Tech  / Artykuł

Litości! iPad to nie czytnik ebooków, czyli jak łatwo wypaczyć wyniki ciekawego badania

Czytniki ebooków to świetne urządzenia, których jestem głośnym orędownikiem. Smutno mi jednak gdy widzę, jak ukazujące się w sieci artykuły zniechęcają ludzi do zapoznania się z możliwościami tych fantastycznych urządzeń. Czytniki można przedstawić w bardzo złym świetle. Wystarczy w publikacji naukowej postawić je na równi z... tabletami.

Stawianie czytników ebooków i tabletów na równi, badając np. ich wpływ na wzrok użytkownika, ma tyle samo sensu co wrzucanie do jednego worka rowerów i motorów patrząc na wpływ dwuśladów na ekologię. Tu i tu mamy dwa kółka, kierownicę i siedzisko, na obu można jeździć…

Ciężko jednak rozpatrywać te wehikuły na tym samym poziomie.

2-kindle-voyage

Różnica między czytnikiem ebooków z ekranem wykonanym z tzw. epapieru i tabletem z podświetlanym ekranem ciekłokrystalicznym jest tak duża, jak właśnie między napędzanym siłą mięśni rowerem a wydalającym spaliny motorem. Na obu typach rozpatrywanych sprzętów elektronicznych można co prawda czytać książki, ale to nie znaczy, że można uznać tablety za czytniki ebooków.

Co i rusz niestety spotykam się z publikacjami, w których tablety traktowane są właśnie jako czytniki. Zwykle są to artykuły, które powołując się na Niepodważalne Wyniki Badań przekonują, że czytniki to złe urządzenia i już. Lepiej wyrywać je ludziom z rąk w pociągu i wyrzucać za okno, jak sugeruje Kazik Staszewski i dalej hodować garba od noszenia w torbie lub plecaku kilku kilogramów analogowej lektury.

Problem w tym, że często czytnikom przypisywane są wady innych urządzeń.

Czytniki ebooków to dość młoda i nadal niszowa kategoria urządzeń elektronicznych. Bardzo łatwo pomylić je z tabletami, które wyglądają bardzo podobnie. Jestem w stanie zrozumieć, że nie dla każdego różnice te muszą być oczywiste, ale jako miłośnika elektronicznej książki ogarnia mnie smutek, gdy trafiam na takie artykuły jak np. ten znaleziony w Kopalni Wiedzy.

Wspomniany tekst powołuje się na badanie opisane na stronie Penn State, które jest z pozoru jest... bardzo sensowne. Naukowcy chcieli sprawdzić, jak “emitowanie światła przez czytniki ebooków" wpływa na użytkowników czytających w łóżku. Okazuje się, że wcale wpływ ten nie jest korzystny, najlepiej czytników przed snem nie używać, strach się bać!

Ciekawe tylko czemu w badaniu czytników nie uwzględniono laptopa, telewizora i kalkulatora. Na nich, jak człowiek się uprze, też można czytać książki w łóżku.

ebook czytnik kindle ksiazka

Sam tytuł badania wydał mi się więc mocno sprzeczny z wiedzą jaką mam na temat czytników ebooków. W końcu największą zaletą tych urządzeń jest to, że nie emitują światła jak ekrany LCD i powinny być dla oczu użytkownika przyjazne - a przynajmniej nie męczyć ich bardziej, niż zwykła książka. Skąd więc takie wnioski? Strzelam, że nie jest to złośliwość, a po prostu brak wiedzy.

“Podświetlane” modele czytników działają bowiem na zupełnie innej zasadzie, niż urządzenia z wyświetlaczami ciekłokrystalicznymi. Światło nie jest skierowane w oczy użytkownika, a "do literek". W czytnikach światło jest bowiem rozprowadzane w ekranie i tylko doświetla, “nadświetla” treść - widoczną doskonale i przy wyłączonych diodach.

Nie przeszkodziło to osobom opisującym badanie “czytników” badać takich urządzeń jak Kindle Fire, Nook Color oraz… Apple iPad.

Po tym jak zobaczyłem tablety podpisane jako czytniki ebooków nie miałem wątpliwości, że opisaniem tematu zajęły się osoby, które nie miały o nim bladego pojęcia. Ta sama osoba pewnie skrytykowałaby bolid wyścigowy za kiepskie prowadzenie się na polnej drodze i uznała garnek za słabej jakości hełm zapewniający kiepską widoczność.

Dla laika jednak takie tendencyjne artykuły wyglądają niestety dość wiarygodnie. Powołuje się na naukowców, wspomniane jest wiele różnych terminów. Gdzieś tam nawet przewijają się czytniki Kindle (pytanie które, skoro w sprzedaży jest kilka modeli, doświetlanych i nie?) jako te dobre, “nie emitujące światła” - tylko co z tego, skoro nagłówki i tak krzyczą, że to czytniki są złe i szkodliwe?

To nieprawda, a przynajmniej nie to wynika z przytoczonego badania.

amazon kindle

Badane były tablety - to nie czytniki ebooków, a artykuły o wynikach takich badań, opisane przez osoby niezaznajomione z tematem, są szkodliwe. Jeśli klient potencjalnie zainteresowany czytnikiem trafi kilkukrotnie na takie naginanie prawdy, to w końcu powtarzane n-ty raz kłamstwo zapadnie w pamięć i zaistnieje w świadomości osoby niezaznajomionej dotychczas z tematem.

W rzeczywistości urządzenia z rodziny Kindle i inne czytniki elektronicznych książek mają wiele zalet. Mogą nawet zaszczepić chęć do czytania w dzieciakach. Czekam na czasy, gdy czytanie stanie się... modne. Ebooki mogą sprawić, że wreszcie siedzenie z książką na przerwie w szkole nie będzie brane przez środowisko jako powód do wyśmiewania się z małolata z książką.

Na drugim biegunie mamy ludzi z problemami ze wzrokiem, w tym osoby starsze. Czytniki mogłyby pomóc w czytaniu, np. dzięki możliwości powiększania tekstu. Tego nie zaoferuje zwykła książka w tradycyjnym wydaniu z małymi literami. Warto spojrzeć na czytniki właśnie z tej perspektywy: na możliwości, jakie oferują ponad to, co daje zwykłe papierowe tomisko.

Trudno jednak będzie namówić babcię lub dziadka na czytnik ebooków, jeśli wcześniej taka osoba nasłucha się o ich złym wpływie na wzrok, prawda?

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst