Tech

Polska nie jest gotowa na erę post-PC

Obserwując to, co się dzieje na targach IFA 2012, mogę tylko stwierdzić, że przyszło mi żyć we wspaniałych czasach. Superwydajne, wygodne i piękne urządzenia, które zawsze działają i umożliwiają mi komfortową pracę i zabawę, gdziekolwiek jestem. Niestety, w Polsce zderzą się w brutalną rzeczywistością.

Po Polsce zdarza mi się jeździć bardzo często. Przyczyn jest bardzo wiele. Rodzina wymaga odwiedzin, niewiasta wymaga wypraw do domu rodzinnego, nie wszystkie konferencje i wydarzenia „służbowe” odbywają się w Warszawie, a poza tym, czasem po prostu tak sam z siebie lubię wybyć w świat.

Jestem też dość nieźle wyposażony, jeśli chodzi o elektronikę. Mobilny komputer, smartfon z funkcją udostępniania Internetu, i duży pakiet internetowy. Z dostępem do Sieci nie powinno być problemu. To prawda, pod warunkiem, że podróżujemy po mieście lub chociaż większej miejscowości. Po opuszczeniu terenu zabudowanego zaczyna się katorga.

Aktualnie znajduję się w głuszy. Najbliższy sklep do kwadrans drogi piechotą, a jedyną formą komunikacji miejskiej jest tu PKS. Raj dla blogera, który szuka inspiracji. A ta, jak najbardziej, jest. Problem w tym, że ciężko ją przelać na papier.

Owa głusza (nie powiem gdzie jestem, szalone fanki zakłócą mi spokój, a fani Androida będą wreszcie mogli bez świadków się mnie pozbyć) znajduje się wcale nie tak daleko od większego terenu zabudowań) oferuje mi całe dwie kreski (chodzi mi o wskaźnik na telefonie) zasięgu EDGE. Nie mogę więc powiedzieć, że jestem odcięty totalnie. Niestety, nie mogę też powiedzieć, że z czymś takim da się pracować.

Nawet ten wpis, który czytacie, nie został przeze mnie umieszczony samodzielnie. Po zażartych bojach z CMS-em poddałem się, i wysłałem tę notkę mailem do redaktorów prowadzących z prośbą o umieszczenie. Ja nie dałem rady. Nawet Opera Turbo nie pomogła. Dwie kreski w naszym kraju oznacza, że oprogramowanie głupieje i uznaje, że serwer ma timeouta, bo wczytuje się tak wolno. Niezależnie od oprogramowania. Mam pod ręką Androida Ice Cream Sandwich i Windows 8.

Dla Polski powinien chyba powstać osobny software. Bo to nie tak, że Sieci nie ma. Jest po prostu tak beznadziejnie wolna, że klient pocztowy już mi totalnie zgłupiał, a smartfon działa tylko ustawiony pod odpowiednim kątem. Przeglądarka? Tekst wczyta, ale o CSS-ach należy zapomnieć

Rzecz jasna, dziury w zasięgu zdarzają się wszędzie, w każdym, nawet najbardziej rozwiniętym kraju. Ale, jak już mówiłem, podróżuję dużo. W okolicach Warszawy jest nawet nieźle. Pół godziny jazdy pociągiem i wciąż mam pełen zasięg EDGE. Nie zapewnia to komfortowej pracy, ale się da, bez irytacji i frustracji. Niestety, to wyjątek. Zasięg telefonii komórkowej na trasie PKP Intercity kończy się tuż po wyjechaniu z Poznania i wraca jakoś tak w połowie drogi do Warszawy. I jest bardzo lichy. W północnej i północno-wschodniej Polsce nie macie nawet na co liczyć, jeżeli chodzi o komputer z Internetem w podróży. Jak jest na południu, nie mam pojęcia.

Te wszystkie Transformery, hybrydowe tabletonotebooki z Windows 8… marzy mi się takie urządzenie. Ale przyda się mi wyłącznie w Warszawie lub w hotelu w jakimś większym mieście. W podróży, co najwyżej, mogę sobie popisać coś offline lub obejrzeć jakiś film. I nie żartujmy, że film z usługi VOD. Polska po prostu wciąż jest pod tym względem zbyt mało rozwinięta.

 

Ilustracja znaleziona na Gizmodo

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst