Tech  / Felieton

To nie sztuczna inteligencja zabierze nam pracę. Zrobią to zwykłe maszyny

133 interakcji
dołącz do dyskusji

Dyskusja o zagrożeniach związanych z robotyzacją i automatyzacją będzie toczyć się przez najbliższe dekady. Dziś pracownik najemny nie musi jednak bać się sztucznej inteligencji, ale zwykłych robotów i maszyn zaprogramowanych przez człowieka.

Foxconn zredukował zatrudnienie ze 110 tys. do 50 tys. pracowników dzięki wykorzystaniu robotów. Według informacji podanych przez South China Morning Post w minionym roku, 34 tajwańskie fabryki zainwestowały w robotyzację 4 mld juanów (610 milionów dolarów). Tego typu wiadomości stają się argumentem dla zwolenników przywrócenia produkcji w rodzimych krajach. Okazuje się jednak, że jeżeli powrót rzeczywiście nastąpi będzie jedynie symboliczny.

W 2013 roku szef Motoroli zapowiedział, że smartfon Moto X będzie produkowany w USA. Kilka miesięcy później pojawiły się wyliczenia, z których wynikało, że godzina pracy amerykańskiego robotnika pracującego przy składaniu Moto X kosztuje około 5 razy więcej, niż jego kolegi z Chin.

Z kolei Apple wykorzystał w swoim marketingu fakt, że Mac Pro składany jest w Stanach Zjednoczonych. Film na stronie producenta promujący komputer kończy się sceną, gdy robot graweruje laserowo napis „Designed by Apple in California. Assembled in the USA”.

Produkcja poza Stanami Zjednoczonymi stała się jednym z tematów kampanii prezydenckiej. W styczniu Donald Trump zapowiedział, że zmusi firmy składające swoje sprzęty w innych krajach do „powrotu”. Miałby temu służyć 35-procentowy podatek, który sprawiłby, że produkcja w Azji czy Ameryce Łacińskiej przestałaby być opłacalna.

O kwestii tej mówi się coraz głośniej i to od kilku lat. Były doradca Ronalda Reagana, nazywany ojcem reaganomiki, Paul Craig Roberts, zwracał uwagę w wywiadzie dla „Gazety Prawnej”, że w ostatnich dwóch dekadach w Stanach Zjednoczonych miejsca pracy generował przede wszystkim najsłabiej opłacany segment usług. Tylko przez minione 10 lat zamknięto w USA ponad 50 tys. zakładów przemysłowych. Pracę stracić miało 5 mln pracowników.

Plany robotyzacji fabryk ma według South China Morning Post 600 dużych firm z Kunshan. Serwis twierdzi, że prognozy dla pracowników z tego zagłębia przemysłowego nie są dobre. Na 2,5 mln osób mieszkających w tym rejonie w 2014 r. dwie trzecie stanowili migranci zarobkowi z innych części Chin. 4,8 tys. tajwańskich firm operujących w Kunshan generuje 60 proc. PKB. Robotyzacja i automatyzacja tymczasem oznaczają redukcję zatrudnienia.

Spójrzmy na przykład amerykański. Z raportu Rady Doradców Ekonomicznych Białego Domu wynika, że najbardziej zagrożeni automatyzacją są pracownicy zarabiający mniej niż 20 dolarów na godzinę. Biorąc pod uwagę, że takie stawki dotyczą dwóch trzecich pracowników najemnych w USA, pracę stracić może 62 proc. Amerykanów.

W sielankowych obrazkach rysujących przyszłość automatyzacja i robotyzacja miały zapewniać ludziom więcej odpoczynku.

W tej wizji szczęśliwi ludzie mogą poświęcić czas rodzinie i swoim pasjom, bo za nich pracują maszyny. Nic bardziej mylnego. Z prostego powodu – pracownik najemny jest jednym ze środków produkcji, a nie ich właścicielem. Pisał o tym już Marks około 150 lat temu. Tak, wiem jaki odruch wywoła nazwisko niemieckiego filozofa. Trudno. Fakt jest faktem, drogi czytelniku, zatrudniony na etat, umowę śmieciową, czy pracujący na czarno. Jeżeli pracujesz w fabryce, na kasie w markecie czy w McDonald's i zastąpi cię maszyna, nie pójdziesz leżeć na hamaku i pić drinka z palemką, ale szukać zatrudnienia.

Tak to działa. Jeżeli nadal nie wierzysz, spójrz jeszcze raz na dane z przykładu amerykańskiego. Powtórzymy! Rzecz pierwsza: 2/3 pracowników zarabia mniej niż 20 dolarów. Rzecz druga: najbardziej zagrożeni automatyzacją są pracownicy zarabiający mniej niż 20 dolarów. Wnioski nasuwają się same.

Przemek Pająk pisał w ubiegłym roku, że nie boi się robotów. Miał jednak na myśli obiekty stworzone na podobieństwo ludzi i przede wszystkim świadome. Pracowników zwolnionych z Foxconna nie zastąpiły jednak androidy ze sztuczną inteligencją, ale maszyny zaprogramowane przez człowieka. Robotnik z Shenzen, Kunshan, Austin w Teksasie może się obawiać maszyn na liniach produkcyjnych, a nie humanoidalnych robotów rodem z filmu "Ex Machina". „Taniej kupić robotyczne ramię za 35 tys. dolarów niż zatrudnić pracownika, który nieefektywnie pakuje frytki za 15 dolarów za godzinę” – powiedział były szef McDonald’s, Ed Rensi. To jest zagrożenie o którym mowa.

Wizję produktów z napisem "Made in USA" również można włożyć między bajki. Fakt, że roboty zastępują ludzi nie oznacza, że wielkie firmy przeniosą produkcję do Stanów Zjednoczonych. Chińskie fabryki osiągnęły po prostu kolejny poziom redukcji kosztów. Raczej nie przejęły się skutkami społecznymi swoich działań. Bo przecież w kapitalizmie liczy się zysk.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst