Polskie miasto kupiło sobie las. Tanio nie było, ale i tak warto
Polskie miasta coraz bardziej się zalesiają – Kraków nie chce zostać w tyle, tylko napędza rywalizację. Pomoże w tym nowa inwestycja. Wyjątkowo pewna.

W ramach prowadzonych negocjacji cenowych rozległy obszar 13 ha zakupiony został za kwotę 997 tys. zł – relacjonuje na swoich stronach Kraków. Nabyte od prywatnego inwestora działki to "w przeważającej części użytek leśny". W niewielkim zakresie obejmują inne użytki porośnięte drzewostanem, które w przyszłości mogą zostać formalnie przeklasyfikowane na las – opisuje miasto.
Na terenie dominują graby w wieku ok. 70 lat, a także jawory, lipy i dęby, które razem tworzą "zróżnicowany i atrakcyjny krajobraz leśny", jak zachwala Kraków.

fot. Jan Graczyński / krakow.pl
Zakup nowych działek pozwala na dopełnienie oraz powiększenie kompleksu publicznie dostępnych terenów leśnych, co ma istotne znaczenie dla poprawy jakości życia mieszkańców. Lasy w mieście pełnią kluczową rolę – wpływają na poprawę jakości powietrza, regulują mikroklimat, retencjonują wodę oraz stanowią przestrzeń wypoczynku i kontaktu z naturą – przypomina miasto na swojej stronie.
Dzięki inwestycji w przyszłości możliwe będzie powiększenie Parku Barycz. Póki co miasto jest na etapie wykonywania analiz przyrodniczych – botanicznej, zoologicznej, gleboznawczej, hydrologicznej oraz geomorfologicznej.
W Krakowie liczą, że teren stanie się kolejnym miejscem służącym "zarówno ochronie bioróżnorodności, jak i edukacji ekologicznej oraz rekreacji mieszkańców".
Miasta stają się coraz bardziej… leśne
Może się to wydawać nieco zaskakujące, bo każdy z nas pewnie zetknął się z przykładami sugerującymi, że miejska zieleń ma raczej pod górę niż z górki. Tymczasem liczby nie kłamią. Jak wynika z analizy portalu GetHome.pl na podstawie danych Geoportal.gov.pl, o której pod koniec marca pisał Serwis Samorządowy PAP, polskie miasta zwiększają powierzchnię lasów.
Największy przyrost powierzchni lasów odnotował Wrocław, gdzie ich powierzchnia wzrosła o 807 ha, czyli aż o 54 proc. – z ok. 1,5 tys. ha w 2020 roku do blisko 2,3 tys. ha w 2025 roku. Wzrostem chwalić może się też Poznań (o ok. 500 ha, czyli o 15 proc.) i właśnie Kraków, gdzie zdobyto ok. 250 ha. Przekłada się to na wzrost o 18 proc. Autorzy raportu zaznaczyli, że nikt nie poszedł na skróty i to poszerzanie możliwe było bez zmian granic administracyjnych miast.
Nawet w stolicy "mimo intensywnego rozwoju" powierzchnia lasów wzrosła o 13 ha i wynosi obecnie blisko 8 tys. ha. Udział lasów w powierzchni Warszawy wynosi 15 proc.
Pod tym względem palmę pierwszeństwa dzierży Zielona Góry – nazwa nie kłamie, lasy zajmują tam 55 proc. obszaru, zieleni faktycznie nie brakuje. Na drugim miejscu są Katowice z wynikiem 42 proc.
Lasy i... mikrolasy. Tak zazieleniają się miasta
W Katowicach nikt nie chce spoczywać na laurach. Pochwały pochwałami, ale trzeba dalej świecić przykładem, a nie zadowalać się już osiągniętymi rezultatami. Ostatnio miasto chwaliło się stawianiem na mikrolasy. Tworzone są w oparciu o metodę Miyawaki. To, jak opisywano na Górnym Śląsku, "innowacyjna technika zalesiania", która robi furorę na całym świecie.
Spodobała się też w Katowicach, bo jest szansą na to, aby nawet niewielkie tereny zostały przekształcone w "gęste, bioróżnorodne i szybko rosnące ekosystemy". Dowodem na to ma być katowicki rynek, gdzie mikrolas został zasadzony w miejscu zielonego skwerku pod koniec marca.
- Dzięki współpracy z Fundacją One More Tree zakładamy mikrolas w samym centrum naszego miasta, jednak planujemy, by takie zielone enklawy powstały w każdej katowickiej dzielnicy – ogłaszał pod koniec marca Marcin Krupa, prezydent Katowic.
Włodarz Katowic podkreślił, że każde kolejne nasadzenie zieleni zrealizowane w przestrzeni miejskiej to inwestycja w zdrowie mieszkańców i bardziej odporne na zmiany klimatu miasto.
W powstających mikrolasach sadzonki umieszcza się bardzo blisko siebie - na metr kwadratowy przypada od 3 do nawet 5 roślin. W każdym z katowickich mikrolasów znajdzie się ok. 700 drzew. Jak wyjaśniało miasto, takie zagęszczenie naśladuje naturalne warunki panujące w dzikich lasach.
- Rośliny konkurują o światło i przestrzeń, co stymuluje ich szybki wzrost oraz rozwój systemów korzeniowych. Dzięki temu w stosunkowo krótkim czasie powstaje wielowarstwowy, stabilny i coraz bardziej samodzielny ekosystem – wyjaśniał Mieczysław Wołosz, dyrektor Zakładu Zieleni Miejskiej w Katowicach.
W katowickich mikrolasach wykorzystano rodzime gatunki drzew, najlepiej przystosowane do lokalnych warunków klimatycznych i glebowych. Wśród drzew liściastych to brzozy, dęby, klony, lipy oraz graby. Nasadzenia uzupełniają także gatunki iglaste – modrzew europejski i sosna czarna.
Zwrócono również uwagę, że powstające zielone enklawy w miejskich przestrzeniach będą schronieniem dla wielu gatunków owadów, ptaków i drobnych organizmów, które "w zurbanizowanej przestrzeni coraz trudniej znajdują miejsce do życia".
Mikrolasy sprawdzają się też w innych polskich miastach, m.in. w Gdańsku czy Wrocławiu. W rozmowie z wroclaw.pl dr Kasper Jakubowski, projektant wrocławskiego mikrolasu, tłumaczył, że mikrolasy sadzi się w miejscach problematycznych: przesuszonych miejskich glebach, gruzowiskach czy dawnych parkingach.
- Takie mikrointerwencje dobrze sprawdzają się na niewielkich powierzchniach, skrawkach terenu, przy nowych budynkach, gdzie nie chcemy instalować nawodnienia - wyjaśniał.
Mikrolas już w trzecim roku staje się "samograjem" i nie wymaga wielu zabiegów.
Musimy się w miastach przesunąć i zostawić więcej miejsca dla dzikiej przyrody obok trawników, klombów i rabat. Nic na tym nie stracimy, a tyle możemy zyskać - przekonywał dr Kasper Jakubowski.
Jak widać działać można na wiele sposobów – odkupując tereny i udostępniając je mieszkańcom, jak i wykorzystywać nawet niedużą przestrzeń w samym centrum czy innych częściach miasta, które nagle może stać się niemalże dzika. Wystarczą tylko chęci, by stawiać na zieleń.
Zdjęcie główne: Jan Graczyński / krakow.pl



















