Apple broni Google'a. I wali w Unię Europejską jak w bęben
Twórca iPhone'ów niespodziewanie poparł rywala w sporze z Komisją Europejską. Według amerykańskich gigantów, forsowane przez urzędników zmiany w dostępie do sztucznej inteligencji mogą drastycznie zagrażać prywatności użytkowników.

Historia relacji między Apple i Google to klasyczny przykład rynkowego przejścia od ścisłej współpracy do ostrej, bezkompromisowej rywalizacji. Na początku lat dwutysięcznych firmy te żyły w technologicznej symbiozie, a flagowe usługi wyszukiwania i map ze stajni Google stanowiły kluczowy element pierwszych generacji iPhone'ów. Sytuacja zmieniła się drastycznie po premierze systemu Android.
Ówczesne szefostwo w Cupertino uznało nowe oprogramowanie za jawną kopię własnych pomysłów i wytoczyło rynkowemu konkurentowi globalną wojnę patentową, usuwając jednocześnie jego domyślne aplikacje ze swoich platform.
Pomimo tej głośnej i często publicznej wrogości, oba podmioty nadal łączy niezwykle zyskowny układ finansowy. Twórca wyszukiwarki płaci kilkanaście miliardów dolarów rocznie za utrzymanie statusu domyślnej usługi w przeglądarce Safari.
Choć na rynkach mobilnych firmy twardo walczą o użytkowników i prezentują skrajnie odmienne wizje kontroli nad własnymi ekosystemami, to w segmencie usług reklamowych i wyszukiwania wykreowały zależność, z której na ten moment żadna ze stron nie zamierza rezygnować.
Ostatni dynamiczny rozkwit generatywnej sztucznej inteligencji ponownie zbliżył do siebie obie korporacje. Apple zrezygnowało z budowania swojego głównego silnika językowego całkowicie od zera i ostatecznie postanowiło zintegrować modele Gemini jako wsparcie dla asystentki Siri.
Akt o Rynkach Cyfrowych uderza w fundamenty?
Przechodząc do obecnych wydarzeń: Apple oficjalnie sprzeciwił się najnowszym pomysłom Komisji Europejskiej, stając w obronie swojego konkurenta jak podaje Reuters. Bruksela chce ułatwić Google dostosowanie się do rygorystycznego Aktu o Rynkach Cyfrowych (czyli to DMA) poprzez wymuszenie na firmie głębszego otwarcia Androida na konkurencyjne usługi sztucznej inteligencji.
Wdrożenie tych przepisów w życie dałoby zewnętrznym, niezależnym narzędziom pełny dostęp do krytycznych funkcji telefonu. Pozwoliłoby to zewnętrznym aplikacjom AI na samodzielne wysyłanie e-maili, swobodne przeglądanie prywatnych galerii zdjęć czy integrowanie się z aplikacjami zakupowymi.
Google od samego początku głośno kwestionował tę propozycję, nazywając działania europejskich regulatorów nieuzasadnioną interwencją. Według inżynierów odpowiedzialnych za rozwój Androida, takie wymogi prawne w sposób nieodwracalny osłabią mechanizmy ochrony prywatności i bezpieczeństwa, na których na co dzień polegają miliony europejskich użytkowników.
Apple ostro krytykuje urzędników
Apple dołączył do tego sporu w ramach oficjalnych konsultacji publicznych, wysyłając europejskim urzędnikom jednoznaczny sygnał poparcia dla twórców Androida. Koncern z Cupertino sam musi pod presją prawa otwierać własny, zamknięty dotąd ekosystem na terenie Unii Europejskiej, ma więc wyraźny, długofalowy interes w obserwowaniu tej sprawy.
Ewentualna decyzja Komisji narzuci uniwersalne standardy technologiczne, które w niedalekiej przyszłości z niemal stuprocentową pewnością obejmą również systemy iOS, iPadOS oraz macOS.
Apple mocno i bezprecedensowo skrytykował unijne pomysły. Przedstawiciele firmy podkreślili, że forsowane na siłę zasady stworzą gigantyczne ryzyko dla danych klientów oraz obniżą wydajność i integralność samego sprzętu.
Projekty podnoszą poważne obawy. Jeśli zostaną zatwierdzone, stworzyłyby ryzyko dla prywatności, bezpieczeństwa i ochrony użytkowników, a także integralności i wydajności urządzeń
Przedstawiciele firmy podkreślili, że zagrożenie to ma być szczególnie wysokie w epoce gwałtownie rozwijających się systemów AI, których wektory potencjalnych ataków i przyszłe, autonomiczne zachowania wciąż pozostają niezwykle trudne do przewidzenia.
Producent iPhone'ów wytknął też europejskim regulatorom po prostu brak odpowiednich kompetencji technicznych. Zdaniem firmy, Komisja Europejska próbuje na nowo zaprojektować cudzy, wysoce skomplikowany system operacyjny na podstawie zaledwie niespełna trzech miesięcy powierzchownych analiz.
Prawnicy giganta jasno zasugerowali, że urzędnicy z chęci ślepego zapewnienia otwartego dostępu, całkowicie odrzucają lata żmudnej pracy i bezpieczne rozwiązania:
Komisja Europejska na nowo projektuje system operacyjny. Zastępuje oceny dokonane przez inżynierów Google własną oceną, opartą na niespełna trzech miesiącach pracy. Jest to tym bardziej niebezpieczne, biorąc pod uwagę, że jedyną wartością, jaką można dostrzec w projektach środków kierujących tymi pracami, wydaje się otwarty i nieograniczony dostęp – czytamy w oficjalnym piśmie.
Europejski Android pełen niebezpiecznych furtek?
Wpływ nowych przepisów unijnych na funkcjonowanie ekosystemu Androida może być bardzo drastycznie odczuwalny dla zwykłych konsumentów. Wymuszone otwarcie zamkniętych dotąd i odpowiednio odizolowanych części platformy dla zewnętrznych modeli AI oznacza w praktyce konieczność stworzenia nowych systemowych furtek w architekturze oprogramowania.
To z kolei może zwiększyć powierzchnię potencjalnych ataków i znacznie ułatwia złośliwym lub słabo napisanym aplikacjom manipulowanie wrażliwymi danymi użytkownika na poziomie całego urządzenia.
Jest pewnie obawa, że ostatecznie europejska wersja systemu Android może stać się zbiorem niezależnych, trudnych do pełnego kontrolowania i aktualizowania elementów. Albo to część gry Apple'a, aby nastraszyć i zabezpieczyć swoje systemy na następne lata.



















