REKLAMA

Tani głośnik z IKEA to hit. Gadżet, o który w ogóle nie trzeba dbać

IKEA VAPPEBY to dokładnie ten typ gadżetu, który kupujesz raz „przy okazji” kupowania klopsików i nagle orientujesz się, że używasz go codziennie. Kosztuje śmieszne pieniądze, a swoją praktycznością zawstydza znacznie droższe głośniki Bluetooth.

Tani hit z IKEA. O ten gadżet w ogóle nie trzeba dbać
REKLAMA

Za zaledwie 49 złotych dostajesz malutki, całkowicie wodoodporny głośnik Bluetooth z deklarowanym czasem pracy do 80 godzin przy połowie głośności. 

To sprzęt, który spokojnie da się wrzucić na dno plecaka, przypiąć do torby podróżnej i na długi czas zapomnieć, że w ogóle go nosisz.

REKLAMA

Przypominasz sobie o nim dopiero w momencie, kiedy faktycznie potrzebujesz dźwięku w terenie, podczas śpiewania pod prysznicem czy gotowania w kuchni. To niesamowicie niepozorny gadżet, który z czasem staje się obowiązkowym elementem twojego codziennego ekwipunku.

Konstrukcja przypominająca duży brelok

Konstrukcyjnie mamy tu do czynienia z bardzo prostym, wręcz uczciwym urządzeniem, które nie udaje czegoś, czym nie jest. Kompaktowa bryła ma zaledwie 8 cm wysokości, 6 cm długości i 8 cm szerokości, a całość waży około 200 gramów razem z opakowaniem. W efekcie, trzymając go w ręce lub mając go zawieszonego na torbie, czuć go bardziej jak nieco przerośnięty brelok niż pełnoprawny głośnik mobilny.

Sama obudowa została wykonana z solidnego tworzywa ABS, front przykrywa estetyczna, perforowana maskownica, a z boku wychodzi tekstylny uchwyt z poliestru. Ten mały pasek aż prosi się, żeby przyczepić go do górskiego plecaka, szlufki w spodniach czy paska od torby miejskiej. Do tego dochodzi prosty, silikonowy przycisk sterujący. 

Co ważne, głośnik występuje w kilku wariantach kolorystycznych - IKEA oferuje wersje między innymi białą, niebieską, czarną czy różową. Dzięki temu można go dobrać znacznie bardziej lifestylowo i dopasować do własnego stylu, uciekając od typowych, nudnych, czarnych kostek audio.

Certyfikat IP67: zagra w lesie i pod prysznicem

Największy atut modelu VAPPEBY to jego odporność i fakt, że naprawdę nie trzeba się z nim obchodzić jak z jajkiem. Głośnik dumnie spełnia rygorystyczną normę IP67. Oznacza to jego pełną pyłoszczelność oraz bezpieczną odporność na zanurzenie w wodzie na głębokość do 1 metra przez maksymalnie 30 minut. 

Bez najmniejszego stresu można go więc brać na piaszczystą plażę, do gęstego lasu, w góry, pod prysznic czy po prostu trzymać obok chlapiącego zlewu w kuchni.

Sama IKEA wprost deklaruje w swoich materiałach, że można go bez obaw wrzucić do wody i absolutnie nic mu się nie stanie. To nie jest więc delikatny, biurowy głośniczek, ale faktycznie rasowy outdoorowy i łazienkowy towarzysz, który zniesie w podróży naprawdę sporo.

Bateria na 80 godzin to absolutny kosmos

Wbudowana bateria to najważniejszy ficzer tego taniego modelu. IKEA deklaruje do 80 godzin ciągłego grania przy 50 proc. głośności. Szczerze? To jest kosmos. Przy tak śmiesznie niskiej cenie to wynik dosłownie z kosmosu na tle bezpośredniej konkurencji, która zwykle w tym budżecie kończy swój żywot na skromnych 12-25 godzinach. Realnie u mnie dobił do ok. 70 godz., ale przy nieco wyższej głośności. Także ogromny plus za to.

W codziennej praktyce oznacza to, że przy typowym, mieszanym korzystaniu - trochę cichego grania w domu, trochę na pełnych obrotach w plenerze, trochę podcastów pod prysznicem - naprawdę można mówić o całych tygodniach użytkowania na jednym ładowaniu, o ile oczywiście nie ciśniesz go non-stop na maksymalnej głośności. 

To właśnie ten fantastyczny typ sprzętu, który ładujesz raz, potem zabierasz w góry, na długi weekend, na kilka wypadów za miasto i dopiero po bardzo długim czasie łapiesz się na myśli: „chyba wypadałoby go w końcu podłączyć do prądu”.

Dźwięk, który robi robotę i opcja parowania stereo

Brzmieniowo malutki VAPPEBY wpisuje się w gatunek urządzeń określanych mianem „zadziwiająco sensowny jak na swoje gabaryty”. Choć sam producent nie chwali się szczegółową i rozbudowaną konstrukcją akustyczną w oficjalnej specyfikacji na stronie, mamy tutaj moc rzędu 5 W i czysty, zaskakująco mocne brzmienie jak na tak małą obudowę.

Głośnik gra o wiele lepiej, niż mogłaby to sugerować jego metka - i nieironicznie jest to szokująco dobry deal pod audio w swojej klasie sprzętowej, z dźwiękiem zdecydowanie wybijającym się ponad typową, tanią i pierdząca kostkę z bazaru. 

W realnym użyciu oznacza to tyle, że bez problemu ogarnie on twoje ulubione podcasty, filmiki na YouTube, spokojną muzykę w tle podczas pracy i wieczorne granie w namiocie czy małym pokoju hotelowym. Oczywiście, nie będzie to sprzęt, który rozkręci imprezę na pół osiedla i wprawi w drżenie szyby, ale przecież dokładnie tego nikt by po nim w tej cenie nie oczekiwał.

Fajną i bardzo praktyczną funkcją ukrytą w oprogramowaniu jest możliwość łatwego sparowania dwóch identycznych modeli VAPPEBY i uzyskania w ten sposób pełnego, szerokiego stereo.

Totalna prostota i kilka haczyków do przełknięcia

Jeśli chodzi o łączność i samą obsługę, filozofia Szwedów jest tutaj do bólu prosta. To ma po prostu działać po wyjęciu z pudełka, a nie udawać skomplikowany, smart sprzęt. 

Parujesz głośnik przez standardowy Bluetooth ze swoim telefonem, laptopem lub dowolnym innym urządzeniem i po prostu odtwarzasz muzykę. Nie uświadczysz tu żadnych dedykowanych aplikacji, zakładania kont, nużących kreatorów konfiguracji czy konieczności przekopywania się przez zaawansowane ustawienia.

Ładowanie odbywa się przez popularny i uniwersalny port USB-C, co w dzisiejszych czasach jest ogromnym plusem. Nie trzeba szukać żadnych egzotycznych, starych kabli, a wiele osób i tak ma już w domu standardowe zasilacze o parametrach 5 V / 1 A lub mocniejsze, czyli dokładnie takie, jakie IKEA rekomenduje do tego modelu.

Głośnik ma tylko jeden, pojedynczy przycisk pełniący zintegrowaną funkcję włącznika oraz play/pauza, a głośności nie da się w żaden sposób regulować z poziomu samego głośnika, tylko wyłącznie z poziomu podłączonego telefonu. Ot, to kompromis wynikający z dążenia do absolutnej prostoty obsługi.

Jest też kilka innych drobiazgów, o których po prostu warto wiedzieć przed zakupem:

  • Niewymienna bateria: po kilku latach intensywnego użytkowania, jeśli wbudowane ogniwo ulegnie naturalnemu zużyciu, głośnik raczej ląduje w recyklingu niż w serwisie naprawczym - to niestety typowa i smutna historia dla tej klasy budżetowego sprzętu.
  • Brak kabla w pudełku: w zestawie nie dostajesz absolutnie nic poza samym głośnikiem. Nie ma tam ani kabla USB-C, ani zasilacza sieciowego. Jeśli ktoś nie siedzi w elektronice na co dzień, może się po otwarciu pudełka delikatnie zdziwić. Oczywiście, IKEA chętnie sprzedaje swój dedykowany kabelek SITTBRUNN, ale robi to w osobnej cenie na innym dziale.
  • Brak funkcji smart: nie ma tu żadnej aplikacji mobilnej, wbudowanego equalizera, różnych trybów dźwięku ani obsługi asystentów głosowych. To naprawdę do bólu prosty głośnik, który gra dokładnie to, co dostanie po module Bluetooth, i absolutnie nic więcej.

Werdykt: mały sprzęt z ogromnym sensem

W praktyce, chociażby na wyjeździe w góry, malutki VAPPEBY robi dokładnie to, czego można by od niego oczekiwać. Może radośnie dyndać na twojej torbie, zupełnie nie wadzić i nie ciążyć, a jednocześnie masz z tyłu głowy świadomość, że w razie postoju, noclegu pod dachem czy siedzenia przy ognisku po prostu odpalasz Spotify i masz świetne tło muzyczne bez kombinowania z dużo większym i cięższym sprzętem.

Taki luźny sposób użytkowania idealnie wpisuje się w jego specyfikę: bierzesz go rano do łazienki, potem wrzucasz od niechcenia do plecaka, następnie zabierasz na działkę i absolutnie nie myślisz o poziomie naładowania, złej pogodzie, pyle czy tym, czy cokolwiek mu się stanie, jeśli przypadkiem wyląduje w mokrej trawie.

W szerszym kontekście całego rynku audio, ten mały głośnik z sieciówki jest ciekawym przypadkiem. Skutecznie łączy ultraniską cenę z kilkoma flagowymi parametrami, które normalnie zarezerwowane są dla dużo droższych konstrukcji. Mowa tu przede wszystkim o monstrualnym czasie pracy na baterii i pełnym certyfikacie IP67. 

REKLAMA

Szczerze? Stawiam go obok głośników od JBL-a czy Ankera. Choć pod kątem jakości dźwięku oczywiście nie zawsze wygrywa z nimi na każdym polu, to jednak sam fakt, że za ułamek ich ceny dostajesz coś, co realnie i bezproblemowo robi robotę, jest absolutnie nie do zignorowania.

Do tego dochodzi to znane, bardzo skandynawskie podejście do designu: zero kiczowatych świecidełek, zero agresywnych, gamingowych akcentów, to po prostu mały, przyjazny klocek, który ma być niezawodnym sprzętem użytkowym, a nie centrum uwagi całego otoczenia.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-04T09:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-04T08:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-04T07:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-03T21:31:45+02:00
Aktualizacja: 2026-04-03T19:08:34+02:00
Aktualizacja: 2026-04-03T18:42:39+02:00
Aktualizacja: 2026-04-03T17:24:49+02:00
Aktualizacja: 2026-04-03T16:13:56+02:00
Aktualizacja: 2026-04-03T15:33:41+02:00
Aktualizacja: 2026-04-03T15:24:19+02:00
Aktualizacja: 2026-04-03T14:45:03+02:00
Aktualizacja: 2026-04-03T14:26:14+02:00
Aktualizacja: 2026-04-03T13:53:13+02:00
Aktualizacja: 2026-04-03T13:28:23+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA