Tech  / Artykuł

Wyrzuciłem wyszukiwarkę Google i zacząłem korzystać z DuckDuckGo - wyniki eksperymentu, na który niewielu się odważyło

301 interakcji
dołącz do dyskusji

Google jest najpopularniejszą wyszukiwarką internetową na świecie. Jest też najlepszą wyszukiwarką jaka kiedykolwiek powstała. Są jednak szaleńcy, którzy próbują stawić jej czoła. Porywają się z motyką na słońce? Po testach DuckDuckGo wiem już, że odpowiedź na to pytanie jest - niestety - twierdząca. Nie będę trzymał was w niepewności - w pojedynku Google kontra DuckDuckGo wygrywa - oczywiście - Google. A jak wygrywa? Przez nokaut.

Ostatnio o DuckDuckGo znowu zrobiło się głośno. Po tym, jak Komisja Europejska dowaliła Google’owi rekordową karę antymonopolową, swoje 5 minut postanowił wykorzystać PR DuckDuckGo, który przypomniał, że w jej przypadku Google też nie gra czysto.

O co chodziło ludziom z DuckDuckGo? O to, że Google kupił sobie domenę duck.com, która przekierowuje do google.com. DuckDuckGo uważa, że Google zrobił to po to, aby złapać nieuważnych użytkowników konkurencyjnej wyszukiwarki i przeciągnąć ich na swoją stronę.

Moja ocena tej sytuacji jest taka: Google, serio?! Taki gigant boi się małej kaczuszki i podkłada jej kłody pod nogi?

Wróćmy jednak do rzeczy.

Gdy przeczytałem o tym zamieszaniu z domeną duck.com pomyślałem sobie - a co, jeśli Google zrobił to, bo DuckDuckGo rzeczywiście jest świetną wyszukiwarką, której oddech gigant poczuł na plecach?

Nie miałem wyjścia. Postanowiłem to sprawdzić.

Ustawiłem DuckDuckGo jako domyślną wyszukiwarkę w iPhonie, iPadzie oraz w Safari na iMacu. Tutaj spotkało mnie miłe zaskoczenie - Apple dodał DuckDuckGo do listy wyszukiwarek, które można uruchomić w Safari. Domyślnie włączona jest wyszukiwarka Google, ale użytkownik łatwo może się przełączyć na Yahoo, Bing lub DuckDuckGo właśnie.

Jakie fajne funkcje ma DuckDuckGo?

Po ustawieniu DDG na wszystkich urządzeniach, z których regularnie korzystam, postanowiłem poszukać trochę poradników na temat tego, jak używać DuckDuckGo i jak wycisnąć z tej wyszukiwarki jak najwięcej. Chciałem być wyjadaczem i znać wszystkie triki, jakie są tylko możliwe.

Tutaj dość szybko spotkało mnie rozczarowanie. Bo poza funkcjami związanymi z personalizacją wyglądu i kilkoma parametrami związanymi ze sposobem działa nie znalazłem zbyt wiele. Warte uwagi są właściwie tylko wykrzykniki.

W DuckDuckGo można korzystać z wykrzykników, aby w pasku wyszukiwarki wpisywać zapytania, które spowodują wyszukanie danej frazy w innym miejscu w internecie. Brzmi to pokrętnie, a działa tak:

  • Wpisujesz w DuckDuckGo !fb spiderswebpl, naciskasz Enter i lądujesz na Facebooku z odpaloną wyszukiwarką tego serwisu i wynikami na hasło spiderswebpl.
  • Inny przykład? Wpisujesz w DDG !a iphone x, naciskasz Enter, a po chwili jesteś na stronach Amazonu i kupujesz nowego iPhone’a X. Prawda, że świetnie?

Serwisów, które wspierają wykrzykniki w DDG jest cała masa. Wystarczy w pasku wyszukiwarki wpisać symbol !, aby otrzymać podpowiedzi związane z tym, co możemy wyszukać.

Za pomocą wykrzykników (!g) można w DuckDuckGo szukać nawet… haseł w wyszukiwarce Google. Serio.

Google kontra DuckDuckGo - mój test

Po kilku dniach testów mam już właściwie dosyć DuckDuckGo, które jest… bardzo fajną wyszukiwarką stron. Niestety nie ma szans w pojedynku z Google, które jest bardzo dobrą wyszukiwarką wszystkiego, co tylko można znaleźć w internecie.

I nie piszę tego jako hejter DDG. Wręcz przeciwnie! Mówiąc szczerze pokładałem w DuckDuckGo spore nadzieje, gdyż mam pewną słabość i często kibicuję podobnym projektom. Chciałem wierzyć, że DDG zrobiło taki zamiennik Google’a, z którego da się korzystać. Z pewnymi wyrzeczeniami, ale jednak się da.

Niestety nie udało się. Google jest za dobry, żeby zastąpić go młodziutką wyszukiwarką z kaczuszką.

Google kontra DuckDuckGo: przelicznik walut

Szukając w Google hasła „100 dolarów” jeszcze w momencie wpisywania tego zapytania dostajemy wynik - przeliczenie równowartości 100 dolarów na złotówki. Po naciśnięciu Entera wynik w Google wygląda tak:

A w DuckDuckGo tak:

Ciekawostka #1: zmiana zapytania na „100 dolarów ile to złotych” - które pojawia się jako podpowiedź w Google również nie zwraca w DuckDuckGo oczekiwanego wyniku.

Ciekawostka #2: gdy po wpisaniu „100 dolarów” Google proponuje podpowiedź zmiany zapytania na „100 dolarów ile to złotych”, tak w tej sytuacji DuckDuckGo proponuje zmianę pytania na „najlepsze noże do 100 dolarów”. Także tego.

Punkt dla Google.

Google kontra DuckDuckGo: różne miejsca

Wpisując w Google hasło „cortland” dostaję listę wyników związaną ze sklepami Cortland. Co więcej, Google szuka tych sklepów w mojej okolicy, co jest bardzo wygodne. To jednak nie wszystko! W prawej kolumnie dostaję informację o najbliższym salonie, jego ocenę, dane kontaktowe oraz informację o aktualnych godzinach otwarcia. Tak to wygląda:

A w DuckDuckGo… dostaję definicję hasła „Jabłoń domowa Cortland” z Wikipedii:

Zmieniając hasło z „cortland” na „media markt” jest podobnie - Google zwraca informacje o firmie i najbliższym sklepie, a DDG jedynie definicję z Wikipedii.

Punkt dla Google.

Google kontra DuckDuckGo: coś konkretnego na stronach

Załóżmy, że chcę sprawdzić jakieś hasło w słowniku. Lubię korzystać ze SJP PWN, ale robię to zawsze tak, że w Google wpisuję „sjp pwn” po czym dodaję szukane słowo - np. „sjp pwn kosztowności”.

Na takie zapytanie Google zwraca wyniki, w których zawsze na pierwszym miejscu jest bezpośredni link do hasła, które szukam na danej stronie. Tak to wygląda:

A w DuckDuckGo tak:

DDG odesłało mnie do strony SJP PWN. Muszę w nią kliknąć i raz jeszcze wyszukać konkretne słowo. Problem ze słownikiem PWN jest tylko przykładem. DuckDuckGo generalnie działa tak, że często odsyła nas do strony głównej jakiejś witryny, na której na własną rękę musimy odszukać tego, po co przyszliśmy.

Punkt dla Google.

Google kontra DuckDuckGo: wiadomości

Dzieje się coś ważnego, więc chcę poczytać więcej na ten temat. Wpisuję w Google hasło np. „pożary w grecji” i dostaję takie wyniki:

A na DuckDuckGo takie:

Google pokazuje wiele aktualnych wiadomości oraz filmów. Tworzy na potrzeby bieżących wydarzeń specjalne sekcje, w których są widoczne daty opublikowania materiałów. Dzięki temu szybko widzimy, które informacje są najświeższe i możemy łatwo dotrzeć do aktualnych wiadomości. Tymczasem DuckDuckGo działa tak, jak Google działał kilka(naście) lat temu.

To nie znaczy, że DDG jest beznadziejną wyszukiwarką. Przecież Google kilka lat temu też tak działał i cieszył się wtedy olbrzymią popularnością. Jednak teraz mamy 2018 r. i od oprogramowania oraz usług internetowych wymagamy znacznie więcej. Google przeszedł długą drogę, aby być dzisiaj w tym miejscu, w którym jest. Być może DuckDuckGo też kiedyś osiągnie ten poziom. Pytanie brzmi - gdzie wtedy będzie Google?

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst