REKLAMA

To (prawie) Galaxy S25, a jest tańszy. Galaxy A57 - recenzja

Producenci promują drogie flagowce, ale model Samsung Galaxy A57 skutecznie burzy ten mit, oferując jako średniak wrażenia, które jeszcze rok temu były zarezerwowane dla droższych modeli. Po co ci zeszłoroczny topowy model, gdy możesz mieć takiego średniaka?

Samsung wydał tani telefon. To (prawie) Galaxy S25
REKLAMA

Jeszcze nie tak dawno telefon za około 2500 zł był po prostu rozsądnym wyborem. Dziś to już niemal pełnoprawny smartfon klasy premium, tylko bez dopłaty za prestiż i "metal "ultra" w nazwie. I właśnie na tym polega cały paradoks współczesnego rynku: telefony nie podrożały tak bardzo, jak urosły nasze oczekiwania.

Chcemy ekranów jak we flagowcach, aparatów z AI, szybkiego ładowania, długiego wsparcia i płynności, która nie kończy się po pierwszym roku. A gdy dostajemy to wszystko w rozsądnej cenie, uznajemy, że to musi być kompromis. Tymczasem coraz częściej to po prostu najlepszy wybór dla większości z nas.

REKLAMA

Metal, szkło i ekran z wyższej półki

Samsung Galaxy A57 pokazuje ten mechanizm wyjątkowo dobrze, będąc w praktyce po prostu nieco tańszym Galaxy S25. I nie chodzi tu o wizualne podobieństwo, ale przede wszystkim o wrażenia z użytkowania oraz samą jakość wykonania.

Biorąc ten telefon do ręki, od razu czujesz chłód metalowej ramki oraz szkła na pleckach (chronione przez Gorilla Glass Victus+). Cała konstrukcja jest przy tym wyjatkowo smukła (6,9 mm grubości) i spełnia normę wodoszczelności IP68. Fakty: kiedyś takie materiały i certyfikaty były zarezerwowane dla modeli z wyższej półki.

Najważniejsze jest jednak to, że A57 ani nie wygląda, ani nie działa jak telefon na przeczekanie. Samsung dopracował front urządzenia, serwując nam dobry, 6,7-calowy ekran Super AMOLED. Wyświetlacz oferuje płynne odświeżanie 120 Hz, a jego szczytowa jasność dobija do solidnych 1900 nitów. 

Scrollowanie, oglądanie wideo czy czytanie wiadomości w ostrym słońcu wygląda tak dobrze, jak powinno w 2026 r. Kolory są nasycone, czerń absolutna, a kontrast po prostu rewelacyjny.

Wydajność i bateria: koniec z zadyszką

Do tego dochodzi płynność interfejsu, która nie pozostawia najmniejszego złudzenia - tutaj nikt nie oszczędzał na podzespołach. Pod maską Galaxy A57 pracuje nowy procesor Exynos 1680, wspierany przez 8 GB pamięci RAM.

Co ważne, inżynierowie Samsunga wreszcie zadbali o porządne odprowadzanie ciepła, powiększając komorę parową o 13 proc. W praktyce dostajesz telefon, który otwiera błyskawicznie otwiera aplikacje, przełącza się między nimi bez zadyszki i nie parzy w dłonie podczas grania. Po prostu nie każe na siebie czekać.

Na pokładzie nie zabrakło też solidnego zasilania. W tak smukłej obudowie udało się zmieścić baterię o pojemności 5000 mAh, która wspiera szybkie ładowanie o mocy 45 W.

Przy energooszczędnym procesorze oznacza to cały dzień bardzo intensywnej pracy lub nawet dwa dni spokojniejszego klikania. To ogromny komfort, który sprawia, że nie musisz nerwowo rozglądać się za gniazdkiem w połowie dnia.

Aparaty i AI, czyli wszystko, czego realnie potrzebujesz

Skoro to niemal flagowiec, to jak wypadają zdjęcia? Galaxy A57 odpowiada na to rozsądkiem: z tyłu znajdziemy główny aparat 50 MP z fizycznie powiększoną matrycą (1/1.56") i niezawodną stabilizacją optyczną (OIS). 

Galeria: 8 zdjęć
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Wspiera go sensowny obiektyw ultraszerokokątny o rozdzielczości 12 MP oraz coś, co nazywa się "makro 5 MP". Zdjęcia dzienne są ostre i pełne detali, ale to po zmroku nowy, większy sensor pokazuje pazur, wpuszczając do obiektywu znacznie więcej światła.

Prawdziwym gamechangerem jest tu jednak oprogramowanie. Telefon prosto z pudełka wita nas systemem Android 16 z nakładką One UI 8.5 oraz potężnym pakietem funkcji sztucznej inteligencji (Awesome Intelligence). 

Transkrypcja głosu na tekst, inteligentne usuwanie obiektów ze zdjęć czy fenomenalna funkcja Circle to Search (zakreśl, by wyszukać) - to wszystko tu jest i działa bez zarzutu. Co więcej, Samsung rzuca na stół potężną obietnicę: aż 6 lat aktualizacji systemu operacyjnego. Twój telefon będzie bezpieczny i powiedzmy że nowoczesny do 2032 r.

Galaxy A57 czy Galaxy S25? Różnice to dziś detale

Samsung Galaxu A57 i jego tańszy brat, A37

Porównanie z bazowym Galaxy S25 tylko wzmacnia wrażenie, że średnia półka zaczyna zachowywać się jak dawny flagowiec. Tak, S25 jest o kilometry szybszy w benchmarkach, jeszcze bardziej prestiżowy i ma te kilka dodatkowych smaczków (jak dedykowany teleobiektyw), które dobrze wyglądają w tabelce. Tyle że w zwykły dzień różnica nie jest aż tak dramatyczna, jak sugerowałaby to rynkowa cena obu modeli.

Przeglądanie sieci, komunikatory, zdjęcia z wakacji, nagrania 4K, Android Auto, mapy, muzyka, bankowość, social media - w tym wszystkim A57 robi robotę niezwykle podobną do S25. Flagowiec daje zauważalnie więcej luksusu, ale A57 daje w zasadzie bardzo podobny, fundamentalny komfort użytkowania. 

I właśnie dlatego nazwanie go tańszym S25 nie jest przesadą, tylko… technologicznym skrótem myślowym.

Bądźmy jednak całkowicie szczerzy: Galaxy S25 to po prostu lepszy, bezkompromisowy flagowiec. Różnice to nie tylko drobne detale, ale też czysta, brutalna wydajność.

S25 deklasuje średniaka w najbardziej wymagających scenariuszach, podczas długotrwałego obciążenia w grach czy przy kręceniu najwyższej jakości wideo z zaawansowaną stabilizacją. Oferuje też lepsze materiały, dedykowany teleobiektyw z przybliżeniem optycznym i całą tę flagową aurę, za którą Samsung słusznie każe sobie płacić. 

Jeśli szukasz sprzętu absolutnie topowego, S25 bezdyskusyjnie wygra to starcie. Jednak dla ogromnej większości z nas A57 to nadal genialny telefon od wszystkiego, czego naprawdę używa się na co dzień.

A jak w tym wszystkim odnajduje się Galaxy S25 FE? Wersja Fan Edition to od lat naturalny pomost między serią A i S. Wybierając S25 FE, dopłacasz przede wszystkim do pełnoprawnego, flagowego procesora (często wprost zapożyczonego z linii S), teleobiektywu z prawdziwym zoomem optycznym oraz bezprzewodowego ładowania, którego w A57 niestety wciąż mocno brakuje.

Z drugiej strony, A57 zaraz będzie kusił niższą ceną (obecnie S25 FE z polskiej, nie europejskiej, dystrybucji kosztuje 2799 zł) i często zaoferuje dłuższy czas pracy na baterii dzięki bardziej energooszczędnemu układowi. 

Jeśli ładowanie indukcyjne i duże zbliżenia optyczne nie są na szczycie twojej listy priorytetów, dopłata do S25 FE może okazać się po prostu niepotrzebnym wydatkiem.

Nowa definicja opłacalności

I właśnie dlatego A57 jest dziś tak mocnym produktem. Nie dlatego, że próbuje nieudolnie udawać topowy model, ale dlatego, że zbliżył się do niego na tyle, iż różnice w codziennym użytkowaniu przestały mieć znaczenie dla typowego konsumenta. 

Jeszcze niedawno taki telefon miałby jedną wielką wadę: to tylko średniak. Dzisiaj to raczej komplement, bo średniak oznacza już sprzęt kompletny, świetnie wykonany z metalu i szkła, dopracowany fotograficznie i długowieczny systemowo.

Samsung Galaxy A57 startuje w Polsce od 2309 zł za wersję 8/128 GB, a wariant 8/256 GB kosztuje 2569 zł. To wyraźnie mniej niż za S25, ale wciąż nie jest to cena jtypowego budżetowca. To kwota, która idealnie pasuje do urządzenia oferującego ekran, obudowę i funkcje bliższe klasie premium niż klasycznej średniej półce.

REKLAMA

Dostajesz tu najnowsze oprogramowanie z AI, niezły ekran AMOLED 120 Hz, solidny aparat z optyczną stabilizacją, potężną baterię i obudowę, która absolutnie nie krzyczy "oszczędność". To już nie jest sprzęt z kategorii może wystarczy. To sprzęt z kategorii wystarczy w zupełności. A jeśli coś działa tak dobrze za dużo niższą cenę, to trudno nie nazwać tego po prostu mądrym zakupem.

Biorąc pod uwagę ten stosunek jakości do ceny, Galaxy A57 to murowany hit w ofertach operatorów, który będzie masowo dobierany przy przedłużaniu abonamentu. W tym sensie jest to bez wątpienia jeden z najciekawszych telefonów tego roku.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-19T06:45:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-18T17:27:52+02:00
Aktualizacja: 2026-04-18T16:45:55+02:00
Aktualizacja: 2026-04-18T16:45:39+02:00
Aktualizacja: 2026-04-18T16:24:17+02:00
Aktualizacja: 2026-04-18T16:20:54+02:00
Aktualizacja: 2026-04-18T16:13:24+02:00
Aktualizacja: 2026-04-18T08:15:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-18T08:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-18T07:15:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-18T07:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-18T06:45:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA