Oprogramowanie  / Felieton

Nowe funkcje Windows 10 "może za pół roku", czyli komedii Microsoftu ciąg dalszy

196 interakcji
dołącz do dyskusji

Obsługa SMS w Windows 10 nie trafi do aktualizacji Anniversary Update. Użytkownicy Windowsa mogą tylko zakląć szpetnie pod nosem, twórcy Skype’a biorą się do pracy (pewnie pokażą coś nowego “za pół roku”), a posiadacze Maców ziewają patrząc na tę dramę.

Microsoft robi kawał dobrej roboty, ale ilekroć inżynierowie z Redmond zrobią coś fajnego, to inny dział przykryje ich dokonania fuckupem. Nie inaczej jest i teraz, kiedy Microsoft ogłosił datę udostępnienia Anniversary Update. Nowa wersja Windows 10 pojawi się 2 sierpnia.

Internet zamiast cieszyć się z nowych funkcji kipi ze złości

Microsoft przyznał, że w ramach tej aktualizacji nie zostanie dodana obsługa SMS w Windows 10. Chociaż to rozwiązanie było już testowane w ramach programu Windows Insider, a użytkownicy mogli wysyłać zdalnie SMS-y z telefonu pisząc je na komputerze, to zdecydowano się wrócić z tą funkcją na stół kreślarski.

Co z tego, że na Xboksa trafią (wreszcie!) aplikacje z Windows Store, a przeglądarka Edge doczeka się (wreszcie!) rozszerzeń. Na te nowości użytkownicy czekają od niemal roku. Nasłuchali się tyle o tym, jak będzie to pięknie działać, że te rozwiązania mogły już im zdążyć zbrzydnąć.

Nowa i przydatna funkcja, czyli obsługa SMS-ów w Windows 10, za to znika - a wytłumaczenie Microsoftu jest po prostu kuriozalne.

Przedstawiciel firmy z Redmond tłumaczy, że Microsoft jest (oczywiście) bardzo zadowolony z ciepłego przyjęcia przez członków Windows Insider nowej (i świetnej) funkcji. Z tego powodu zamiast udostępnić ją wszystkim posiadaczom maszyn z Windows 10 w sierpniu ramach Anniversary Update wycofują ją już teraz z programu Windows Insider.

Wróć, co? Brzmi to logicznie? No, nie bardzo. Osoby, które obsługa SMS-ów w Windows 10 zainteresowała, muszą (ponownie) uzbroić się w cierpliwość. Microsoft tłumaczy dodatkowo, że ta funkcja lepiej sprawdzi się jako część Skype’a, i nad dodaniem jej do komunikatora się teraz skupią, ale (oczywiście) nie wyrobi się z tym na sierpień. To może i jest logiczne, ale...

Przepraszam bardzo - czy nie można było dojść do tego wniosku wcześniej?

Pomijając to, jaką Skype ma opinię, to czas na decyzję, jak i gdzie wprowadzić obsługę SMS, był podczas rozpoczynania prac nad tym rozwiązaniem. Wystarczyło zresztą podpatrzeć, jak robi to Apple, skopiować ich rozwiązanie 1 do 1 i puchnąć w sierpniu z dumy, gdy użytkownicy będą się rozpływać nad tym dodatkiem.

Zamiast tego Microsoft najpierw wziął się do roboty, a potem - parafrazując klasyka - dotarło do inżynierów, że to bez sensu. W rezultacie bardzo wygodna i przydatna funkcja - że taka jest, to wiem, bo korzystam z czegoś podobnego od blisko dwóch lat na Macu - wyleciała i nie wiadomo, kiedy wróci.

Takie informacje utwierdzają mnie w przekonaniu, że zmiana platformy była bardzo dobrą decyzją.

Przesiadłem się z Windowsa na OS X ponad dwa lata temu i jestem z tego bardzo zadowolony. Z elektroniki chcę korzystać teraz, a nie za “pół roku”. Czasem mam zresztą wrażenie, że wszystkie ciekawe i przydatne funkcje Windows 10, którymi Microsoft mami klientów, istnieją nie tu i teraz, a wyłącznie w wizjach przyszłości.

Co prawda można argumentować, że Windows Insider to nie przegląd nowości, tylko poligon doświadczalny. Microsoft nie składa wiążących obietnic, więc de facto się nie spóźnia, ale spójrzmy prawdzie w oczy: jeden Windows by wszystkimi rządzić to ciągle tylko obietnica bez pokrycia, a konkurencja ucieka.

Trudno poklepywać inżynierów Microsoftu po plecach, gdy użytkownicy innych systemów mogą patrzeć na nowości z politowaniem.

Co tak naprawdę konsumentom daje to, że Windows 10 wylądował na smartfonach, tabletach, komputerach i konsoli do gier? Platforma UWP ciągle nie przyniosła efektów i tak jak każdy realista się spodziewał - nie zachęciła deweloperów do pracy nad oprogramowaniem mobilnym. Windows 10 na smartfony dogorywa, respirator pompuje w niego porty aplikacji z iPhone’a, a na Xboksie sklepu Windows Store ciągle nie ma.

Obsługa SMS w Windows 10, obok braku obsługi rozszerzeń w Edge, to tylko przykład tego, jak Microsoft dostaje zadyszki goniąc konkurencję. Windows 10 może i być najlepszym systemem Microsoftu do tej pory, a inżynierowie - i piszę to bez złośliwości - wykonali kawał dobrej roboty, ale klienci nie żyją w próżni. Konsumenci widzą, że użytkownicy oprogramowania konkurencji o takich brakach jak w Windows 10 nawet nie myślą.

Microsoft bohatersko rozwiązuje problemy nieznane użytkownikom konkurencyjnych systemów.

Apple pokazał m.in. integrując SMS-y z iMessage na komputerach, że posiadanie komputera i telefonu jednej firmy daje wymierne korzyści. Nie wspominam już nawet o handoff i continuity, które jeszcze mocniej spina platformę desktopową i mobilną. Google pokazał z kolei światu, jak powinny wyglądać rozszerzenia do przeglądarki.

Microsoft z kolei pokazał Windows 10, który już w momencie premiery jest z tyłu, a cierpliwość klientów ponownie wystawiana jest na próbę. Zdaję sobie sprawę, że obsługa SMS-ów w Windows 10 to nie jest kluczowa funkcja, ale klienci mają prawo do rozczarowania - Microsoft po prostu znów rozczarował.

Informacja o usunięciu tej funkcji to kolejny cios w wizerunek firmy.

Rozczarowujące jest to o tyle, że obsługa SMS-ów z Windows 10 miała współpracować nie tylko ze smartfonami z systemem Windows 10 Mobile, ale też z urządzeniami działającymi pod kontrolą Androida, czyli najpopularniejszego systemu operacyjnego świata. To świetny pomysł, tylko co z tego, skoro go zarzucono?

Apple z kolei poradziło sobie z wysyłaniem SMS-ów z Maca blisko dwa lata temu. Microsoft zamiast przygotować odpowiedź zaczął wprowadzać obsługę wiadomości w ramach Windows 10, by teraz cofnąć się do punktu wyjścia i dopisać tę funkcję do roadmapy komunikatora Skype. Firma zamiast gonić konkurenta kręci się w kółko.

Sam rozwój Skype’a to też eksperyment na eksperymencie.

Redmond co chwilę zmienia podejście do swojego komunikatora. A to rozbija go na kilka aplikacji mobilnych, a to znów przekształca go w osobny byt. W międzyczasie porzuca wersję desktopową, a potem przebudowuje ją od zera. O ile nic się nie zmieniło, to nadal nie ma Skype'a w wersji UWP - ale przyznam, że już się tak zamotałem, że nawet tego nie śledzę.

Zgodzę się, że dodanie obsługi SMS-ów do Skype’a ma sens, ale… kiedy to będzie działać w praktyce? Trudno Microsoftu tutaj bronić, bo zapracował sobie na krytykę jak mało które przedsiębiorstwo technologiczne. Wieloletnia buta, traktowanie klientów jak zło konieczne i przegapianie jednej rynkowej rewolucji za drugą zbiera teraz swoje żniwo.

Microsoft w oczach konsumenta cały czas nie wykorzystuje tego, że Windows 10 ma działać na dowolnym urządzeniu elektronicznym.

Od urządzeń IoT i smartfonów, przez tablety i komputery, po konsole do gier i gogle Hololens - wszędzie jest ta sama baza Windows 10 rozbudowana o interfejs i funkcje dopasowane do konkretnego zastosowania danego sprzętu. To szczytna idea, ale… nadal nie wiadomo, kiedy marzenie o “One Windows” tak naprawdę się ziści.

W praktyce to Apple radzi sobie lepiej ze spięciem w jeden ekosystem smartfona, tabletu, komputera, platformy smart tv i zegarka - chociaż rozwija jednocześnie teraz cztery różny OS-y. Jak tak dalej pójdzie to Microsoft przegoni Google, który… wprowadza aplikacje z Androida do Chrome OS czyniąc z niego bardzo atrakcyjną platformę.

Obsługa SMS w Windows 10 to tylko jeden z przykładów na to, jak Microsoftu rozczarowuje swoich klientów - i to wcale nie najbardziej dotkliwy. Sam obserwuję to z boku i chociaż mnie to osobiście nie dotyczy, to po prostu smutno jest patrzeć, jak Microsoft raz za razem powtarza te same błędy i przekuwa sukces w porażkę.

Nie zdziwię się, że gdy Microsoft w końcu z obsługą SMS-ów sobie poradzi, to dzień przed wysłaniem łatki do użytkowników operatorzy komórkowi na całym świecie zgodnie z nich całkowicie zrezygnują.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst