Seria Galaxy rośnie. Czwarty gracz wejdzie na boisko
Samsung planuje mocno rozszerzyć przyszłoroczną serię Galaxy S27 o zupełnie nowy model Pro pozbawiony rysika.

Ewolucja serii Galaxy S to fascynująca historia ciągłych, nieustannych wręcz poszukiwań idealnego układu całego portfolio. Początkowo na rynku debiutował tylko jeden, główny flagowiec, do którego z czasem dołączyły wersje Edge wyróżniające się efektownie zakrzywionym ekranem.
Z biegiem lat koncepcja ta ewoluowała w znane nam dziś warianty z "plusem". Prawdziwe trzęsienie ziemi przyniosła jednak generacja S20, wprowadzając na rynek absurdalnie duży i bardzo drogi model Ultra, który na nowo wyznaczył sufit technologicznych możliwości koreańskiego producenta.
Na przestrzeni ostatnich lat obserwowaliśmy różnego rodzaju rynkowe eksperymenty. Na sklepowych półkach lądowały znacznie tańsze wersje z dopiskiem „e”, regularnie pojawiają się modele Fan Edition (FE), a w 2025 r. pojawił się odchudzony model S25 Edge.

Ostatecznie próbę czasu najlepiej przetrwał klasyczny podział na trzy główne filary: kompaktowy model bazowy, większy gabarytowo Plus oraz topowy Ultra. Ten ostatni z biegiem lat stał się bezpośrednim i pełnoprawnym spadkobiercą linii Note. Otrzymał charakterystyczną, kanciastą bryłę obudowy oraz świetnie zintegrowany rysik S Pen, stając się stałym punktem odniesienia w segmencie urządzeń absolutnej klasy premium.
Czwarty gracz wchodzi na boisko: czym będzie S27 Pro?
Według najnowszych, branżowych informacji, w przyszłym roku Samsung porzuci ten utarty schemat i wprowadzi czwarty wariant do rodziny Galaxy S27. Obok doskonale znanych już wersji podstawowej, Plus oraz Ultra, w ofercie oficjalnie zadebiutuje zupełnie nowy sprzęt oznaczony intrygującym dopiskiem Pro.

Ten nowy wariant ma za zadanie precyzyjnie wypełnić technologiczną i cenową lukę między modelem Plus a najdroższym Ultra. Z dostępnych obecnie raportów jasno wynika, że Galaxy S27 Pro przejmie lwią część topowej, flagowej specyfikacji z najdroższego urządzenia, ale zostanie celowo pozbawiony wsparcia dla rysika S Pen i ukrywającego go slotu w obudowie.
Głównym atutem technologicznym nowego smartfona Pro będzie implementacja innowacyjnego ekranu Privacy Display. Rozwiązanie to z wielkim sukcesem zadebiutowało w tegorocznym modelu Galaxy S26 Ultra i z miejsca spotkało się z ogromnym zainteresowaniem świadomych użytkowników, stąd całkowicie zrozumiała decyzja o zaoferowaniu go w kolejnym, nieco tańszym urządzeniu z portfolio.
Kopiowanie strategii Apple i nowe realia cenowe
Rozbicie głównej serii na aż cztery różne warianty to najpoważniejsza reorganizacja flagowej linii koreańskiego giganta od dwóch lat. Strategia ta znacząco różni się od ubiegłorocznych prób z cienkim modelem Edge, ponieważ teraz producent rozbudowuje gamę dostępnych produktów, zamiast ryzykownie wycofywać te już istniejące i lubiane.
Co z cenami? Wprowadzenie modelu Galaxy S27 Pro zauważalnie i trwale wpłynie na strukturę cenową całej serii. Biorąc pod uwagę realia polskiego rynku przy tegorocznej premierze serii S26 - gdzie bazowe modele odważnie startowały z poziomu 4599 zł, warianty Plus dobiły do bariery 5600 zł, a wycena topowego Ultra nie przekroczyła 6500 zł - nowy sprzęt z dopiskiem Pro naturalnie wpasuje się w sam środek tej stawki. Więc zakładam sklepowe ceny rzędu 5800-6200 zł.
Syndrom serii Note i odcinanie kuponów od renomy
Obserwując uważnie te technologiczne przetasowania, odnoszę bardzo silne wrażenie powtórki z burzliwej historii kultowej serii Galaxy Note. Tam również, w późniejszym etapie życia całej linii, wprowadzono sztuczne podziały na tańsze, zauważalnie uboższe warianty bazowe oraz niebotycznie droższe wersje z plusem lub dopiskiem Ultra. Ostatecznie takie podejście doprowadziło do rozmycia unikalnej tożsamości Note'a i jego całkowitego, cichego wchłonięcia przez serię S.
Teraz najdroższy model z portfolio powiela ten sam, niebezpieczny schemat - dzieli się swoimi najlepszymi funkcjami, traci ikoniczny rysik i na siłę tworzy sklonowany wariant Pro, co z perspektywy obserwatora wygląda na klasyczne, korporacyjne odcinanie kuponów od latami budowanej renomy.



















