Tech  / News

Nowy minister administacji i cyfryzacji naprawdę rozumie nowe technologie

175 interakcji
dołącz do dyskusji

Dzisiejsza rekonstrukcja rządu Donalda Tuska przyniosła kilka niespodzianek. Jedną z nich jest zmiana na stanowisku ministra administracji i cyfryzacji. Funkcję tę do tej pory pełnił Michał Boni, jednak teraz zostanie zastąpiony przez Rafała Trzaskowskiego. Jest to postać niebanalna w polskiej polityce, bo jako jeden z nielicznych posłów w swoich kampaniach wyborczych aktywnie wykorzystywał Internet.

Oczywiście nie da się wygrać kampanii bez skorzystania z tradycyjnych środków kampanii wyborczej, takich jak ulotki, billboardy i spotkania. Jednak one nie wystarczyłyby do dostania się do Parlamentu Europejskiego bez znanego nazwiska i z czwartego miejsca na liście wyborczej. A to właśnie mu się udało. Rafał Trzaskowski nie był nowicjuszem w świecie polityki. W latach 2004-09 był doradcą przewodniczącego Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego Jacka Saryusza-Wolskiego oraz delegacji Platformy Obywatelskiej w PE. Mimo to właśnie dostanie się do Parlamentu Europejskiego było postrzegane jako jego największy dotychczasowe osiągnięcie.

Swój ówczesny sukces wyborczy nowy Minister Administracji i Cyfryzacji zawdzięcza odpowiedniemu wykorzystaniu Youtube’a oraz innych internetowych sposobów dotarcia do wyborcy. Na jego stronie wyborczej dlarafala.pl można było zobaczyć prowadzone przez przyszłego europosła profile na serwisach społecznościowych oraz jego bloga. W jego zabawnych i oryginalnych spotach brały udział gwiazdy polskiego kina, takie jak Tomasz Karolak czy Michał Żebrowski. Szczególnie spodobał mi się spot, w którym ten drugi aktor przebrany za wiedźmina chodzi po mieście i wkłada ulotki wyborcze za wycieraczki samochodowe.

Co więcej, internetowa aktywność Rafała Trzaskowskiego nie zakończyła się na wygranych wyborach. Bardzo aktywnie prowadzi swoje profile na Facebooku, Twitterze oraz własną stronę internetową. Jak widać, jest to człowiek, który nie boi się nowych technologii. Zupełnie inaczej niż Michał Boni, który udzielał się przede wszystkim w mediach starego typu. W przypadku akurat tego resortu obeznanie ze światem nowych technologii jest nawet bardziej niż pożądane. Oczywiście na tej podstawie nie można oceniać żadnego ministra, tak naprawdę będą o nim świadczyć dopiero podjęte przez niego decyzje. A na te jeszcze poczekamy, bo pierwszym zadaniem każdego ministra jest dokończenie wszystkich spraw prowadzonych przez swojego poprzednika.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst