REKLAMA

W Otomoto bot poszuka ci auta. Chciał mi wcisnąć Poloneza

ChatGPT zyskał nową funkcję wyszukiwania samochodów używanych, co może zmienić dotychczasowy proces przeglądania ofert. Sprawdziliśmy, jak wirtualny asystent radzi sobie z polskim rynkiem.

W Otomoto bot poszuka ci auta. Chciał mi wcisnąć Poloneza
REKLAMA

Obecność zewnętrznych usług w oknie ChatGPT to efekt rozwoju tej platformy. Twórcy udostępnili deweloperom możliwość budowania dedykowanych agentów, które można swobodnie integrować z potężnymi, zewnętrznymi bazami danych.

Dzięki temu rozwiązaniu nie musimy opuszczać znanego interfejsu czatu, aby korzystać ze specjalistycznych narzędzi podczas codziennych konwersacji. W efekcie powstaje spójne środowisko, w którym załatwimy wiele spraw z poziomu jednej zakładki w przeglądarce. I do tego środowiska dołączyło OTOMOTO. Serio. Portal z ogłoszeniami samochodowymi.

REKLAMA

Otomoto ma AutoGPT. O co chodzi?

Grupa OLX postanowiła wykorzystać tę architekturę, nawiązując współpracę z inżynierami z OpenAI. Na bazie tej kooperacji stworzono konwersacyjnego asystenta, który ma stały dostęp do ogromnych zasobów polskiej platformy ogłoszeniowej.

Cały proces poszukiwań odbywa się tu w formie naturalnego dialogu, co ma obniżyć próg wejścia dla osób, które rzadziej i mniej biegle korzystają z funkcji serwisów aukcyjnych

W przeciwieństwie do standardowych modeli językowych, które czerpią wiedzę po prostu z ogólnodostępnych zasobów sieci, AutoGPT bazuje na wewnętrznych informacjach. Model ten został szczegółowo przeszkolony na obszernej bazie obejmującej miliony zweryfikowanych oraz historycznych ogłoszeń motoryzacyjnych.

Pozyskane w ten sposób dane uwzględniają rynkowe trendy wartości rezydualnej poszczególnych modeli oraz zauważalne, regionalne różnice w cenach używanych pojazdów. Sztuczna inteligencja przeanalizowała również typowe zachowania kupujących i statystyki dotyczące wiarygodności autoryzowanych dealerów. Taki zasób informacji daje botowi solidną przewagę nad klasycznymi wyszukiwarkami.

W codziennej praktyce oznacza to prawie całkowite zastąpienie tradycyjnego, wielostopniowego menu filtrów zwykłą, tekstową rozmową z maszyną. W teorii, zamiast mozolnie i ręcznie zaznaczać przedziały cenowe, typy nadwozia czy rodzaj paliwa, możesz po prostu napisać, że szukasz oszczędnego auta do miasta z niskim przebiegiem.

Asystent samodzielnie dopyta o brakujące priorytety, a następnie wygeneruje spersonalizowaną listę. Przedstawione zestawienie jest od razu uzupełnione o analityczne wnioski dotyczące historii konkretnych egzemplarzy oraz ich wyceny względem rynkowej średniej. Z oficjalnych danych firmy wynika, że proces ten skraca czas poszukiwań o około jedną piątą. A jak to wygląda w praktyce?

Test 1: Pułapki na rynku Mazdy MX-5

Musiałem sprawdzić na własnej skórze, jak to wdrażane rozwiązanie radzi sobie w zderzeniu z trudnymi, polskimi realiami rynku aut używanych. Technologia wydaje się obiecująca, ale głównym problemem zawsze pozostaje czynnik ludzki.

Mam tu na myśli domorosłych handlarzy oraz prywatnych sprzedających, którzy zaskakująco często pomijają kluczowe parametry techniczne lub celowo wprowadzają w błąd, próbując ukryć wady. Taki chaos informacyjny to dla uporządkowanego algorytmu prawdziwe pole minowe.

Na pierwszy ogień moich testów poszła specyficzna Mazda MX-5 ND (ND2 lub ND3, czyli pierwsze i drugie odświeżenie - tę informacje podałem w trzeciej odpowiedzi, aby najpierw wyczuć czatbota) pochodząca z polskiego salonu. Ten lekki roadster to mój prywatny motoryzacyjny konik, więc dobrze znam pułapki związane z procesem jego zakupu.

Polska baza ofert dla tego modelu jest mocno nasycona autami powypadkowymi masowo sprowadzanymi ze Stanów Zjednoczonych. Algorytm musiał zatem nie tylko znaleźć odpowiednie auto, ale też umiejętnie odsiać propozycje obarczone dużą wadą techniczną.

Początkowo zintegrowany z bazą ChatGPT miał z tym spory problem. Już w drugiej wygenerowanej odpowiedzi zaczął mi pokazywać wysłużone modele znacznie starszych generacji.

Zabrakło mu domyślnej dedukcji, aby skupić się na nowszych rocznikach oferowanych w wyższym przedziale cenowym. Dopiero gdy stanowczo doprecyzowałem poszukiwany rocznik oraz wymaganą wersję silnikową, bot zauważalnie poprawił swoje działanie i wszedł na realny pułap cenowy.

Niestety, nawet po ręcznym nałożeniu ścisłego filtra na auta wyłącznie krajowe, wirtualny asystent przepuścił kilka propozycji z USA. Wynikało to najpewniej z faktu, że sprytni sprzedawcy błędnie oznaczyli te pojazdy w systemie Otomoto jako samochody z polskich salonów. Sporym plusem w tej sytuacji było jednak to, że sztuczna inteligencja potrafiła mnie przed tym zjawiskiem z wyprzedzeniem ostrzec.

Galeria: 3 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Bot przytomnie zasugerował mi samodzielną weryfikację numeru VIN każdego egzemplarza i doradził sprawdzanie, czy ciąg znaków nadwozia zaczyna się od liter typowych dla rynku europejskiego.

Ocena za to zadanie? Akceptowalna. Bot dostarczył garść przydatnej wiedzy o cenach, ale wymagał twardego naprowadzania na właściwe tory.

Test 2: Sportowy kompakt do 130 tysięcy złotych

Moja druga zaplanowana próba miała już nieco luźniejsze ramy. Poprosiłem asystenta o znalezienie bezawaryjnego auta o sportowym charakterze, pochodzącego z polskiego salonu, wyprodukowanego maksymalnie do 2020 r., w budżecie wynoszącym 130 tysięcy złotych. Takie zauważalnie szersze kryteria wyszukiwania dawały mi uzasadnioną nadzieję na lepszą rynkową podaż i ciekawsze wyniki.

Galeria: 2 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Ku mojemu zadowoleniu, ChatGPT poradził sobie z tym zadaniem sprawniej. W przejrzysty sposób wylistował kilka rozsądnych propozycji, dzieląc je na logiczne segmenty rynkowe. Znalazły się tam popularne hot hatche w postaci Golfa GTI oraz Hyundaia i30 N, a także propozycje dla fanów klasycznych rozwiązań, jak tylnonapędowa Toyota GT86.

Zauważyłem przy tym zmianę w taktyce działania bota. Zamiast podawać mi bezpośrednie linki do pojedynczych ogłoszeń, wygenerował dla mnie specjalne, zbiorcze linki do wyszukiwań na platformie Otomoto. Zawierały one już automatycznie nałożone filtry cenowe, wybraną markę - ale bez parametru kraju pochodzenia.

Asystent przyznał szczerze, że automatyczne wyciąganie pojedynczych ofert bywa zawodne z powodu powszechnego bałaganu w opisach tworzonych przez sprzedawców.

Z tego zadania wirtualny bot wywiązał się naprawdę nieźle.

Test 3: Polonez i Lanos wkraczają do akcji

Moje ostatnie testowe zadanie dotyczyło znalezienia najbardziej bezawaryjnego auta w budżecie wynoszącym maksymalnie 50 tysięcy złotych. W trakcie wprowadzania komendy wyraźnie podkreśliłem, że pożądany kraj pochodzenia pojazdu to bezwzględnie Polska. Oczekiwałem zestawienia solidnych, niezawodnych pojazdów z drugiej ręki, które posłużą bezproblemowo przez lata.

Tymczasem sztuczna inteligencja kompletnie skręciła w szczere pole po jednej korekcie, bo najpierw nie uwzględniła krajowych aut - po prostu podała listę "i radź sobie sam". A ja oczekiwałem linków albo przynajmniej cenówek. Algorytm odczytał wymóg polskiego pochodzenia dosłownie i całkowicie zignorował współczesny kontekst rynkowy.

Galeria: 3 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

W rezultacie zaczął mi z pełną powagą proponować zakup FSO Poloneza, Fiata 126p oraz Lanosa. Co najbardziej absurdalne i zabawne, bot jednocześnie ostrzegał mnie w podsumowaniu, że są to auta mocno awaryjne i mało bezpieczne na dzisiejszych drogach. Mimo tych trafnych zastrzeżeń, maszyna nielogicznie trzymała się wymyślonego przez siebie klucza historycznej, lokalnej produkcji.

Sytuacja uległa poprawie dopiero po chwili dość wymiany zdań. Musiałem uściślić i wytłumaczyć maszynie, że chodzi mi o pojazdy kupione w polskiej sieci dealerskiej jako nowe, a nie o rodzimą motoryzację z minionej epoki. Dopiero po otrzymaniu takiej wskazówki asystent zreflektował się i podał sensowną listę zdominowaną przez niezawodne, japońskie i koreańskie kompakty.

Otomoto z ChatGPT. Co wyszło z AutoGPT?

Wniosek? AutoGPT to przydatne wsparcie podczas zakupów i ciekawe urozmaicenie skostniałego procesu przeszukiwania ogłoszeń. Do plusów tego rozwiązania należy z pewnością zaliczyć jakąś tam oszczędność czasu oraz wygodę konwersacyjnego interfejsu.

Asystent potrafi bardzo sprawnie wygenerować zbiorcze linki z nałożonymi filtrami, trafnie podsumowuje rynkowe trendy i, co ważne, potrafi ostrzec przed typowymi pułapkami (np. błędnie oznaczonymi autami z USA). Dla laika, który nie ma ochoty przebijać się przez dziesiątki suwaków i okienek, to funkcja wręcz rewelacyjna.

REKLAMA

Z drugiej strony system ma wciąż wyraźne minusy. Największą bolączką pozostaje jego całkowita podatność na ludzkie błędy w samych ogłoszeniach oraz tendencja do nadmiernie dosłownego interpretowania naszych poleceń - co dobitnie udowodniła absurdalna propozycja zakupu Poloneza do bezawaryjnej jazdy. Algorytmowi brakuje jeszcze szerszego kontekstu i domyślnej, ludzkiej dedukcji, przez co nierzadko przepuszcza w zestawieniach oferty, które każdy doświadczony handlarz odrzuciłby w ułamku sekundy.

W ogólnym rozrachunku mówimy o technologii z potencjałem, która już teraz potrafi uprzyjemnić łowy na rynku aut używanych. Wciąż wymaga ona jednak od nas precyzyjnego i przemyślanego zadawania pytań. Bot od OLX zdecydowanie nie zastąpi nam jeszcze chłodnej, ludzkiej oceny, ale w roli wirtualnego doradcy przesiewającego setki ofert na pierwszym etapie zakupów, sprawdza się już w miarę sensownie.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-31T08:00:27+02:00
Aktualizacja: 2026-03-31T05:45:00+02:00
Aktualizacja: 2026-03-30T21:28:16+02:00
Aktualizacja: 2026-03-30T20:09:43+02:00
Aktualizacja: 2026-03-30T18:04:19+02:00
Aktualizacja: 2026-03-30T17:17:31+02:00
Aktualizacja: 2026-03-30T15:32:06+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA