Media  / News

Nowa reklama Allegro wyciska łzy niemal jak ta z dziadkiem, który uczy się angielskiego

179 interakcji
dołącz do dyskusji

Pamiętacie dziadka z reklamy Allegro, który uczył się angielskiego, aby móc porozumieć się ze swoją wnuczką wychowującą się w Wielkiej Brytanii? Marka postanowiła iść znanym tropem i przygotowała nowy spot, będący wyciskaczem łez. Tym razem jego bohaterkami są mama i córka.

Historia jest z pozoru prosta, choć w swym założeniu dość niewiarygodna. Już spieszę z wyjaśnieniami. Oto mamy małą dziewczynkę, pozornie uroczą, która wybiera się na bal maskowy organizowany w szkole. Mama jak to mama chciałaby, aby jej dziecko było zadowolone i na szkolnej imprezie wystąpiło w najlepszym stroju, z którego będzie zadowolone.

Okazuje się jednak, że naszej małej bohaterce trudno jest dogodzić.

Mama najpierw strój kupuje, ale pech chce (a może to tylko działanie importerów?), że inna dziewczynka również ma takie samo przebranie. Rodzicielka, chcąc stanąć na wysokości zadania, postanawia więc przebranie dla córki sama przygotować. Szyje, biega po różne materiały, prawdopodobnie zarywa noce (co na to ojciec naszej młodej bohaterki - tego nie wiemy), ale dziecko jak na złość nie jest zadowolone. Co prawda nie krzyczy i nie tupie nogą, a przyznajcie, że jest to sceneria, którą każdy jest w stanie sobie z łatwością wyobrazić, ale jest smutna. A mama jak to mama nie chce, aby jej córeczka była smutna.

W końcu z pomocą przychodzi Allegro, gdzie dziewczynka sama zamawia sobie strój. Ale żeby przekonać się, jaka jest puenta, obejrzyjcie sami poniższy spot.

Jeśliby zastanowić się nad sensem tej reklamy, to mamy jednak parę zgrzytów.

Po pierwsze: kiedy organizowany jest ten bal? Dziewczynka wychodzi ze sklepu już przebrana, przebrana jest też jej - jak mniemam - koleżanka ze szkoły. To sugeruje, że dzieci i rodzice już zmierzają na bal i wcale nie ma czasu na żadne przygotowania. Ale dobrze, mogę założyć, że dziewczynka chciała po prostu jak najszybciej wystąpić w zakupionym stroju.

Po drugie: która matka dałaby się tak mocno wkręcić w szycie przebrań? Powiem wam jedno - żadna. Rodzic najpierw spytałby, kim dziecko chce być, a potem szył/wypożyczył/kupił odpowiedni kostium. Nikt o zdrowych zmysłach nie zaangażowałby się tak mocno. Bo: a) nie ma na to czasu b) to jakiś koszmar. Oczywiście, mogę założyć, że matka poza szyciem przebrań dla dziecka nie ma swojego życia i nie chodzi do pracy, bo ten całkiem spory dom utrzymuje ojciec milioner, którego w domu nie ma właśnie dlatego, że jest w pracy, ale... dobra, zapędziłam się.

Po trzecie: nie powiem, co prawda, żeby ta końcówka mnie trochę nie wzruszyła i żeby to nie było marzenie każdej matki (nawet tej przyszłej), ale... całość wypada ciut tanio. Jest taka tendencyjna. Klisza.

Trochę się oczywiście czepiam. Nowy spot Allegro na tle reklam w polskiej telewizji to majstersztyk. Apetyt rośnie jednak w miarę jedzenia. Jeśli reklama ma przedstawiać jakieś story, z którym mam się identyfikować, to chciałabym, aby było trochę bardziej wiarygodne, ciut mniej przerysowane i bardziej finezyjne.

Dla mnie dziadek wygrywa. Ale tu też jest całkiem nieźle. Zresztą widzę niezły potencjał na sequel. Gdzie, jak nie na Allegro, główna bohaterka sprzeda te wszystkie własnoręcznie zrobione stroje?

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst