Gry  / News

Xbox One otrzymał zupełnie nowy interfejs. Nie podoba mi się wizja Microsoftu

103 interakcji
dołącz do dyskusji

Microsoft przebudował ekran główny Windows 10 w wersji na konsole Xbox One. Jak twierdzi, kierował się informacjami od nas, graczy. Przy okazji z konsoli wyleciała funkcja niegdyś o znaczeniu marketingowo wręcz fundamentalnym.

Ostatnie aktualizacje rozwojowe Windowsa 10 dla Xbox One były tak drobne i mało istotne, że aż zdecydowaliśmy się o nich nie wspominać. Jednak ta przewidziana na jesień przyniesie istotną zmianę. Przebudowany bowiem zostanie interfejs główny konsoli. Wprowadzone też zostaną zmiany w kwestii sterowania głosem konsolą.

Aktualizację mogą już testować członkowie programu Xbox Insider. Nie wiemy kiedy dokładnie trafi ona do kanału produkcyjnego, znając jednak zwyczaje Microsoftu, prawdopodobnie będą to pierwsze tygodnie października.

Jak wygląda nowy interfejs konsoli Xbox One? Jesienią znaczną część ekranu zasłonią reklamy.

xbox nowy interfejs 2019

Niestety nie podoba mi się nowa wizja Microsoftu. Zanim omówimy wszelkie zmiany, zwróćcie uwagę na sekcję Discover. Nad tą sekcją nie mamy kontroli, są to kafelki, których treść wypełniają algorytmy Microsoftu. Pojawiają się w nich zarówno całkiem użyteczne informacje (na przykład o tym, że nasz ulubiony znajomy gra w grę, którą i my posiadamy), ale też i handlowe – na przykład o promocjach. Przyznam, że zupełnie nie podoba mi się fakt, że reklamy promocji zajmują teraz tak dużą powierzchnię na ekranie.

Mam też mieszane uczucia co do pozostałych zmian. Podoba mi się to, że powiększono liczbę kafelków z ostatnio uruchamianymi grami i aplikacjami (pierwszy rząd kafelków na samej górze). Nie jestem jednak pewien pomysłu, by zlikwidować przewijane w poziomie sekcje tematyczne (Game Pass, Mixer, Społeczność, Microsoft Store) i zwinąć je do ikon umieszczonych pod kafelkiem z aktywną grą. Poprzedni układ wydaje mi się wygodniejszy i czytelniejszy. Microsoft jednak argumentuje, że dzięki tej zmianie cały interfejs jest szybszy. Oby, bo niska responsywność interfejsu to niezmiennie wada konsol Xbox One.

Cortana nie jest już częścią Xboksa. Co ma ogromne znaczenie symboliczne.

Cortana zaczynała jako wirtualna asystentka… fikcyjnej postaci. Służyła Master Chiefowi, dzielnemu żołnierzowi i głównemu bohaterowi serii gier Halo. Owa seria wywarła niemały wpływ na popkulturę, z czego Microsoft był dumny i chętnie korzystał. Dla przykładu, zestaw technologii odpowiadających za działanie przeglądarki Edge nazwano Spartan (Spartanie to rodzaj piechoty, której częścią był Master Chief). A microsoftową odpowiedź na Siri nazwano Cortaną.

Cortana odniosła rynkową porażkę. I choć Microsoft zdołał przekuć to częściowo w sukces – technologia odpowiedzialna za działanie Cortany jest chociażby dostępna w formie usług na Azure – tak na rynku liczą się Asystent Google i Alexa. No i nadal Siri. Z Cortany nie korzysta w zasadzie nikt.

Dlatego też Cortana, choć nadal będzie dostępna w formie aplikacji na Windowsa, Androida i macOS-a i poprzez wszystkie dotychczasowe API, tak nie będzie już częścią samego systemu Microsoftu. Wiedzieliśmy już o tym w kontekście wersji Windows 10 na PC i tablety. Teraz Microsoft potwierdza, że asystentka znika również i z konsol Xbox One.

Xbox One, tak jak pozostałe urządzenia z Windows 10, może mieć zdefiniowaną jedną usługę jako domyślnego asystenta głosowego. Cortana została zredukowana do roli jednej z takich możliwych do wyboru usług (choć nie ma wielkiej konkurencji, na razie oprócz Cortany tylko Alexa potrafi się podpiąć pod API Windowsa). Przy czym w konkretnym przypadku Xboksa One Cortana (i inni głosowi asystenci) nie mogą nawet działać lokalnie, na zasadzie aplikacji. Konsola ma tylko otwarte API na tak zwane skille głosowych asystentów. Możemy więc wydać polecenie naszemu głośnikowi, telefonowi czy innemu urządzeniu z Alexą bądź Cortaną w jakiś sposób związane z konsolą (na przykład, „wyłącz konsolę” czy „uruchom FIFĘ”). Kinect bądź inny podłączony do Xboksa mikrofon pozostanie głuchy na nasze polecenia.

Cortana jako aplikacja na Windowsa, iOS-a lub Androida nadal nie jest dostępna w Polsce.

Patrząc na obrót spraw, jest wysoce nieprawdopodobne, że usługa ta kiedykolwiek trafi do naszego kraju.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst