REKLAMA

Tylko koni żal. Będą ciągle wjeżdżać na Morskie Oko

Miało być inaczej, tymczasem konie będą jeździć z ludźmi na Morskie Oko.

konie
REKLAMA

Tatrzański Park Narodowy przekazał PAP, że na majówkę jeszcze nie zostaną wprowadzone zmiany w transporcie do Morskiego Oka. Oznacza to, że konie pozostaną na trasie.

REKLAMA

Jak wyjaśniono, system 20 elektrycznych busów jest nadal w przygotowaniu i zależy od decyzji finansowych. Na trasie mają kursować zaprzęgi konne oraz cztery elektryki.

A przynajmniej taki jest plan, który może się jeszcze zmienić. TPN chce, żeby cztery elektryki wyjechały w okresie majówki, ale ich uruchomienie ma być możliwe dopiero po "spełnieniu warunków formalnych oraz ustąpieniu zimowych warunków na drodze do Morskiego Oka".

REKLAMA

Od nowego roku wszystko miało wyglądać inaczej. Miało…

W teorii od 1 stycznia 2026 r. konie miały kursować wyłącznie na skróconym odcinku, mierzącym 2,8 km, a dalej turystów zabierałyby elektryczne busy. Tyle że TPN nie miał wystarczającej liczby pojazdów.

- Skrócenie trasy zaprzęgów miało nastąpić równolegle z uruchomieniem dodatkowych busów, których obsługę mieli przejąć fiakrzy jako formę rekompensaty. Ponieważ flota nie została jeszcze uzupełniona, a obecne pojazdy są wyłączone zimą, wdrożenie zmian zostało przesunięte – wyjaśniał w rozmowie z tvn24.pl dyrektor TPN Szymon Ziobrowski.

REKLAMA

Prawie połowa XXI wieku, środek Europy, koń wciąż ciągnie furmanki, pozostając ważnym środkiem transportu… Nie elementem kulturowym - np. jak w Kościeliskiej, gdzie niewielkie bryczki, swym wyglądem odwołujące się do tradycyjnych wozów z Podhala, a nie wielkie przerobione wozy drabiniaste, wożą turystów po dolinie – komentował wówczas na swoim facebookowym profilu Marcin Kijowski, przewodnik tatrzański.

REKLAMA

Petycję w sprawie natychmiastowej likwidacji transportu konnego na trasie do Morskiego Oka podpisało już ponad 81 tys. osób. " Sprawa koni z Morskiego Oka budzi społeczne oburzenie w kontekście moralno-etycznym", piszą jej autorzy, dodając, że "rzadko mamy do czynienia z tak jawnym lekceważeniem podstawowych wartości humanitarnych i etycznych w imię korzyści materialnych".

REKLAMA

Podobna petycja powstała w Krakowie, gdzie konie również wożą turystów po starym mieście. Krakowskie Stowarzyszenie Obrony Zwierząt domaga się dorożek elektrycznych, które mogłyby zastąpić konie. Podkreślono, że podobne rozwiązanie wprowadzono w wielu innych europejskich miastach.

REKLAMA

- W miesiącach letnich konie zmuszane są do pracy w upałach, co naraża je na udary i zasłabnięcia, a według obowiązujących w mieście regulacji można je eksploatować przez 12 godzin bez żadnych przerw na odpoczynek. Niezależnie od pogody dochodzi również do wypadków komunikacyjnych z udziałem koni dorożkarskich, które są groźne także dla mieszkańców i turystów, bowiem zdarzało się już, że spłoszone ulicznym hałasem konie taranowały np. ogródki kawiarniane, powodując poważne obrażenia wśród gości albo łamały nogi i żebra przypadkowym przechodniom – argumentowało stowarzyszenie.

Zdjęcie główne:: Canva Pro; Tatrzański Park Narodowy

Adam Bednarek
Redaktor
REKLAMA
REKLAMA