Gry  / Felieton

Dwie opcje dialogowe, brak romansów i masa strzelania. BioWare musi przestać udawać, że Anthem to cRPG

Miałem przyjemność uczestniczyć w konferencji z twórcami Anthem. Briefing dla dziennikarzy tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że gra BioWare nie będzie tytułem cRPG. Niezależnie od tego, co próbują wyperswadować mediom i graczom sami producenci. 

Teoretycznie prawie każda gra wideo jest Role Play. Wszakże polega na odgrywaniu postaci. W praktyce gatunek cRPG reprezentują tytuły, w których można kształtować charakter bohatera, wpływać na jego decyzje, zacieśniać głębokie interakcje międzyludzkie, a także rozwijać awatara na wielu płaszczyznach. Bardzo szeroka definicja, a i gatunek należy do zmiennych oraz stałe ewoluujących. Co ważne, to właśnie BioWare uznawane jest za najwiekszych rewolucjonistów cRPG.

Kiedy Jade Empire i Mass Effect pojawiały się w sklepach, nie miałem wątpliwości: to wciąż cPRG.

Wielu krytykowało studio, że w tych grach jest zbyt wiele filmowej akcji, a za mało tabelek, cyfr i statystyk. Typowe narzekanie krótkowzrocznych fanów bez wyobraźni. Mass Effect udowodnił, że mieszanina hollywoodzkiego filmu z grą opartą na statystykach i poziomach doświadczenia jest możliwa. Dzisiaj wydaje się to oczywiste, ale uwierzcie - w 2007 r. nastroje były kompletnie inne. Fani cRPG byli jak XVI-wieczni biskupi. Bali się jakichkolwiek zmian. BioWare wiedziało jednak, że trzeba iść z duchem czasu.

Dwie opcje dialogowe, brak romansów i masa strzelania. BioWare musi przestać udawać, że Anthem to cRPG
Dzisiaj nie ma wątpliwości, że Mass Effect to cRPG. Jednak w 2007 r. odsądzano BioWare od czci i wiary

Teraz studio próbuje mi wmówić, że dokonuje kolejnego wielkiego kroku. Tak jak dawniej udało się im połączyć hollywoodzki film z grą cRPG, teraz łączą grę cRPG z kooperacyjnym modułem sieciowym. Jedno z haseł reklamujących Anthem to właśnie „our world, my story”. Twórcy do spółki z wydawcą zapowiadają Anthem jako niezwykle ambitny projekt hybrydowy, w którym coś dla siebie znajdą fani cRPG oraz sieciowej rozgrywki. Od takich banałów łamie mnie w kościach. Co oznacza, że albo zbiera się na deszcz, albo ktoś tutaj kręci.

Oczywiście to nie tak, że we wcześniejszych grach BioWare nie było multiplayera. Już pierwsze Neverwinter Nights go oferowało. Moduły wieloosobowe posiadała także seria Dragon Age oraz Mass Effect. Co takiego niezwykłego ma więc charakteryzować Anthem? Z grubsza to, że otwarty świat wieloosobowy i jednoosobowa kampania fabularna będą ze sobą ścisłe powiązane, stałe się uzupełniając. W dawnych grach BioWare były to z kolei osobne moduły, o luźnych konotacjach scenariuszowych.

BioWare boi się powiedzieć wprost: nie robimy już cRPG. Zamiast tego studio kluczy.

Patrząc na Anthem jak na cRPG, gra to gatunkowy regres. Zamiast bogatego koła dialogowego ala Mass Effect dostaniemy tylko dwie odpowiedzi do wyboru. Nie spodziewajcie się trudnych moralnie dyskusji. Gracz będzie wybierał pośród „tak” i „nie”. Pomiędzy „zrobię to teraz” oraz „muszę się jeszcze zastanowić”. Między „w nagrodę chcę X”/w nagrodę chcę Y”. Przecież taki system dialogowy można współcześnie zobaczyć w byle grze akcji.

Zapomnijcie rownież o romansach i głębokich interakcjach z postaciami. Bohaterowie poboczni w Anthem mają czysto funkcjonalne znaczenie. Jeden naprawi ci mecha. Drugi da misję. Trzeci kupi od ciebie złom zebrany w terenie. Wszystko to panierowane w oszałamiającej warstwie wizualnej, ale bez charakterologicznej głębi znanej z Mass Effect czy KOTOR-a. Anthem nie pozwoli nawet na zebranie własnej drużyny. Za mury idziesz albo solo, albo z innymi graczami. „Przed wyruszeniem w drogę” ...zbierz znajomych na PS Network.

BioWare powinno mieć odwagę powiedzieć: słuchajcie, tym razem zrobiliśmy grę akcji.

BioWare musi przestać udawać, że Anthem to cRPG

Zamiast tego producenci Anthem miotają się jak ryby wyrzucone na brzeg. Tłumaczenie uproszczonego systemu dialogowego tym, że gra ma być przystępna dla osób spoza twardego jądra Role Play, to po prostu obraza inteligencji klientów. BioWare kurczowo trzyma się fanów wychowanych na Mass Effect i Dragon Age, próbując na siłę wepchnąć in Anthem jako epicką przygodę narracyjną dla jednego gracza. Kompletnie niepotrzebnie.

Okej, może dzięki takiej strategii BioWare sprzeda kilka pudelek z grą więcej, ładnie uśmiechając się do wieloletnich, wiernych fanów. Jednak w dłuższej perspektywie czasu studio wyrządzi sobie tylko i wyłącznie krzywdę. Rozczarowani weterani gatunku cRPG zrobią deweloperom taki sajgon w sieci, że wydawca będzie się z tego skrobał przez kolejne kilka lat. Czyżby EA zapomniało już, jakie piekło przeżywał dział PR studia DICE, gdy okazało się, że skrzynki z losową zawartością do Battlefronta II mają bezpośredni wpływ na balans rozgrywki?

EA/BioWare musi zrozumieć, że przy grach takich jak Anthem trzeba być stuprocentowo szczerym.

BioWare musi przestać udawać, że Anthem to cRPG

Anthem to sieciowy projekt reklamowany jako gra-usługa. W przypadku takiego modelu (Destiny, The Division, Warframe) bezpośredni kontakt ze społecznością jest kluczowy. Nie można robić kooperacyjnej produkcji online, jeśli nie ma się zamiaru rozwijać jej razem z klientami. Aby to było możliwe, niezbędna jest gigantyczna transparentność. Niezbędne jest zaufanie oraz komunikatywność. Z kolei BioWare zalewa wszystkie trudne pytania betonem wygładzonych słów z podręcznika do PR-u. Takiego dla średniozaawansowanych.

Deweloper wciąż udaje, że (przynajmniej częściowo) robi cRPG dla jednego gracza. Prawda jest z kolei taka, że elementy cRPG najmniej mnie w tym projekcie obchodzą. Czekam na Anthem i na pewno kupię tę grę. Jednak nie ze względu na rozmowy z NPC. Tytułowi dam szansę dla możliwości latania mechem i strzelania do kosmicznych bestii. Mam w nosie sprzedawcę części w bazie. W Anthem będę chciał walczyć. Eksplorować. Bawić się wspólnie ze znajomymi. Od epickiej kampanii offline wystarczy mi Cyberpunk 2077.

Dlatego drogie BioWare, naprawdę nie musicie się wstydzić, że tworzycie własne Destiny. To absolutnie nic złego. Im szybciej przestaniecie dopisywać do nowego projektu łatkę cRPG, tym lepiej dla was i dla potencjalnych klientów. Anthem może być wieloma rzeczami, ale na pewno nie będzie epicką, obfitą narracyjnie i dialogowo przygodą dla jednego gracza. Jeżeli ta produkcja ma odnieść sukces, potrzebna jest radykalna zmiana komunikacji. Bo póki co bardziej grze przeszkadzacie niż pomagacie.

Na szczęście w styczniu 2019 r. pojawi się demo Anthem. Wtedy każdy będzie mógł sobie wyrobić własne zdanie o tym tytule. Sam nie mogę się doczekać jego premiery, ale wraz z każdą kolejną prezentacją gry mam wrażenie, że BioWare robi sobie coraz więcej problemów.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst