REKLAMA

Nowe funkcje Windows 10 "może za pół roku", czyli komedii Microsoftu ciąg dalszy

Obsługa SMS w Windows 10 nie trafi do aktualizacji Anniversary Update. Użytkownicy Windowsa mogą tylko zakląć szpetnie pod nosem, twórcy Skype’a biorą się do pracy (pewnie pokażą coś nowego “za pół roku”), a posiadacze Maców ziewają patrząc na tę dramę.

Obsługa SMS w Windows 10 nie trafi do Anniversary Update
REKLAMA
REKLAMA

Microsoft robi kawał dobrej roboty, ale ilekroć inżynierowie z Redmond zrobią coś fajnego, to inny dział przykryje ich dokonania fuckupem. Nie inaczej jest i teraz, kiedy Microsoft ogłosił datę udostępnienia Anniversary Update. Nowa wersja Windows 10 pojawi się 2 sierpnia.

Internet zamiast cieszyć się z nowych funkcji kipi ze złości

Microsoft przyznał, że w ramach tej aktualizacji nie zostanie dodana obsługa SMS w Windows 10. Chociaż to rozwiązanie było już testowane w ramach programu Windows Insider, a użytkownicy mogli wysyłać zdalnie SMS-y z telefonu pisząc je na komputerze, to zdecydowano się wrócić z tą funkcją na stół kreślarski.

REKLAMA

Co z tego, że na Xboksa trafią (wreszcie!) aplikacje z Windows Store, a przeglądarka Edge doczeka się (wreszcie!) rozszerzeń. Na te nowości użytkownicy czekają od niemal roku. Nasłuchali się tyle o tym, jak będzie to pięknie działać, że te rozwiązania mogły już im zdążyć zbrzydnąć.

Nowa i przydatna funkcja, czyli obsługa SMS-ów w Windows 10, za to znika - a wytłumaczenie Microsoftu jest po prostu kuriozalne.

Przedstawiciel firmy z Redmond tłumaczy, że Microsoft jest (oczywiście) bardzo zadowolony z ciepłego przyjęcia przez członków Windows Insider nowej (i świetnej) funkcji. Z tego powodu zamiast udostępnić ją wszystkim posiadaczom maszyn z Windows 10 w sierpniu ramach Anniversary Update wycofują ją już teraz z programu Windows Insider.

REKLAMA

Wróć, co? Brzmi to logicznie? No, nie bardzo. Osoby, które obsługa SMS-ów w Windows 10 zainteresowała, muszą (ponownie) uzbroić się w cierpliwość. Microsoft tłumaczy dodatkowo, że ta funkcja lepiej sprawdzi się jako część Skype’a, i nad dodaniem jej do komunikatora się teraz skupią, ale (oczywiście) nie wyrobi się z tym na sierpień. To może i jest logiczne, ale...

Przepraszam bardzo - czy nie można było dojść do tego wniosku wcześniej?

Pomijając to, jaką Skype ma opinię, to czas na decyzję, jak i gdzie wprowadzić obsługę SMS, był podczas rozpoczynania prac nad tym rozwiązaniem. Wystarczyło zresztą podpatrzeć, jak robi to Apple, skopiować ich rozwiązanie 1 do 1 i puchnąć w sierpniu z dumy, gdy użytkownicy będą się rozpływać nad tym dodatkiem.

REKLAMA

Zamiast tego Microsoft najpierw wziął się do roboty, a potem - parafrazując klasyka - dotarło do inżynierów, że to bez sensu. W rezultacie bardzo wygodna i przydatna funkcja - że taka jest, to wiem, bo korzystam z czegoś podobnego od blisko dwóch lat na Macu - wyleciała i nie wiadomo, kiedy wróci.

Takie informacje utwierdzają mnie w przekonaniu, że zmiana platformy była bardzo dobrą decyzją.

Przesiadłem się z Windowsa na OS X ponad dwa lata temu i jestem z tego bardzo zadowolony. Z elektroniki chcę korzystać teraz, a nie za “pół roku”. Czasem mam zresztą wrażenie, że wszystkie ciekawe i przydatne funkcje Windows 10, którymi Microsoft mami klientów, istnieją nie tu i teraz, a wyłącznie w wizjach przyszłości.

REKLAMA

Co prawda można argumentować, że Windows Insider to nie przegląd nowości, tylko poligon doświadczalny. Microsoft nie składa wiążących obietnic, więc de facto się nie spóźnia, ale spójrzmy prawdzie w oczy: jeden Windows by wszystkimi rządzić to ciągle tylko obietnica bez pokrycia, a konkurencja ucieka.

Trudno poklepywać inżynierów Microsoftu po plecach, gdy użytkownicy innych systemów mogą patrzeć na nowości z politowaniem.

Co tak naprawdę konsumentom daje to, że Windows 10 wylądował na smartfonach, tabletach, komputerach i konsoli do gier? Platforma UWP ciągle nie przyniosła efektów i tak jak każdy realista się spodziewał - nie zachęciła deweloperów do pracy nad oprogramowaniem mobilnym. Windows 10 na smartfony dogorywa, respirator pompuje w niego porty aplikacji z iPhone’a, a na Xboksie sklepu Windows Store ciągle nie ma.

REKLAMA

Obsługa SMS w Windows 10, obok braku obsługi rozszerzeń w Edge, to tylko przykład tego, jak Microsoft dostaje zadyszki goniąc konkurencję. Windows 10 może i być najlepszym systemem Microsoftu do tej pory, a inżynierowie - i piszę to bez złośliwości - wykonali kawał dobrej roboty, ale klienci nie żyją w próżni. Konsumenci widzą, że użytkownicy oprogramowania konkurencji o takich brakach jak w Windows 10 nawet nie myślą.

Microsoft bohatersko rozwiązuje problemy nieznane użytkownikom konkurencyjnych systemów.

Apple pokazał m.in. integrując SMS-y z iMessage na komputerach, że posiadanie komputera i telefonu jednej firmy daje wymierne korzyści. Nie wspominam już nawet o handoff i continuity, które jeszcze mocniej spina platformę desktopową i mobilną. Google pokazał z kolei światu, jak powinny wyglądać rozszerzenia do przeglądarki.

REKLAMA

Microsoft z kolei pokazał Windows 10, który już w momencie premiery jest z tyłu, a cierpliwość klientów ponownie wystawiana jest na próbę. Zdaję sobie sprawę, że obsługa SMS-ów w Windows 10 to nie jest kluczowa funkcja, ale klienci mają prawo do rozczarowania - Microsoft po prostu znów rozczarował.

Informacja o usunięciu tej funkcji to kolejny cios w wizerunek firmy.

Rozczarowujące jest to o tyle, że obsługa SMS-ów z Windows 10 miała współpracować nie tylko ze smartfonami z systemem Windows 10 Mobile, ale też z urządzeniami działającymi pod kontrolą Androida, czyli najpopularniejszego systemu operacyjnego świata. To świetny pomysł, tylko co z tego, skoro go zarzucono?

REKLAMA

Apple z kolei poradziło sobie z wysyłaniem SMS-ów z Maca blisko dwa lata temu. Microsoft zamiast przygotować odpowiedź zaczął wprowadzać obsługę wiadomości w ramach Windows 10, by teraz cofnąć się do punktu wyjścia i dopisać tę funkcję do roadmapy komunikatora Skype. Firma zamiast gonić konkurenta kręci się w kółko.

Sam rozwój Skype’a to też eksperyment na eksperymencie.

Redmond co chwilę zmienia podejście do swojego komunikatora. A to rozbija go na kilka aplikacji mobilnych, a to znów przekształca go w osobny byt. W międzyczasie porzuca wersję desktopową, a potem przebudowuje ją od zera. O ile nic się nie zmieniło, to nadal nie ma Skype'a w wersji UWP - ale przyznam, że już się tak zamotałem, że nawet tego nie śledzę.

REKLAMA

Zgodzę się, że dodanie obsługi SMS-ów do Skype’a ma sens, ale… kiedy to będzie działać w praktyce? Trudno Microsoftu tutaj bronić, bo zapracował sobie na krytykę jak mało które przedsiębiorstwo technologiczne. Wieloletnia buta, traktowanie klientów jak zło konieczne i przegapianie jednej rynkowej rewolucji za drugą zbiera teraz swoje żniwo.

Microsoft w oczach konsumenta cały czas nie wykorzystuje tego, że Windows 10 ma działać na dowolnym urządzeniu elektronicznym.

Od urządzeń IoT i smartfonów, przez tablety i komputery, po konsole do gier i gogle Hololens - wszędzie jest ta sama baza Windows 10 rozbudowana o interfejs i funkcje dopasowane do konkretnego zastosowania danego sprzętu. To szczytna idea, ale… nadal nie wiadomo, kiedy marzenie o “One Windows” tak naprawdę się ziści.

REKLAMA

W praktyce to Apple radzi sobie lepiej ze spięciem w jeden ekosystem smartfona, tabletu, komputera, platformy smart tv i zegarka - chociaż rozwija jednocześnie teraz cztery różny OS-y. Jak tak dalej pójdzie to Microsoft przegoni Google, który… wprowadza aplikacje z Androida do Chrome OS czyniąc z niego bardzo atrakcyjną platformę.

Obsługa SMS w Windows 10 to tylko jeden z przykładów na to, jak Microsoftu rozczarowuje swoich klientów - i to wcale nie najbardziej dotkliwy. Sam obserwuję to z boku i chociaż mnie to osobiście nie dotyczy, to po prostu smutno jest patrzeć, jak Microsoft raz za razem powtarza te same błędy i przekuwa sukces w porażkę.

REKLAMA

Nie zdziwię się, że gdy Microsoft w końcu z obsługą SMS-ów sobie poradzi, to dzień przed wysłaniem łatki do użytkowników operatorzy komórkowi na całym świecie zgodnie z nich całkowicie zrezygnują.

Piotr Grabiec
Redaktor
REKLAMA
REKLAMA