Dynamiczne ceny gier PlayStation już w Polsce. Pytamy, czy to legalne
Pierwsi polscy gracze zauważyli działanie dynamicznego systemu cen w PS Store - cyfrowym sklepie z grami dla konsol PlayStation. Postanowiliśmy spytać prawnika, czy to w ogóle legalne.

Dynamiczne ceny to kolejny z cudów technologicznego turbo-kapitalizmu, wysysającego nasze środki do życia. System polegający na zmiennych cenach, błyskawicznie reagujących na zależność podaży i popytu, trafił do nas głównie z USA. Tam dynamicznie rosną np. ceny biletów na koncerty, w zależności od zainteresowania wydarzeniem. W ten sposób firmy maksymalizują przychody, wyciągając więcej od skłonnych płacić ekstra.
W Polsce dynamiczne ceny także są już powszechne, chociaż nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. Weźmy takiego Ubera. Jeśli szukamy przejazdu zaraz po wielkim wydarzeniu kulturalnym albo podczas ulewy, cena od razu rośnie. Podobnie działają u nas systemy odpowiedzialne za ceny biletów lotniczych, tańczące w rytm podaży, popytu oraz zmiennych czynników dodatkowych, jak sezon urlopowy.
Teraz dynamiczne ceny po cichu wprowadza PlayStation. Także w Polsce.
Internauci już wcześniej informowali, że odnotowywali zmiany cen cyfrowych gier w PS Store po tym, jak logowali się na konto. Dotyczyło to jednak użytkowników na Zachodzie, głównie z USA. Niestety, nowe rozwiązanie jest testowane również na graczach w Polsce. Rodzimi posiadacze konsol PlayStation dostrzegli zmienne ceny na przykładzie opłacalnego pakietu gier Metro.
Polska cena kolekcji Metro Saga Bundle to aktualnie promocyjne 26,90 zł. Kapitalna stawka za naprawdę dobre gry. Niestety, przynajmniej dla części użytkowników kwota za zestaw wzrasta do 40,35 zł podczas logowania i próby zakupu. Polscy gracze zauważyli to zjawisko na platformie X, dzieląc się zrzutami ekranu potwierdzającymi istnienie mechanizmu.
Co ciekawe, samo Sony nigdy nie odniosło się do dynamicznego systemu gier wprowadzanego do PS Store. Za to zdaniem zagranicznych graczy rozwiązanie jest wdrażane na zasadzie testów A/B. Część graczy widzi dynamiczne podwyżki, a część nie. Zapewne w ten sposób Sony bada skłonność do kontynuowania zakupu po zobaczeniu nowej, wyższej ceny.
Powstaje kluczowe pytanie: czy to właściwie legalne?
Gdybyśmy robili zakupy w markecie, wzięli ze sklepowej półki tuzin jaj za 15 złotych, a przy kasie musieli zapłacić za nie 30 złotych, czylibyśmy się nabijani w butelkę. Dlatego internauci oznaczają Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, domagając się reakcji uprawnionego organu wobec metod sprzedażowych Sony. Czy zasadnie? O całą sytuację spytałem Jakuba Kralkę – prawnika, założyciela Bezprawnika i specjalistę od nowych technologii:
W przypadku nowych technologii bardzo często jest tak, że coś uchodzi za legalne, dopóki jakiś urząd - lub, co bardziej właściwe - sąd nie powie wprost, że dana praktyka jest nielegalna. W mojej prywatnej ocenie - tak właśnie powinien powiedzieć UOKiK, a następnie jakiś sąd. No bo spójrzmy, co my tu mamy: zupełnie nowe mechanizmy, o których Sony nigdzie nie informuje i przed którymi nie ostrzega (a jeśli już je stosuje - powinno - co też od razu nie przesądza jednoznacznie o legalności), ani w swoim regulaminie, ani w polityce - tak, tak - prywatności.
Jeśli taki system istnieje w rzeczywistości, to wykłada się nawet na tak najdrobniejszych szczegółach jak niedopełnienie prowizorycznego obowiązku poinformowania o najniższej cenie na przestrzeni ostatnich 30 dni - bo zakładam, że użytkownik B widzi, że najniższa cena nie wynosiła 26,90 zł, tylko 40,35 zł. Oczywiście poruszamy się tu w pewnym polu plotek w środowisku gamingowym, ja sam nie spotkałem jeszcze tego mechanizmu, ale będzie bardzo trudno wprowadzić Sony taki mechanizm ustalania cen (np. na bazie preferencji gatunkowej danego gracza), by udało się to długofalowo utrzymać jako dozwoloną praktykę rynkową.
W prawie polskim oraz unijnym ceny dynamiczne są dozwolone, o ile zmiana jest oparta na regułach rynkowych takich jak podaż i popyt (ceny biletów) czy uniwersalnych prawidłach, jak pogoda albo pora dnia (Uber). Sytuacja komplikuje się w przypadku cen profilowanych pod konkretnego użytkownika. Na przykład wtedy, kiedy algorytm wie, że jest on dosyć majętny. W świetle obowiązującego prawa sprzedawca ma obowiązek poinformować o takim profilowaniu klienta, z kolei sam klient musi posiadać możliwość odmowy profilowania.



















