dosłownie kropla w morzu potrzeb? Nie ma deszczowych wiosen, a gdy latem są burze, to niszczycielskie, pełne wichur i ulewnego, gwałtownego deszczu.
- Takich danych jak teraz – gdy 74 proc. rzek w Polsce ma stan wody niskiej – można by się spodziewać pod koniec lata, a nie na początku wiosny – powiedział PAP ekohydrolog dr Sebastian Szklarek.
Jeśli już teraz mamy tak suche rzeki, a wiemy, że temperatury w kolejnych miesiącach będą coraz wyższe, co będzie sprzyjać parowaniu, to trzeba zacząć się obawiać o ten sezon - zwłaszcza, jeśli jeszcze potwierdzą się prognozy wokół zjawiska El Nino i związanych z nim upałami w tym czy przyszłym roku. Nie lubię alarmistycznych nagłówków, ale naprawdę zaczyna to zmierzać w takim kierunku - stwierdził naukowiec.
Z kolei dr Alicja Bonk z Uniwersytetu Gdańskiego zauważa, że pożarów w Polsce jest coraz więcej. I choć przyczyną mogą być umyślne bądź nie podpalenie, to stworzyły się warunki, w których niewiele trzeba, aby żywioł zapanował.
- Wpływają na to na pewno zmiany klimatyczne, które powodują coraz częstsze okresy suszy. W takich warunkach środowisko jest bardziej wrażliwe, a pożary mogą pojawiać się w różnych regionach coraz częściej - komentuje naukowczyni.
Oczywiście sam prezydent zaznacza, że "referendum nie jest przeciwko ochronie środowiska", ale jak zauważa Jakub Wiech, trudno mówić tutaj o jakiejkolwiek "poważnej dyskusji o polityce klimatycznej".
- Pomysł Karola Nawrockiego nie spowoduje zmiany polityki klimatycznej Europy. Nie pomoże też w budowaniu odporności Polski na zmianę klimatu, nie odbuduje zasobów wodnych. Nie zmniejszy strat wielkoobszarowych pożarów lasów jak ten na Lubelszczyźnie, z którym aktualnie walczymy - komentuje z kolei ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska.
Ale przecież nie o to w tym wszystkim chodzi. Ważniejsza jest polityka, tu i teraz.
O tym, czy referendum odbędzie się, zadecyduje Senat.
Zdjęcie wygenerowane przez AI.



















