Nauka  / Artykuł

Trypofobia w praktyce, czyli Nokia i Xiaomi przerażają klientów

102 interakcji
dołącz do dyskusji

Dziś, na którejś z facebookowych grupek poświęconej sprzętom Xiaomi natknąłem się na bardzo ciekawą dyskusję. Internauci oburzali się w niej, że nowe etui Chińczyków wygląda… przerażająco.

W pierwszej chwili nie byłem w stanie pojąć o co chodzi. No bo co niby strasznego jest w tej obudowie?

Dopiero zagłębiając się w facebookową dyskusję ktoś wyjaśnił, że chodzi o trypofobię.

xiaomi-redmi-note-7-2

Trypofobia, bo tak nazwano tę przypadłość, nie jest oficjalną fobią, choć naukowcy badają ją i to, dlaczego boimy się… wielu małych dziurek. Obrzydzenie to jest bardziej biologiczną niż kulturową reakcją – typowe dla trypofobii faktury przywodzą czasem na myśl rany czy zakażenia, a obrzydzenie związane z takimi rzeczami ma chronić nas przed zetknięciem się z taką podejrzaną fakturą.

Równie wiarygodny trop ma związek z oznaczeniami jadowitych zwierząt. Pięknym przykładem są np. hapalochlaeny, czyli jadowite ośmiornice zamieszkujące Ocean Spokojny. Badaniem zjawiska trypofobii zajęli się w 2013 r. uczeni z Essex. Z ich badań rzeczywiście wynika, że niektórzy ludzie czują niepohamowane obrzydzenie lub strach na widok wielu małych, kontrastujących ze sobą detali, jak linie, kropki, czy otwory. Niektórzy twierdzą nawet, że ta przypadłość dotyka 15 proc. naszej populacji.

Nokia również ignoruje ten problem

Po zapoznaniu się z tematem, zacząłem szukać innych sprzętów technologicznych, które mogłyby wydać się przerażające trypofobom. Znalazłem jeden. Nokię 9 i jej 5 obiektywów na tylnej obudowie. Na początku myślałem, że to już chyba przesada i chyba nikt w sieci nie oburzył się z tego powodu.

Myliłem się. Geoff Cole, jeden z autorów badań linkowanych wyżej udzielił nawet eksperckiego komentarza na ten temat, twierdząc, że rzeczywiście - robiąc komuś zdjęcie Nokią 9 możemy wywołać u niego reakcję trypofobiczną. Ciekawe doświadczenie - robimy zdjęcie znajomym, aż tu nagle jeden z nich zaczyna się denerwować i prosi, żebyś schował swój telefon, bo na jego widok odczuwa pierwotny strach przed niebezpieczeństwem.

Piszę trochę prześmiewczo, ponieważ nadal nie do końca wierzę, że to zjawisko jest tak realne, jak twierdzi internet. W czasach masowego trollingu nigdy nie można być do końca pewnym takich rzeczy. Równie dobrze może okazać się, że trypofobia to kolejny przykład tzw. emocjonalnego zarażenia (emotional contagion), czyli procesu polegającego na przenoszeniu stanów emocjonalnych lub nastroju między ludźmi. Ktoś powie wam, że małe, nieznacznie oddalone od siebie otwory są przerażające i pomimo tego, że nigdy tak nie uważaliście, nagle zaczniecie rozumieć o co ten cały niepokój. Działanie ludzkiego umysłu to przedziwna sprawa.

Ciekawe, czy konkurencja Nokii i Xiaomi planuje już nowe kampanie reklamowe z hasłem przyjazne trypofobom.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst