Tech  / Artykuł

AKTUALIZACJA: Nowa wersja iPhone'a potwierdzona! iPhone 5c - najgorszy koszmar Apple czy wstęp do czegoś wielkiego?

158 interakcji
dołącz do dyskusji

Zaprezentowany przez Apple pod koniec zeszłego roku iPhone 5c nie ma łatwego życia. Jego przeciwnicy wytykali mu przede wszystkim zastosowanie plastiku zamiast bardziej (przynajmniej w teorii) szlachetnych materiałów, natomiast rynek nie przywitał go zbyt ciepło, przynosząc sprzedaż w wysokości niższej, niż oczekiwało Apple. Według niektórych źródeł sytuacja 5c jest wręcz tragiczna. Czy Apple uda się wybrnąć z tego problemu?

AKTUALIZACJA

Plotki o nowym iPhone'ie 5c z pamięcią o pojemności 8 GB zostały dzisiaj potwierdzone. Model ten pojawił się w ofercie kilku operatorów komórkowych w cenie 429 funtów, czyli o mniej więcej 40 funtów niższej niż za wersję 16-gigabajtową. Jednocześnie z oferty firmy z Cupertino znika iPad 2, który zostaje zastąpiony przez poprzednią generację tabletu, czyli iPada4, który teraz został nazwany iPadem z ekranem Retina (wersja tylko z WiFi kosztuje 329 funtów, a z 3G 429 funtów).

iPhone 5c, 4

Teoretycznie iPhone 5c miał wszystko co niezbędne, żeby stać się modelem może nie bijącym rekordy sprzedaży, ale przynajmniej sprzedającym się w rozsądnych ilościach. Pod nieco zmodyfikowaną, dostępną w kilku wersjach kolorystycznych obudową krył się bowiem tak naprawdę model 5, a więc urządzenie pod wieloma względami bardzo udane i bardzo popularne. Zmiana dotychczasowej polityki sprzedaży starszego modelu jako tańszego i zastąpienie go modelem nowym, tańszym w produkcji, miała przynieść Apple większy zysk, nawet przy sprzedaży zbliżonej lub niższej ilości urządzeń. Tak się jednak nie stało.

Zbyt blisko najwyższej półki...

Dane pochodzące z całego świata pokazują obecnie dwie rzeczy. Po pierwsze iPhone 5s sprzedaje się o wiele lepiej niż przypuszczano, praktycznie niezależnie od rynku. Niemal wszędzie sprzedaż 5s jest wyraźnie wyższa niż 5 w tym samym okresie i jednocześnie… przytłaczająco wyższa niż 5c, który miał przecież stać się modelem masowym. W rzeczywistości jednak 5c nie znalazł dla siebie żadnej luki rynkowej. Na rynkach dojrzałych jest traktowany jako model gorszy, drugiej kategorii, w stosunku do 5s droższego o „zaledwie” 100 dolarów. Klient poszukujący telefonu na rok lub dwa lata przeważnie bez wahania decyduje się dołożyć tę kwotę i obcować z telefonem z najwyższej półki z portfolio Apple.

iPhone 5C-4

Business Insider podał natomiast dobry przykład tego, jak do 5c podchodzą jego użytkownicy – kupują go głównie dlatego, że zepsuł się ich 5, nie mogą go wymienić na ten sam, a np. za kilka miesięcy kończy im się umowa albo czekają na iPhone 6. Telefon przejściowy, zastępczy, zapasowy. Nie główny telefon i nie telefon na lata, a przecież do tego miana zawsze aspirowały produkty Apple na rynku mobilnym. Na takie urządzenia chętnych nie będzie zbyt wielu, nawet jeśli telefon w rzeczywistości wcale nie jest zły.

... i zbyt daleko niskiej

Na rynkach wschodzących, gdzie upatrywano miejsca dla iPhone 5c również nie wiedzie mu się zbyt dobrze, głównie z jednego powodu – ceny. Zamożniejsi i tak zdecydują się na 5s, bo dla nich różnica w cenie również jest pomijalna, natomiast ci, którzy kilkukrotnie zastanawiają się nad wydaniem każdego dolara (lub jego równowartości w lokalnej walucie) i tak uznają 5c za zbyt drogiego. Biorąc pod uwagę z jakiego przedziału cenowego najczęściej w rejonach Indii czy Chin wybiera się telefony, plotki o planach przywrócenia iPhone 4 w wersji 8 GB  - za Indiatimes - nie są absolutnie niczym dziwnym, nawet zakładając, że telefon ten ma już prawie cztery (!) lata.

iphone5c

Nic więc dziwnego, że trudno znaleźć jakikolwiek kraj, w którym iPhone 5c można określić chociażby częściowym sukcesem. W Chinach jego sprzedaż wystartowała dość obiecująco (na poziomie podobnym do iPhone 5), po czym właściwie zatrzymała się w miejscu. W Stanach Zjednoczonych wyniki poniżej oczekiwań zostały potwierdzone przez CEO Apple, choć dla równowagi popyt na 5s był o wiele większy niż zakładano. Co chwilę pojawiały się przy tym plotki na temat tego ile niesprzedanych 5c zalega w magazynach, czy i kiedy ostatecznie produkcja 5c zostanie zarzucona i ewentualnie jak źle Apple zrobiło decydując się na taki ruch. Ruch prowadzący, jak się okazuje, do stworzenia telefonu, którego prawie nikt nie potrzebuje.

Zysk? Doświadczenie

Czy rezultaty te byłyby lepsze, gdyby zdecydowano się pozostawić w sprzedaży model 5? Można zaryzykować stwierdzenie, że tak właśnie by się stało, szczególnie biorąc pod uwagę wcześniejsze doświadczenia Apple w tej materii. Jedynym więc co zyskała amerykańska firma na eksperymencie z 5c jest… doświadczenie. Doświadczenie w produkcji dwóch różnych modeli w jednym czasie - za Businessweek - w zarządzaniu całym procesem i jednocześnie w produkcji urządzenia o niższym koszcie własnym niż dotychczasowe, przy utrzymaniu wysokiej marży. Na jakie produkty przełoży się to w ciągu najbliższych lat i czy doczekamy się kolejnego powiększenia linii iPhone – czas pokaże. Na razie wiadomo tylko tyle, że Apple potrafi więcej, niż zaprojektować, wyprodukować i wprowadzić do sprzedaży jeden model i utrzymać w sprzedaży kilka starszych. I nie powinno się tego lekceważyć.

Główna iPhone 5C

Co jednak może zrobić Apple obecnie, aby uratować przynajmniej jeszcze przez kilka miesięcy iPhone’a 5c? Skoro nie udał się plastikowy (bez żadnej złośliwości) model w cenie premium, najbardziej prawdopodobne będzie albo wyraźne zmniejszenie produkcji i oferowanie tego, co opuściło już magazyny, aż do wykończenia zapasów, albo znalezienie sposobu na obniżenie ceny do poziomu akceptowalnego przynajmniej przez część mniej zamożnych klientów.

W przypadku drugiego rozwiązania, co zaczyna potwierdzać coraz więcej niezależnych od siebie źródeł, może być wprowadzenie wersji 5c wyposażonej w zaledwie 8 GB pamięci - za Macrumors -  podczas gdy do tej pory odsłona najtańsza miała jej 16 GB. W rezultacie, przy utrzymaniu standardowych różnic cenowych pomiędzy konkretnymi odmianami na poziomie 100 dolarów, nowy 5c kosztowałby niecałe 450 dolarów. Jeśli takie posunięcie miałoby miejsce, można by oczekiwać albo całkowitego wykluczenia ze sprzedaży modelu 4s 8 GB albo obniżkę jego ceny – w końcu jego obecność w sklepie w cenie dokładnie takiej samej, jak nowszy model byłaby pozbawiona większego sensu.

iPhone 5c, 10

Trudno powiedzieć, że dla klientów takie rozwiązanie nie byłoby atrakcyjne – różnica pomiędzy 5c, a 4s jest w końcu dość spora pod prawie każdym względem. 5c zyskałby też drugą szansę, stając się takim wyborem, jakim powinien być od początku – telefonem może i niezbyt tanim, ale i tak dużo tańszym niż model flagowy – różnica wynosiłaby wtedy około 200 dolarów. Wtedy wszystko mogłoby ułożyć się w sensowną całość.

Pytanie tylko, czy Apple jest faktycznie skłonne do aż tak wyraźnej obniżki cen i przynajmniej częściowego pozbycia się z oferty modelu cenowo „tuż pod” 5s. Prawdopodobieństwo, że po ewentualnym wprowadzeniu atrakcyjniejszej cenowo odmiany 5c sprzedawać zaczną się też tańsze wersje jest bliskie zera. Każda różnica w cenie 5c 8 GB i 5c 16 GB poniżej 100 dolarów sprawi natomiast, że szanse na uratowanie plastikowej odmiany 5 również nie będą zbyt wielkie.

iPhone 5c, 22

Firma z Cupertino wpadła więc w pułapkę zastawioną częściowo przez… siebie. Do niedawna klienci mogli wybierać pomiędzy modelem najnowszym – flagowym, nieco droższym zeszłorocznym flagowcem oraz flagowcem sprzed 2 lat. Nie było modeli z przylepioną od początku metką „gorszych” – były po prostu „starsze”. Wszystko to sprawdzało się na tyle dobrze, że za posunięciem związanym z premierą 5c musiał stać naprawdę długofalowy plan, inny niż jedynie chęć powalczenia o segment, który tak naprawdę – czego dowiodło Apple – nie istnieje.

Na razie, oprócz doświadczenia z jednoczesnej produkcji dwóch różnych telefonów, udało się sprzedać tyle 5c po maksymalnych cenach, ile tylko się dało. Czyli dużo, dużo za mało.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst