Oprogramowanie  / News

Microsoft 365 wita użytkowników domowych. W ramach abonamentu już nie tylko Office

160 interakcji
dołącz do dyskusji

Od wielu miesięcy po sieci krążyły plotki, że Microsoft szykuje nową ofertę abonamentową dla konsumentów. W końcu wiemy co jest grane i… rewolucji nie ma. Choć Microsoft 365 zawiera nieco nowości.

Nowy abonament dla konsumentów? Teorii na jego temat było wiele, a wśród nich sugestie, że Microsoft wprowadzi abonament na niektóre funkcje Windowsa. Do tego szaleństwa na szczęście nie doszło. Microsoft 365 dla użytkowników indywidualnych to w gruncie rzeczy i tylko w nieznacznie krzywdzącym uproszczeniu Office 365 na sterydach.

Microsoft 365 dla użytkowników indywidualnych. Czyli Office, OneDrive, Outlook, Bezpieczeństwo rodzinne i Teams w ramach jednej oferty.

Office 365 dla użytkowników indywidualnych zostanie w zasadzie całkowicie zastąpiony usługą Microsoft 365 dla użytkowników indywidualnych. To oznacza, że osoby lub rodziny posiadające aktywną usługę Office 365 zostaną automatycznie przeniesione do Microsoft 365, kiedy nowa oferta zostanie uruchomiona – a będzie to 21 kwietnia.

microsoft 365 dla użytkowników indywidualnych domowych

To oznacza, że ceny nie powinny się zmienić. Office 365 Personal to wydatek 300 zł rocznie (lub 30 zł miesięcznie) i umożliwia korzystanie z usługi przez jedną osobę. Office 365 Home to wydatek 430 zł rocznie (lub 43 zł miesięcznie) i umożliwia korzystanie z usługi przez sześć osób – a więc wystarczy dla typowej rodziny.

Office 365 dla użytkowników indywidualnych na dziś zapewnia dostęp do aplikacji Word, Excel, PowerPoint, Outlook, Publisher i Access. Dodatkowo, każdy z użytkowników otrzymuje terabajt miejsca w chmurze OneDrive i kilka dodatkowych bonusów – jak na przykład dodatkowe funkcje edycji w windowsowej aplikacji Zdjęcia.

Microsoft 365 dla użytkowników indywidualnych to jednak nie tylko nowa nazwa. Pojawią się nowe aplikacje i usługi. Ale co to ten Microsoft Teams?

Teams to narzędzie wykorzystywane w firmach i organizacjach do usprawnienia komunikacji pomiędzy pracownikami. To w zasadzie serwer czatu, który możemy sobie dowolnie organizować w pokoje i grupy oraz do grupowych wideorozmów. Microsoft zdecydował się przygotować konsumencką wersję usługi.

Podobnie jak wersja firmowa, również i konsumencka ma się sprawdzać przede wszystkim jako narzędzie do komunikacji z wieloma osobami równocześnie – na przykład z naszymi domownikami. Możemy z nimi czatować, prowadzić wideorozmowy, odsyłać do współdzielonych kalendarzy Outlooka, przydzielać zadania w To-Do, wspólnie pracować na dokumentach Office’a czy współdzielić zasoby na OneDrive.

Porządnej aplikacji doczeka się też w końcu usługa Bezpieczeństwo rodzinne.

Bezpieczeństwo rodzinne to rozbudowany zestaw mechanizmów kontroli rodzicielskiej. Możemy za jego pomocą limitować czas spędzany przez nasze pociechy na niewłaściwych stronach internetowych czy aplikacjach rozrywkowych czy grach, a także monitorować poczynania naszego dziecka i jego lokalizację.

microsoft 365 dla użytkowników indywidualnych domowych

Problem w tym, że usługą nie sposób wygodnie zarządzać – do tej pory musieliśmy przeklikiwać się przez dość rozbudowaną aplikację webową, najlepiej na dużym ekranie. Z okazji premiery Microsoft 365 dla użytkowników indywidualnych Microsoft zapowiedział nową aplikację na Androida i iOS-a. Podobno będzie znacznie wygodniejsza i bardziej przejrzysta.

Z beta-testów na start konsumenckiego Microsoft 365 wyjdzie też usługa Microsoft Redaktor, która będzie wbudowana w aplikacje Office, a także jest dostępna jako część rozszerzenia Office Online dla popularnych przeglądarek internetowych. Redaktor, na nasze życzenie, pilnuje, byśmy zawsze pisali poprawnie ortograficznie, gramatycznie i stylistycznie, niezależnie czy aktualnie piszemy wypracowanie w Wordzie czy komentarz w Edge’u czy Chrome pod tekstem na Spider’s Web.

Ostatnią z zapowiedzianych nowości jest dostęp do katalogu stockowych klipów wideo, którymi możemy wzbogacać prezentacje w PowerPointcie. Będzie on stale poszerzany o nowe treści, w tym zdjęcia czy inne multimedia.

To nie jest dobry moment na start tej usługi. A szkoda, bo brzmi bardzo atrakcyjnie.

Microsoft Teams dla firm i organizacji przeżywa prawdziwe oblężenie, co potwierdza sam Microsoft. Usługa stała się rozwiązaniem wielu problemów szkół, uczelni i firm w tej nowej, niespodziewanej sytuacji, w której musimy uczyć się i pracować w domach. Niestety stworzył też wiele nowych: nawet potężne centra danych Microsoftu nie wytrzymują. Z bardzo licznych źródeł – głównie od przedsiębiorstw i rodziców – słyszymy, że Teams nie daje sobie rady z tym obciążeniem. A tym samym nie pozostawia po sobie dobrego wrażenia.

Szkoda, bo gdyby nie wspomniane problemy, premiera tej usługi nie mogła nastąpić w lepszym momencie. Z uwagi na konieczność izolacji dużo chętniej korzystamy z narzędzi do komunikacji tekstowej i wideo. I, niestety dla Microsoftu, bardzo rzadko wykorzystujemy do tego Skype’a. Nawet chiński Zoom, o którym do niedawna mało kto słyszał, jest w tej chwili na większej fali od niegdyś dominującego komunikatora przejętego przez firmę z Redmond. Skype przegrywa walkę o serca konsumentów, a Microsoft wyraźnie o tym wie – nawet się nie zająknął podczas prezentacji Microsoft 365 na temat tego komunikatora, który przecież jest również jest częścią tego zestawu usług.

microsoft 365 dla użytkowników indywidualnych domowych

Na szczęście dla Microsoftu, Office 365 nadal wydaje się bezkonkurencyjny lub chociaż jedną z lepszych tego rodzaju usług na rynku. Microsoft 365 będzie miał więc stały napływ użytkowników indywidualnych, tak jak od lat ma go konsumencki Office 365. Nowa aplikacja do kontroli rodzicielskiej z pewnością będzie miło przywitana – dotychczasowej zepsuć się nie da, bo nie istnieje. A Teams?

Na naszych komputerach pojawi się nowa ikonka. Na naszych telefonach pewnie pojawi się kilka banerów reklamowych, byśmy sprawdzili nową apkę. Może nawet ktoś sprawdzi. I kto wie, może okaże się na tyle dobra, że zacznie jej używać. Jestem nią żywo zainteresowany, ale w świetle bieżących problemów z Teams i słabego wizerunku Skype’a – szczerze wątpię, bym należał do licznej grupy.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst