REKLAMA

Jako fan PlayStation nigdy nie byłem tak rozczarowany. Muszą polecieć głowy

To pierwszy raz, kiedy Sony zdaje się błądzić po omacku. Idiotyczne pomysły, fatalne wdrożenia, skromny katalog gier na wyłączność – wszystko to sprawia, że PlayStation 5 ma się nijak wobec sukcesu PS4. Jima Ryana trzeba ściągnąć z emerytury i pociągnąć do odpowiedzialności.

Jako fan PlayStation nigdy nie byłem tak rozczarowany. Muszą polecieć głowy
REKLAMA

Role w tym spektaklu były jasno przydzielone. Xbox strzela sobie w stopę, przepalając worki dolarów w wielkim piecu. Nintendo nie wyściubia nosa zza murów twierdzy, będąc fenomenem wymykającym się regułom rynku. PlayStation z kolei… PlayStation było synonimem konsolowego biznesu dopiętego na ostatni guzik. Cudowne gry na wyłączność, popularny sprzęt, rozumienie potrzeb graczy – wszystko to rekompensowało wysokie ceny.

REKLAMA

W 2026 roku role się odwróciły, a widownia przeciera oczy ze zdumienia. To Sony strzela sobie w obie stopy

Ktoś namieszał podczas castingu. Nintendo silniej niż kiedykolwiek jest konsolą multi-platformową. Xbox pod wodzą nowej pani kierownik zdaje się mieć głowę na karku. Za to PlayStation strzela sobie to w jedną stopę, to w drugą. Sony zachowuje się bowiem jak słoń w składzie porcelany. Gigant stracił wyczucie, nie ma już gamingowego nosa, nie rozumie potrzeb fanów, za to traktuje przelotne trendy jak przykazania tablic mojżeszowych.

Szokujące o tyle, że sama Japonia przeżywa teraz trzeci złoty okres, jeśli chodzi o jakość produkowanych gier. Niestety, konserwatywni Japończycy z Sony Interactive Entertainment zbyt długo pozwalali sobie wchodzić na głowy przez rekiny biznesu z Londynu, Nowego Jorku i Kalifornii. Coś, co od lat psuje Microsoft, Google i Metę, zainfekowało PlayStation, w postaci szeregu wyluzowanych krawaciarzy, którzy wiedzą lepiej.

W przypadku Sony nazwa wirusa to Jim Ryan & Hermen Hulst. Jeden wyciął weteranów w firmie, drugi zabił DNA PlayStation

Dawniej Polacy mieli wyłącznie pozytywne skojarzenia z Jimem Ryanem. Właśnie on dostrzegł nasz kraj jako rynek z potencjałem godnym państw zachodu. Jim dał zielone światło na założenie oddziału PlayStation Polska, dysponującego szokującymi budżetami jak na czasy PS3. PS Polska wniosła konsolowe granie do polskiego mainstreamu, wyciągając je z odmętów piractwa. Linda jako Kratos, polskie wersje językowe gier, wielkie reklamy – to zasługa Ryana, Moniki Paplińskiej oraz polskiej komórki z dużą swobodą działania.

Tamte czasy niestety minęły. PlayStation Polska już nie istnieje, wszystko jest zarządzane centralnie. Sam Jim Ryan awansował do roli prezesa Sony Interactive Entertainment, piastowanej do połowy 2024 roku. Księgowy z Londynu ma na koncie kilka sukcesów: udany debiut PS5, przetrwanie kryzysu podzespołów, nowe subskrypcje PS Plusa czy ekspansja gier na PC. Niestety, odpowiada za wiele fatalnych decyzji. Wiele z nich będzie się mściło długie lata.

REKLAMA
Jim Ryan pod koniec swoich rządów

To Jim Ryan forsował gry-usługi w ramach PlayStation. Wcześniej Sony było zorientowane na jakościowe produkcje dla jednego gracza. Uncharted, Horizon, Spider-Man, The Last of Us czy God of War – te tytuły budowały DNA PS4. Ryan pozazdrościł jednak sukcesów potworkom live-service, przestawiając zwrotnicę. Brytyjczyk przeforsował kilkanaście (!!) projektów wieloosobowych. Miały za nie odpowiadać studia, które przez dekady specjalizowały się w tytułach dla jednego gracza. Co mogło pójść nie tak?

REKLAMA

Cztery lata później większość projektów to niewypały. Część została wygaszona nim ujrzała światło dzienne. Część – jak Concord – zamieniła się w wizerunkowe wpadki wielkości Empire State. Pomyślcie tylko, ile dolarów zostało na to przepalone. Ile osób straciło lata pracy. Tylko dlatego, że Ryan pozazdrościł Robloxowi. Panicznie szukając oszczędności, za Jima zamknięto dwa niezłe studia Sony: Japan oraz (o ironio) London.

Fatalna decyzja o grach-usługach szła w parze z sądową batalią o Activision Blizzard. Ryan był w nią osobiście zaangażowany. Nie tylko przegrał starcie z prawnikami Microsoftu, ale świat dowiedział się o wielu nagannych praktykach Sony, jak wykupowanie czasowej wyłączności poprzez kampanie reklamowe. O ile więc przechodząc na emeryturę Ryan zostawił PlayStation w dobrej kondycji finansowej, jednocześnie rozpoczął proces gnilny, który teraz wyłącznie się nasila.

REKLAMA

Holender Hermen Hulst miał naprawić sytuację, ale wcale nie jest lepiej.

Aktualny prezes PlayStation Studios to Hermen Hulst. Współzałożyciel Guerilla Games przynajmniej w teorii był przeciwieństwem Ryana. Koder, twórca, inżynier. Miał rozumieć producentów i czuć PlayStation pod skórą. Na jego korzyść przemawiały marki Killzone oraz Horizon, a także świetny silnik graficzny Decima, użyczony samemu Hideo Kojimie. Niestety, wielkie nadzieje dosyć szybko zamieniły się w wielki żal.

REKLAMA

Nie mogę wybaczyć Hulstowi zamknięcia Bluepoint Games - studia wyspecjalizowanego w tworzeniu jakościowych remake’ów. To właśnie Bluepoint dało nam Demon’s Souls na PS5 i ono miało tworzyć odświeżoną wersję Blooodborne. Zamiast tego Sony wcisnęło im wieloosobowego God of Wara (?!), a gdy projekt stał się zbyt kosztowny i zbyt nijaki, z hukiem zamknęli firmę. Absolutne barbarzyństwo. Bluepoint to jedni z najlepszych specjalistów w swojej dziedzinie. Okropna decyzja.

Hermen Hulst, aktualny szef PlayStation Studios

Hulst wykonał ciekawe ruchy pod kołdrą, jak unifikacja narzędzi, procedur i bibliotek różnych studiów PlayStation. Pozwoli to tworzyć gry nieco szybciej i nieco taniej. Z perspektywy graczy niewiele to jednak oznacza. Na ten moment, zaraz przed czerwcowym State of Play, fani PlayStation nie widzą zbyt wiele ciekawych gier na horyzoncie. O wiele ciekawiej wygląda na tym tle nawet Xbox, z nowym Gears of War, japońską Forzą i nieco opóźnionym Fable.

REKLAMA

Fani PlayStation zawsze mieli na co czekać. Kolejne wielkie dzieło było tuż za zakrętem. Teraz jest inaczej

Kalendarz nadchodzących gier na wyłączność od Sony nigdy nie był tak suchy, jak teraz. Jedyny duży, względnie wyczekiwany projekt to Marvel's Wolverine. Dwie poprzednie produkcje – Marathon oraz Saros – przeszły bez większego echa. Osobiście uwielbiam Marathon, gra idealnie trafia w moje gusta, ale sukcesu na miarę Destiny na pewno z tego nie będzie. Będąc przy Destiny, Sony nie zatwierdziło produkcji trzeciej odsłony. Idiotyzm.

REKLAMA

Oczywiście to nie tak, że w obozie PlayStation nie pracuje się nad grami. Sony pozyskało czasową konsolową wyłączność dla nieźle wyglądającego Phantom Blade Zero, bijatyki Marvel Tokon: Fighting Souls i baśniowego Kena: Scars of Kosmora. Problem polega na tym, iż nie ma tu petardy na miarę The Last of Us. Zamiast niej Sony tworzy sieciowe Horizon Hunters Gathering oraz Fairgame$ - produkcje multiplayer dla nikogo, spóźnione o kilka lat, na silnie nasyconym rynku live service.

Być może po czerwcowym State of Play nastroje się zmienią. Może zobaczymy Physint od Hideo Kojimy, nowy projekt Santa Monica Studio, a Intergalactic: The Heretic Prophet przekona do siebie wątpiących. Jednak tu i teraz, pod koniec maja 2026, bycie w obozie PlayStation nie jest już tak niesamowite, jak w erze PS4. Nie czuć, że gracze mogą liczyć na wsparcie Sony, dbającego o niesamowity poziom katalogu na wyłączność. Korporacja jest pogubiona, przepaliła masę pieniędzy i zwolniła 1500+ utalentowanych ludzi.

REKLAMA

Są pewne symptomy tego, że będzie lepiej. Miną jednak lata, nim lekarstwo zacznie działać

PlayStation jest od niedawna ponownie pod wodzą konserwatywnego Japończyka – Hideakiego Nishino. Holender Hulst pozostał na czele kolektywu twórczego PlayStation Studios, ale podlega i raportuje azjatyckiemu przełożonemu. Ma to gwarantować równowagę, której brakowało w organizacji od czasów agresywnej westernizacji Sony przeprowadzonej przez Jima Ryana. Tego samego, który pozbył się z korporacji weterana Shuhei Yoshidę, pracującego przy konsolach PlayStation od 30 lat.

Hideaki Nishino, szef wszystkich szefów w PlayStation (SIE)

Efekty powrotu decyzyjności do Japonii? Trzeba zacząć od tego, że PlayStation odpuszcza PC. Na Steam będą lądować wyłącznie produkcje wieloosobowe, podczas gdy głośne tytuły single player pokroju Uncharted i God of Wa, trafią wyłącznie na konsole. Sensowne podejście. Dzięki niemu Sony zapewni odpowiednią sprzedaż platform, a to na nich zarabia najlepiej. Po co oddawać komuś 30% z każdej kopii, kiedy można kosić u siebie pełne 100% oraz 30% od wszystkich innych. Ta logika, niezmienna od czasów PSX-a, pozwala utrzymać się na niepewnych wodach współczesnej branży.

REKLAMA

PS4 było złotą erą konsolowego grania. PS5 to czas smuty oraz rozczarowań. Kontrast jest potężny. Konsola Sony – zwłaszcza w wersji Pro – to świetny kawałek sprzętu z cudownym kontrolerem. Działa jednak siłą rozpędu, na odciętych kuponach od PS4 oraz talencie zewnętrznych producentów. Tyle tylko, że PS6 nie będzie już miało od czego odcinać kuponów. Skończy się bowiem kredyt zaufania.

SIE ma więc niesamowicie trudne zadanie. Korporacja musi zbudować nową falę ekscytacji. Cel to zapewnienie niesamowitego katalogu gier na wyłączność na koniec cyklu PS5, przy jednoczesnej produkcji PS6. Ogromna odpowiedzialność oraz wielki test każdego ogniwa - od inżynierów sprzętu, przez marketing, po twórców gier. Wszystko musi działać nie tylko wzorowo, ale też w ekspresowym tempie, rzutem na taśmę dowożąc największe odkupienie PlayStation od czasów PS3.

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-06-06T16:50:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-06T16:40:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-06T16:30:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-06T16:10:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-06T16:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-06T09:30:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-06T09:15:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-06T09:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-06T08:15:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-06T08:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-06T07:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-05T20:18:14+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA